Nie robicie nic, by ograniczyć wydatki. Pokażcie nam, że reforma finansów naprawdę leży wam na sercu — apeluje Komisja Europejska.
Komisja Europejska (KE), która oceniła nasz program konwergencji na lata 2006-09, stwierdziła znaczną poprawę naszych wyników i założeń budżetowych. Zauważyła jednak, że jest ona w znacznym stopniu zasługą szybkiego wzrostu gospodarczego i wydaje się niewystarczająca do skorygowania nadmiernego deficytu w 2007 r.
— Dzięki wyższemu, niż oczekiwano, wzrostowi Polska ma dobrą okazję do skorygowania nadmiernego deficytu w 2007 r., pod warunkiem podjęcia dodatkowych działań. Zapewniłoby to trwałą korektę deficytu oraz wzmocniło starania o równowagę finansów publicznych — uznał Joaquin Almunia, unijny komisarz do spraw gospodarczych i walutowych.
Chodzi szczególnie o cięcia wydatków, których na razie rząd nie podejmuje.
KE jest zdania, że tegoroczny deficyt może być wyższy od założonego w programie ze względu na brak działań reformatorskich. Plany dotyczące zmniejszenia deficytu na następne lata są w jej ocenie niejasne, a ich realizacja i skutki niepewne.
— Mamy wątpliwości co do wyznaczonego przez Polskę celu, bo nie jest on podparty żadnymi konkretnymi środkami. Oczekujemy szczegółów działań, które chce podjąć polski rząd, i lepszej informacji o nich — dodał komisarz.
Komisja dała Polsce nieco ponad pół roku na udowodnienie, że podejmujemy odpowiednie kroki, które pozwolą nam do końca roku obniżyć nadmierny deficyt finansów publicznych.
W piątek Zyta Gilowska, wicepremier i minister finansów, była pewna, że KE nie nakaże nam redukcji deficytu sektora finansów publicznych.
— Komisja chyba nie przyjęła do wiadomości olbrzymiego dynamizmu naszej gospodarki — mówiła wtedy pani wicepremier.
Jednak zdaniem Jacka Wiśniewskiego, głównego ekonomisty Raiffeisen Banku, KE obawia się, że w przypadku spowolnienia gospodarki nie będziemy dotrzymywać zapisów planu konwergencji.
— Liczenie na to, że wzrost gospodarczy załatwi wszystkie problemy z deficytem, jest dobre tylko wtedy, gdy mamy wysoki wzrost. Jeden rok spowolnienia może oznaczać poważne problemy — uważa Jacek Wiśniewski.
Jego zdaniem, w tym roku będzie nam bardzo trudno sprostać unijnym wymaganiom i przedstawić wiarygodny plan obniżania wydatków, ze względu na planowane od 2008 r. obniżkę podatków i redukcję klina podatkowego.
— To będzie ciekawe, co w tej kwestii zaproponuje nasz rząd. Niezależnie od tego w tym roku nie spodziewam się żadnych realnych działań ze strony KE. Choć oczywiście reforma w Polsce jest konieczna. A o tym, gdzie tkwią problemy, wiemy co najmniej od czasu stworzenia planu Hausnera — dodaje Jacek Wiśniewski.