National Grid zwraca uwagę, że z jednej strony nastąpił spadek podaży po wyłączeniu z eksploatacji elektrowni węglowych i nuklearnych, a z drugiej rośnie popyt na energię wynikający z powrotu gospodarki do normalności po pandemii. To może spowodować problemy zimą tego roku. National Grid przypomniał, że już minionej zimy ujawniła się kwestia zbyt małej podaży energii. Obecnie, jeden ze scenariuszy spółki przewiduje, że zimą tego roku może ona być tylko o 5,3 proc. wyższa od popytu. To najniższa różnica od sezonu zimowego 2015/16, podczas którego National Grid musiał zwrócić się do firm o zmniejszenie zużycia prądu w celu uniknięcia jego wyłączeń.
Eksperci zwracają uwagę, że National Grid zdecydował się opublikować swoje prognozy już teraz, co jest zaskoczeniem. Tradycyjne przedstawiał je dopiero we wrześniu.