Brytyjski sąd poprawi wyniki PLO
W 2000 roku Polskie Linie Oceaniczne zarobiły na czysto blisko 7 mln zł i spłaciły 40 mln zł długu wobec krajowych wierzycieli. Ostatnio PLO wygrało ponadto prestiżową sprawę sądową, odzyskując od poważnego światowego operatora kontenerowego blisko 26 mln zł z tytułu bezprawnie zlicytowanego statku krajowego armatora.
Polskie Linie Oceaniczne wychodzą na prostą. Dowodem są coraz lepsze wyniki finansowe, które dzięki wygranej sprawie sądowej mogą się jeszcze polepszyć.
W 2000 roku firma zanotowała przychody na poziomie 16 mln zł. W tym czasie zysk netto wyniósł 6,9 mln zł. Oznacza to, że spółka miała niespotykanie wysoką rentowność, bo wyniosła ona powyżej 40 proc. Takie wyniki są efektem restrukturyzacji organizacyjnej przedsiębiorstwa — z kilkunastu firm zależnych pozostały dwie spółki: POL-Levant (dysponujący pięcioma statkami) oraz POL-Supply (zajmujący się zaopatrzeniem i logistyką).
— Zredukowaliśmy ponadto o blisko połowę zadłużenie przedsiębiorstwa — mówi Krzysztof Kremky, prezes PLO.
Akcjonariusze poczekają
Prezes nie ujawnia konkretnych kwot. Nieoficjalnie wiadomo jednak, że działania restrukturyzacyjne doprowadziły do zmniejszenia długu z 80 do około 40 mln zł.
— Do końca roku uregulujemy nasze zobowiązania wobec wszystkich podmiotów krajowych — oprócz naszych akcjonariuszy — mówi prezes PLO.
Na początku 2000 roku do jednoosobowej spółki Skarbu Państwa weszli nowi akcjonariusze, którzy skonwertowali swoje wierzytelności na walory przedsiębiorstwa. W tej chwili — po spłaceniu Kredyt Banku — akcje firmy mają: Skarb Państwa (25 proc.), ARP (38 proc.), Stocznia Gdynia (24 proc.) oraz Warta (12 proc.).
Brytyjska sprawiedliwość
Spółka nie tylko spłaca zadłużenie, lecz także odzyskuje bezprawnie zabrane pieniędze. Przedwczoraj Sąd Apelacyjny (Court of Appeal) w Londynie stwierdził, że jeden z największych światowych operatorów kontenerowych — MSC Mediterranean Shipping — kilka lat temu bezpodstawnie zaaresztował jeden ze statków krajowego armatora (m/s Tychy). W efekcie MSC musi teraz zwrócić polskiemu armatorowi 6,5 mln USD (prawie 26 mln zł) za aresztowany, a następnie sprzedany w Londynie okręt.
— Część odzyskanych pieniędzy przeznaczymy na sfinansowanie zakupu dwóch statków, które zakontraktowaliśmy w Stoczni Gdynia — podkreśla Krzysztof Kremky.
Nowoczesne statki wielozadaniowe zastąpią mocno już wysłużone drobnicowce POL-Levantu.