Brytyjczycy nie boją się ryzyka

Zawadzka Renata
25-02-1999, 00:00

Brytyjczycy nie boją się ryzyka

Wielka Brytania ogłosiła 1999 r. rokiem Polski

BARIERY: Brytyjczycy traktują nasz rynek jako priorytetowy. Nadal jednak zniechęcić ich może źle zorganizowany transport, nie najlepiej funkcjonujące kanały dystrybucji i brak jednego rzetelnego źródła informacji — przestrzega Piotr Dąbrowski z PAIZ.

fot. Tomasz Zieliński

Pierwszą dużą inwestycję brytyjską w Polsce odnotowano w 1989 r. Dziś Wielka Brytania zajmuje piątą pozycję na liście największych zagranicznych inwestorów. Brytyjczycy zaangażowali w Polsce około 2 mld USD — prawie połowę tej kwoty w roku ubiegłym i przymierzają się do zwiększenia ekspansji na nasz rynek.

Brytyjczycy zdecydowali się na wejście do Polski jako jedni z pierwszych. Już w 1989 r., kiedy mało kto myślał o inwestowaniu w naszym kraju, British Sugar założył spółkę Sugarpol, łączącą pod jednym szyldem trzy cukrownie usytuowane w okolicach Torunia.

Z myślą o jutrze

— Ryzyko inwestycyjne było wówczas kilkakrotnie większe niż dziś. Sugarpol odczuł jego skutki, gdy ogłoszona kilka lat później ustawa wprowadziła limity produkcji cukru. Przedsiębiorstwo funkcjonowało już wówczas pełną parą. Jako pierwsze w Polsce produkowało cukier zgodnie z normą ISO 9000, w oparciu o nowoczesną technologię — wspomina Piotr Dąbrowski, dyrektor ds. obsługi inwestycji w PAIZ.

Równie odważnie wystartowała firma CadburyŐs Schweppes, realizując pod Wrocławiem jedną z pierwszych zagranicznych inwestycji typu greenfield. W latach 1994-95, gdy zapadła decyzja o budowie fabryki czekolady od fundamentów, duża część zagranicznych inwestorów była skłonna raczej wchodzić w spółki z polskim partnerem i czekać na postępy w procesie prywatyzacji niż decydować się na samodzielny start.

— To były wprawdzie ryzykowne, ale i racjonalne decyzje. Brytyjscy inwestorzy mieli świadomość, że konkurencja ze strony cierpiących na niedostatek kapitału krajowych firm z ich przestarzałymi technologiami, kiepskimi kanałami dystrybucyjnymi była znikoma. Ponadto docenili rynek dwukrotnie większy niż Czechy, Węgry i Słowacja razem wzięte, z perspektywą dynamicznego rozwoju i stwarzającego szansę ekspansji na Wschód — konkluduje Piotr Dąbrowski.

Według naszego rozmówcy, w ocenie rynku Brytyjczycy kierowali się przekonaniem, że oczekiwania polskich i brytyjskich konsumentów są do siebie zbliżone.

— Rzeczywistość potwierdziła te przypuszczenia. Bardzo dobrym przykładem jest tu Cussons, który osiąga doskonałe wyniki sprzedaży zarówno w branży kosmetycznej, jak i chemii gospodarczej, czy Pilkington Sandoglass, w którego szkło zaopatruje się wielu polskich producentów okien, drzwi itp. wyrobów — przekonuje Piotr Dąbrowski.

Siła przyciągania

— Brytyjskie koncerny, takie jak np. British Petroleum, inwestują wszędzie. Wobec silnego zaplecza kapitałowego podejmowane przez nie ryzyko inwestycyjne jest nieduże, w niewielkim też stopniu identyfikują się z nami. O wiele większą wagę należy przywiązywać do napływu do Polski firm średniego kalibru, a taki proces się dokonuje — podkreśla Piotr Dąbrowski.

Nowych przyciągają ci, którym się powiodło. Mogą oni ułatwić poruszanie się na naszym rynku czy — tak jak Tesco — zapewnić dystrybucję ich wyrobów. Ci, którzy znajdują na swoje towary zbyt, zwykle podejmują decyzję przeniesienia do Polski produkcji. To się opłaca choćby z uwagi na wyeliminowanie kosztów transportu i pominięcie procedur celnych.

— Przykładem wartym odnotowania jest podwrocławska gmina Kobierzyce, w której w ślad za brytjskim Cadburry pojawili się kolejni zagraniczni inwestorzy, m.in. Cargill, IKEA, PepsiCo. W efekcie w krótkim czasie praktycznie zniknął tu problem bezrobocia — mówi Piotr Dąbrowski.

Priorytety

— Brytyjczycy trwale osadzają się na polskim rynku. Są jednym z liderów w zakresie reinwestycji. Wielka Brytania odgrywa niezwykle ważną rolę w spełnieniu naszych unijnych aspiracji. Toteż była i jest traktowana priorytetowo jako źródło inwestycji — zapewnia Piotr Dąbrowski.

Brytyjczycy nie są nam dłużni. W ostatnich dniach w Ambasadzie Wielkiej Brytanii w Polsce, która notabene bardzo aktywnie uczestniczy w promocji inwestycji i wymiany handlowej z Polską, uroczyście zainaugurowano Polski Rok. W związku z tym w Wielkiej Brytanii odbędzie się wiele imprez promocyjnych połączonych z misjami gospodarczymi realizowanymi na terenie Polski. Pierwszą, organizowaną 24-25 marca w Edynburgu przez PAIZ wspólnie z Warsaw Voice zainteresowanie wyraziło około 100 szkockich przedsiębiorstw.

— Jest szansa, że w efekcie dokonanego rekonesansu do Polski przybędą kolejni brytyjscy inwestorzy. Można się spodziewać ich zainteresowania sektorami dystrybucji, przetwórstwa spożywczego, chemii czy budowlanym. Brytyjska Konfederacja Przedsiębiorstw Budowlanych jeszcze wiosną zorganizuje seminarium o Polsce połączone z misją gospodarczą — sygnalizuje Piotr Dąbrowski.

Renata Zawadzka

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Zawadzka Renata

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Brytyjczycy nie boją się ryzyka