Bruksela finansuje, miasta pięknieją

Marta Bellon
opublikowano: 31-03-2010, 00:00

Worek unijnych pieniędzy jest całkiem pokaźny. Sprawują nad nim pieczę zarządy województw i resort kultury.

Do podziału są miliardy na odnowę ulic, placów i zabytków

Worek unijnych pieniędzy jest całkiem pokaźny. Sprawują nad nim pieczę zarządy województw i resort kultury.

W rewitalizację inwestują nie tylko najbogatsze samorządy. Dzięki unijnym pieniądzom zabytki polskich miast i miasteczek odzyskują dawny blask, a śródmieścia zaczynają cieszyć oko. Regionalne programy operacyjne (RPO) i 11. priorytet Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko (POIiŚ) to źródła finansowania projektów rewitalizacyjnych, z których mogą czerpać miasta i gminy.

Dbałość o wizerunek

RPO na ten cel mają około 1,18 mld EUR (według aktualnego kursu 4,6 mld zł), a w budżecie POIiŚ — było ponad 101 mln EUR (390 mln zł). Z informacji Ministerstwa Rozwoju Regionalnego wynika, że do 17 marca tego roku w ramach RPO podpisano 150 umów o dofinansowanie projektów rewitalizacyjnych na około 1,09 mld zł, a pieniądze, które były w 11. priorytecie, zostały zagospodarowane już w 100 proc.

Co można za nie zrobić? Jak pokazują przykłady miast, które z unijnego dofinansowania skorzystały — dużo. Bruksela weźmie na siebie część kosztów rewitalizacji m.in. Buska-Zdroju — miasta uzdrowiskowego w województwie świętokrzyskim. Dostanie ono 57 proc. dofinansowania z RPO Województwa Świętokrzyskiego. Buscy samorządowcy zdają sobie sprawę, że miano jednego z głównych uzdrowisk Polski zobowiązuje i dlatego inwestują w wizerunek, żeby przyciągać kuracjuszy i turystów. Na razie psuje go centrum miasta. W pierwszym etapie dużego projektu rewitalizacyjnego Busko-Zdrój zmieni wygląd trzech ulic, w tym alei Mickiewicza, czyli promenady łączącej centrum miasta z częścią uzdrowiskową.

— Przy okazji robót uporządkujemy też system kanalizacji deszczowej, zostanie przebudowana infrastruktura, a więc w najbliższych latach czeka nas plac budowy — zapowiada Mirosław Wieczorek, zastępca burmistrza Buska-Zdroju.

Łącznie miasto zrewitalizuje obszar o powierzchni 3,9 ha i 1 km ulic. Będzie to kosztować prawie 35 mln zł. Trwa przygotowanie projektu, a prace budowlane ruszą w maju lub czerwcu. Ich pierwszy etap zakończy się w 2011 r. Ścisłe centrum miasta ma być bardziej uporządkowane, zielone i wolne od samochodów.

— Chcemy zachować zieleń, pozostawić wszystkie drzewa oprócz tych chorych. Wymienimy też płytę rynku, który chcemy wyłączyć z ruchu drogowego. Zmiana organizacji ruchu pozwoli nam wygospodarować dużo miejsc postojowych w ulicach wokół rynku. Stworzymy też nowe parkingi — wymienia Mirosław Wieczorek.

Kluczowe projekty

O finansowy zastrzyk unijnych pieniędzy nie musi walczyć to miasto, którego wniosek znalazł się na liście projektów kluczowych danego województwa. Dostają się na nią projekty o dużym znaczeniu dla regionu. A takim okazał się plan rewitalizacji Szydłowca, który dostanie dofinansowanie na projekt odnowy śródmieścia i zabytków. Wartość całego projektu szacowana jest na 18,1 mln zł, a dofinansowanie unijne wyniesie 15,3 mln zł.

— Wystąpiliśmy też do ministra kultury o możliwość bezpośredniego dofinansowania tego projektu 500 tys. zł i je dostaliśmy — mówi Andrzej Jarzyński, burmistrz Szydłowca.

Plan rewitalizacji miasta za te pieniądze jest imponujący. Szydłowiec ma mieć odnowione centrum i przeprowadzić renowację zabytkowego zespołu zamkowo-parkowego, w którym oprócz muzeum będą też sale wystawiennicze, konferencyjne i szkoleniowe. W planach jest też budowa regionalnego bibliotecznego centrum multimedialnego. Szydłowiec chce stać się również bardziej przyjazny dla turystów dzięki nowemu centrum informacyjnemu, oznakowaniu miejsc historycznych i zabytkowych, nowym oazom zieleni na płycie Rynku Wielkiego oraz powiększeniu bazy hotelowej i restauracyjnej. Realizacja całego projektu zajmie dwa lata, a prace ruszą w III kw.

— Ten projekt pozwoli też otworzyć Szydłowiec na świat dzięki centrum informacyjnemu czy poszerzeniu bazy hotelowej. To dla nas szansa na ożywienie turystyki w naszym mieście — mówi burmistrz Szydłowca.

Pieniądze na rewitalizację rozdaje też minister kultury. Samorządy, które chcą odnowić obiekty zabytkowe, mogą liczyć na dofinansowanie z programu Dziedzictwo kulturowe (priorytet 1. Ochrona zabytków). Jego przewidywany budżet to 50 mln zł, a dofinansowana może być nawet połowa wydatków. Nie wszyscy mogą jednak sięgnąć po te pieniądze. Nie mogą z nich skorzystać te miasta, które już realizują projekty z finansową pomocą Brukseli. Obecnie resort prowadzi drugi etap przyjmowania wniosków, który kończy właśnie dzisiaj. W pierwszym naborze dotacje przyznano 194 wnioskodawcom, m.in. gminom, powiatom, klasztorom i muzeom. W ramach tego programu można też dostać refundację, która obejmuje kwotę wydaną w okresie trzech lat poprzedzających rok złożenia wniosku.

Nic za darmo

Skutkiem ubocznym realizacji m.in. inwestycji rewitalizacyjnych jest rosnący deficyt budżetowy miast i gmin. Każdy projekt wymaga wkładu własnego, więc samorządom trudno uniknąć zadłużenia. Dlatego zaciągają kredyty lub próbują w inny sposób wyrównać wydatki i dochody.

— Inwestycje powiększą nasz deficyt budżetowy, dlatego rozważamy emisję obligacji lub zaciągnięcie kredytu na jego pokrycie — przyznaje zastępca burmistrza Buska-Zdroju.

Emisja obligacji, kredyty i sprzedaż nieruchomości to z kolei pomysł na wyrównanie deficytu Kazimierza Dolnego. Zabytkowe miasto przygotowuje się do rewaloryzacji wzgórza zamkowego, która będzie kosztować 7 mln zł. Dofinansowanie projektu z RPO wyniesie 4,8 mln zł. Miasto dostało też 1 mln zł z ubiegłorocznego programu Promesa ministra kultury. Prace mają ruszyć w czerwcu, a zakończyć się pod koniec 2011 r.

Marta Bellon

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Bellon

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu