Polskie firmy wykonujące budynki mieszkalne z prefabrykatów działają głównie na rynkach zagranicznych. Budizol z Włocławka realizuje inwestycje w Niemczech i Szwecji, a obecnie planuje wejść na rynek duński. Spółka prognozuje, że rynek prefabrykatów będzie rozwijał się także w Polsce. Pomoże w tym unijna dyrektywa WT 2021, która znacznie zaostrzy wymagania dotyczące efektywności energetycznej nowo budowanych lokali, nakładając na inwestorów znaczne obostrzenia.

— Obecnie w Polsce prefabrykacja jest stosowana w budowie obiektów przemysłowych, hal, magazynów czy powierzchni handlowych oraz biurowych. W segmencie mieszkaniowym nie jest zbyt popularna, ale zakładamy, że wkrótce się to zmieni — mówi Roman Stanisławski, prezes Budizolu.
Zatrzymane ciepło
Wymagania dyrektywy spełnią jedynie budynki pasywne.
— Jej celem jest natomiast dążenie do wdrożenia budownictwa zeroemisyjnego — dodaje Roman Stanisławski.
Zapotrzebowanie na energię cieplną podczas eksploatacji budowanych obecnie budynków wynosi co najmniej 40 kWh/ m2 kw./rok, a według wymogów dyrektywy ma spaść do 15. Chcąc spełnić te wymogi, trzeba będzie stosować w budynkach pompy ciepła, rekuperatory, montować panele fotowoltaiczne i solarne, budować ściany akumulujące ciepło, szczelne i ograniczające jego straty.
— Deweloperzy poradzą sobie ze stosowaniem tych wymogów w praktyce, ale zamierzające zbudować sobie dom osoby prywatne mogą mieć problem ze zorganizowaniem prac budowalnych w sposób zapewniający spełnienie wymagań dyrektywy — twierdzi Roman Stanisławski.
Jego zdaniem stosowanie prefabrykatów ułatwi inwestorom indywidualnym realizację energooszczędnych domów. Budizol rozmawia także z deweloperami, by na ich zlecenie budować prefabrykowane lokale wielorodzinne, spełniające wymogi dyrektywy. Włocławska spółka zbudowała już w technologii prefabrykacyjnej np. warszawski budynek mieszkalny przy ul. Sprzecznej 4.
— Z danych, które otrzymałem od wspólnoty, wynika, że koszty zużycia energii potrzebnej do ogrzania ciepłej wody i budynku, w którym jest 61 mieszkań, sięgają rocznie 62 tys. zł brutto — podaje Roman Stanisławski.
Przeciętnie na jedno mieszkanie przypada więc nieco ponad 80 zł miesięcznie.
Hybrydowe projekty
Na znaczeniu zyskają firmy realizujące inwestycje pod klucz.
— Dyrektywa przyczyni się też do częstszego stosowania prefabrykatów. Dążymy jednak do opracowania technologii, która nie będzie ograniczała kreatywności architektów — twierdzi Roman Stanisławski.
Chodzi o to, by prefabrykowane budynki jednorodzinne nie były jednakowe. Budizol pracuje nad modelami budynków hybrydowych, w których będą stosowane prefabrykaty i betonowe, i drewniane, a niewielka część elementów domu będzie wykonywana w technologii tradycyjnej.
— Jesteśmy w stanie dostosować każdy projekt do realizacji w systemie prefabrykacji. W pół roku przedstawimy także własne projekty hybrydowych domów — mówi Roman Stanisławski.
Jan Deja, dyrektor biura Stowarzyszenia Producentów Cementu, szacuje, że jego zużycie w budownictwie infrastrukturalnym sięga około 37 proc., około 35 proc. trafia na rynek mieszkaniowy, a reszta do innych segmentów rynku kubaturowego, np. do budowy biurowców, hal magazynowych i powierzchni handlowych. Podkreśla, że w sektorze mieszkaniowym perspektywiczny jest zwłaszcza coraz szybciej rosnący, segment budownictwa prefabrykacyjnego. Poprawia efektywność realizacji robót, zwłaszcza obecnie, kiedy przedsiębiorstwom budowanym brakuje pracowników.
OKIEM EKSPERTA
Budynki i transport
MICHAŁ BEIM, Instytut Sobieskiego
Obecnie firmy projektowe opracowują niskokosztowe projekty domów jednorodzinnych. To, jak szybko klienci indywidulani będą w stanie dostosować się do wymogów unijnej dyrektywy, zależy od tego, czy i kiedy projektanci przedstawią niezbyt drogie projekty budynków niskoemisyjnych. Z pewnością jednak zarówno projekty, jak wykonawstwo mogą być droższe niż obecnie. W realizacji inwestycji w budownictwo niskoenergetyczne duże doświadczenie mają Niemcy, które w latach 2009-10 przyjęły pakiety inwestycyjne mające pobudzić rynek w okresie kryzysu. W Polsce stosowanie dyrektywy będzie wymagało rewizji wielu planów zagospodarowania przestrzennego. Martwi mnie, że dyrektywa skupia się głównie na zagadnieniach związanych z efektywnością energetyczną budynków. Większy nacisk należy położyć na ich usytuowanie. Jeśli bowiem zbudujemy efektywne energetycznie osiedle mieszkaniowe, w pobliżu którego nie będzie niskoemisyjnego transportu publicznego, może się okazać, że jego mieszkańcy, dojeżdżając do pracy w mieście czy wożąc dzieci na zajęcia itp., wygenerują więcej szkodliwych emisji niż mieszkańcy „plomby” w pobliżu komunikacji publicznej.