Bruksela napędzi morskie inwestycje

opublikowano: 13-06-2013, 00:00

Gdański port chce inwestować w bunkrowanie paliw. Podobne plany ma PERN. Wymusza to Unia.

Pierwszy polski terminal LNG, dzięki któremu będzie można importować błękitne paliwo powstaje w Świnoujściu. Komisja Europejska nalega jednak, by terminale LNG powstawały w każdym porcie. Mowa jednak nie o bazach importowych, lecz bunkrujących LNG, czyli — mówiąc w uproszczeniu — stacjach gazowych do tankowania statków. To wymaga jednak miliardowych wydatków na terminale i zmianę napędu w statkach. Stoczniowcy natomiast zacierają ręce.

Siarka w morzu

Do inwestycji w terminal do bunkrowania LNG przymierza się Zarząd Morskiego Portu Gdańsk (ZMPG).

— W wyniku rozmów z Urzędem Morskim w Gdyni wskazaliśmy już obszar portu. W aktualizacji strategii portu zaproponujemy budowę terminalu. Nie będziemy jednak przesądzać kwestii ostatecznej lokalizacji, bo Urząd Morski prowadzi rozmowy z PERN, które przedstawiło wstępną koncepcję budowy terminalu — mówi Janusz Kasprowicz, rzecznik ZMPG. PERN w Gdańsku przygotowuje się do budowy terminalu naftowego, ale w pobliżu ma grunty, na których może zainwestować w kolejny. Jego plany są jednak w sferze wstępnych analiz.

— Projekt terminalu LNG przygotowaliśmy już sześć lat temu, rywalizując ze Świnoujściem, w którym ostatecznie obiekt będzie zbudowany. Jednak zgodnie z dyrektywą siarkową Komisji Europejskiej, zawartość siarki w paliwie do statków ma spaść z 1 do 0,1 proc. od stycznia 2015 r. To oznacza ogromne inwestycje w odsiarczanie paliw, które ponieść musiałyby firmy żeglugowe. By statki mogły być zasilane niskoemisyjnym LNG, muszą wymienić turbiny. Zarówno budowa terminali, jak i wymiana turbin to kosztowny i czasochłonny proces, więc nie sądzę, by firmy były gotowe w 2015 r. — uważa Andrzej Królikowski, dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni. Urząd szacuje, że budowa bazy, falochronów itp. to koszt co najmniej 700 mln zł. Plan budowy terminalu bunkrującego w Gdańsku popiera resort transportu.

— To świetnie. Dziś jedyny taki terminal na Bałtyku jest w Szwecji, ale będzie ich coraz więcej ze względu na środowiskowe wymagania Komisji Europejskiej — mówi Anna Wypych-Namiotko, wiceminister transportu. Do oferowania usług bunkrowania przygotowuje się także terminal w Świnoujściu. W 2015 r. gotowy chce być także port w Hamburgu.

Na wymianie silników czy montowaniu instalacji do odsiarczania spalin zarobić chcą także stocznie, zwłaszcza remontowe.

Stocznie tak, żegluga nie

— Zainstalowanie modułu do odsiarczania to duży wydatek — 7 mln EUR, a w dużych jednostkach nawet więcej. Mamy technologię i jesteśmy gotowi przyjąć takie zlecenia, ale możemy też wymieniać turbiny na gazowe. Liczymy na takie kontrakty i spodziewamy się, że będzie ich tak dużo, że pracy starczy dla wszystkich — twierdzi Andrzej Szwarc, prezes Stoczni Remontowej Nauta.

Stocznie liczą na profity, ale światowe firmy żeglugowe zabiegająw Brukseli o to, by dała im więcej czasu na przygotowanie się do nowych wymogów. Polscy armatorzy także na razie nie myślą o inwestycji w odsiarczanie czy wymianę floty na gazowce.

— Napęd LNG w żegludze traktowany jest wciąż jako eksperymentalny, stosowany głównie w małych promach norweskich. Polska Żegluga Morska (PŻM) ma 72 statki, głównie masowce, a obecnie żaden masowiec na świecie nie pływa z napędem LNG. W naszej flocie pływają też 4 promy na linii Polska — Szwecja. W przyszłości, gdy będziemy wymieniać flotę promową, rozważymy stosowanie napędu LNG — mówi Krzysztof Gogol, rzecznik PŻM.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu