Bruksela nie chce modyfikowanej żywności

Agnieszka Morawiecka
opublikowano: 2003-12-09 00:00

Komisja Europejska oficjalnie nie zgodziła się na import na unijny rynek nowego typu genetycznie modyfikowanej kukurydzy.

Po kilku latach prowadzenia „strusiej” polityki w sprawie importu modyfikowanej genetycznie żywności (GM) Komisja Europejska wreszcie postawiła sprawę jasno i nie zgodziła się na sprowadzanie z zagranicy do krajów UE kukurydzy typu Bt-11.

Teraz wszystko w rękach ministrów „piętnastki”, którzy będą mieli trzy miesiące na wydanie decyzji w tej sprawie. Jeśli ministrowie zatwierdzą ten produkt, będzie to oznaczać, że Unia zniesie nieformalny zakaz zwiększenia produkcji na rodzimym rynku i zakaz importu żywności biotechnologicznej i zbiorów, jaki wprowadziła w 1998 r. Jeżeli zaś się na to nie zdecydują, KE może automatycznie zatwierdzić tę decyzję już bez dalszych dyskusji.

Pozytywna decyzja ministrów powinna zadowolić kluczowego partnera handlowego krajów Unii — Stany Zjednoczone, które wraz z Kanadą i Argentyną skierowały w maju tego roku oskarżenie do Światowej Organizacji Handlu, twierdząc, że UE działa nielegalnie, blokując import żywności GM do krajów Unii Europejskiej. Byłaby to również dobra wiadomość dla farmerów, którzy twierdzą, że rokrocznie tracą z tego tytułu miliony dolarów.

Specjaliści podkreślają jednak, że do krajów Unii byłyby importowane na razie jedynie gotowe wyroby, a nie produkty do uprawy. I nawet jeśli UE zniesie nieformalny zakaz, minie wiele miesięcy, zanim farmerzy dostaną zielone światło dla uprawy modyfikowanych genetycznie kukurydzy, rzepaku i soi na polach Europy.

Wciąż jednak nie wiadomo także, ilu nabywców w krajach Unii znajduje taka żywność, bowiem ponad 70 proc. konsumentów deklaruje, że jej obecność w supermarketach bardziej odstrasza od zakupów, niż do nich zachęca.