Budimex najgorsze ma już za sobą

Mateusz Cezary Wojtala
opublikowano: 28-03-2019, 22:00

Wyniki finansowe spółki nie rzucają na kolana, ale kurs akcji dyskontuje poprawę

Przychody budowlanej grupy wzrosły w 2018 r. o 16 proc. do 7,4 mld zł, ale firma zanotowała spory spadek rentowności. Zysk netto wyniósł raptem 305 mln zł i był o ponad jedną trzecią mniejszy niż rok wcześniej. Budimeksowi ciążył przede wszystkim wzrost cen materiałów budowlanych połączony z bardzo ograniczoną waloryzacją umów, zwłaszcza w segmencie infrastruktury drogowej.

Prezes Dariusz Blocher w liście do akcjonariuszy dołączonym do raportu rocznego napisał, że dynamika cen surowców obniżyła marże dużych firm budowlanych do poziomów niemal zerowych. Wskazywał również, że branża zmaga się z problemem rosnącego zadłużenia, które jest potęgowane przez zatory płatnicze.

— Patrząc na wyniki finansowe, Budimex poradził sobie z tym wszystkim całkiem nieźle, zwłaszcza w porównaniu z innymi podmiotami z branży. Jednak nie jest to żadna niespodzianka, bo kolejne składowe wyników pojawiały się sukcesywnie i spora część informacji była już znana rynkowi. Najważniejszą rzecz prezes powiedział pod koniec lutego. Wbił wtedy flagę w szczyt koniunktury i ogłosił, że gorzej już nie będzie — mówi Maciej Wewiórski, analityk Domu Maklerskiego BOŚ.

Szok, jakiego doznała branża, sprowadził wycenę Budimexu i jego konkurentów na wieloletnie minima. Jeszcze w październiku 2018 r. notowania budowlanego potentata zjechały do poziomu 100 zł za jeden walor, czyli najniższego od 2013 r. Od tego czasu kurs akcji stopniowo nabierał rozpędu i wzrósł o ponad 40 proc.

Nie czy, ale ile

Choć wyniki Budimeksu wyglądają nie najgorzej na tle branży, to analityków martwi spadający poziom gotówki w spółce. W rok środki pieniężne i ich odpowiedniki skurczyły się o ponad 700 mln zł i na koniec 2018 r. było ich w spółce nieco ponad 1,4 mld zł, a wynikało to m.in. ze znaczącego spadku zaliczek kontraktowych, inwestycji w park maszynowy oraz wypłaty rekordowej dywidendy. Z zysku za rok 2017 akcjonariusze otrzymali niemal 450 mln zł (17,61 zł na jedna akcję). Dariusz Blocher zapowiadał podzielenie się zyskiem również w tym roku, ale nie podał konkretnych kwot. Patrząc jednak na wyniki i plany akwizycyjne spółki, będzie to kwota co najmniej o jedną trzecią mniejsza niż w 2018 r.

— Trzeba zwrócić uwagę, że potencjalne przejęcie kontroli nad FB Serwis może mocno ograniczyć dywidendę w tym roku. Sama cena zakupu udziałów nie powinna być znacząca, ale konieczne będzie także skonsolidowanie zadłużenia. Można także spodziewać się dalszego rozwijania spółki przez akwizycje — napisał Krzysztof Pado, analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego w rekomendacji wydanej 11 marca o godzinie 14.15.

Ekspert zaleca w niej redukowanie ekspozycji na akcje Budimeksu. Cena docelowa to 121,3 zł.

Czas się odkuć

Wzrost cen materiałów budowlanych, który mocno uderzył w branżę w ostatnich dwóch latach, znacząco wyhamował, ale to nie był główny problem. Wynik finansowy jest oczywiście wypadkową kosztów, ale również jakości zawieranych kontraktów, a te zawarte w latach 2016-17 nie przewidywały tak wysokiej dynamiki cen materiałów.

— W nowych kontraktach spółki budowlane będą osiągać dużo wyższe marże, którymi powetują sobie straty z mienionych lat. Do tego na rynku panuje głód dobrych wykonawców, a Budimex do takich się zalicza, więc powinien móc przebierać w ofertach — uważa Maciej Wewiórski.

W swojej rekomendacji Krzysztof Pado zwraca jednak uwagę, że moment kulminacyjny spadku marż powinien nadejść dopiero w połowie 2019 r., kiedy zaczną kończyć się duże kontrakty infrastrukturalne zawarte jeszcze w 2016 r. Jego zdaniem mimo że wskaźnik cen produkcji budowlanej (publikowany przez GUS) nadal znajduje się w trendzie wzrostowym, to ostatnia przecena na rynku surowców może budzić nadzieje nawet na spadek cen koszyka materiałów budowlanych. Na lokalnych rynkach nie musi to być jednak szybki trend, a dalszemu ich wzrostowi będzie sprzyjać utrzymujący się wysoki popyt oraz koszty energii i wynagrodzeń.

— Nie spodziewałbym się jakichś pozytywnych zaskoczeń w kolejnych dziewięciu miesiącach. Wyniki za 2019 r. prawdopodobnie będą gorsze rok do roku, ale po oczyszczeniu ze zdarzeń jednorazowych, jak sprzedaż spółki zależnej czy ugoda z PPL, dynamika powinna ulec spłaszczeniu. Jeśli będą porównywalne, to będzie dobrze. Nie widzę jednak szans na ich poprawę. Najgorsze dla rynku są szoki, których nie powinniśmy doświadczyć w nadchodzących miesiącach. Ceny materiałów nie powinny już rosnąc w tempie dwucyfrowym, a wzrost płac powinien zamknąć się w przedziale 5-10 proc., jednak problem braku rąk do pracy będzie cały czas ciążyć branży — dodaje Maciej Wewiórski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mateusz Cezary Wojtala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu