Bruksela znów pyta o pożyczkę dla Crista

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2011-10-28 00:00

Czy rząd udzielił stoczni nielegalnej pomocy publicznej? To pytanie nurtuje urzędników z Brukseli.

Aleksander Grad, minister skarbu, znów dostał list z Brukseli. Temat jest drażliwy i wraca niczym bumerang. — Komisja Europejska (KE) znów pyta o 150 mln zł pożyczki udzielonej przez Agencję Rozwoju Przemysłu (ARP) dla stoczni Crist. Jej urzędnicy chcą wiedzieć, czy pożyczka stanowi dozwoloną pomoc publiczną — mówi jeden z naszych informatorów.

Biznesowy deal

Crist dostał pożyczkę rok temu, by kupić od ARP — za 175 mln zł — dok i część majątkuStoczni Gdynia. Już wówczas Bruksela pytała o kulisy transakcji, jednak Aleksander Grad odpowiedział, że nie ma mowy o pomocy publicznej. Zapewnił, że stocznia nie dostała kasy z puli pomocy publicznej, lecz z funduszy agencji przeznaczonych na komercyjne działania anykryzysowe. Podkreślił, że Crist jest w dobrej kondycji. — Spółka posiada zdolność kredytową, a jej sytuacja ekonomiczno-finansowa jest dobra, co ilustruje m.in. fakt zwiększania się w 2009 r. w porównaniu z 2008 r. wyniku z działalności operacyjnej z 19,5 mln zł do 25,7 mln zł, przy przychodach ze sprzedaży 361 mln zł i 383 mln zł. Zatem, zgodnie z wytycznymi KE, Crist, nie będąc „przedsiębiorstwem zagrożonym” [upadłością— przyp. red.], mógł się starać o wsparcie z programu — napisał Aleksander Grad w liście do KE w listopadzie 2010 r. Obecnie natomiast przedstawiciele resortu skarbu informują, że Komisja Europejska przysłała 10 października pismo dotyczące postępowań kompensacyjnych (związanych ze sprzedażą majątku) zarówno w stoczniach z Gdyni, jak i Szczecina. — Komisja Europejska odnosi się w nim także do zakupu części majątku Stoczni Gdynia przez firmę Crist, ale nie ma mowy o pomocy publicznej udzielonej przez Polskę tej spółce — poinformowało „PB” biuro prasowe resortu skarbu. Jego przedstawiciele nie informują, jak Bruksela ocenia sprzedaż majątku Cristowi, podkreślają natomiast jeszcze raz, że pożyczka dla tej firmy była udzielona na zasadach komercyjnych.

Walka o dok

Według informacji „Pulsu Biznesu”, sprawa listu z Brukseli może mieć drugie dno. Przynajmniej tak twierdzi jedno z naszych źródeł. — Stocznia Gdańsk i jej inwestorzy lobbują w Brukseli przeciwko Cristowi, bo przegrali z nim aukcję o dok w Stoczni Gdynia, który Crist kupił właśnie za kredyt od agencji. Ten, kto ma dok, dostaje najlepsze kontrakty, więc chcieliby go odbić — mówi jedna z osób znających kulisy pożyczki ARP. — Nigdzie nie lobbujemy, skupiliśmy się na własnych inwestycjach i własnym biznesie — ucina Arkadiusz Aszyk, członek zarządu Stoczni Gdańsk. Jeśli Bruksela uznałaby, że udzielono niedozwolonej pomocy mogłaby na Polskę nałożyć karę. To nie wszystko. Crist — jak wczoraj pisał „Puls Biznesu” — wybiera się w przyszłym roku na giełdę, więc losy pożyczki mogą też być istotne dla inwestorów. Może też zdarzyć się tak, że giełda rozwiąże problem zarówno kredytu, jak i ewentualnej niedozwolonej pomocy, bo pieniądze z parkietu mogą posłużyć m.in. do spłaty zobowiązań Crista. Trójmiejska stocznia potrzebuje także pieniędzy na wejście w budowę nowej fabryki. Planuje wejść w projekt budowy zakładu elementów dla morskiej energetyki.