Magazyny na ropę to lek na odcięcie rosyjskich dostaw. Byle znów nie zmarnować szansy — mówi Adam Sęk, były szef Nafty Polskiej.
„Puls Biznesu”: Czy plany rozbudowy przez Rosjan Bałtyckiego Systemu Rurociągowego są realne?
Adam Sęk: Sądzę, że tak. Rosjanie dostali silne argumenty przemawiające za takim rozwiązaniem. Konflikt energetyczny z Białorusią spowodował obawy strony rosyjskiej o ciągłość dostaw ropy naftowej na europejskie rynki. Nie dziwi więc, że pracują nad rozbudową sieci przesyłowej i nadmorskiego okna na świat, czyli terminalu w Primorsku. Do prac nad konkurencyjnym systemem rurociągów zachęcają też Rosjan nie najlepsze stosunki polityczne i gospodarcze z Polską.
Czy te działania niosą zagrożenie dla polskiego rynku paliwowego?
— W następnych latach przesył ropy rurociągiem Przyjaźń będzie marginalizowany. Brak jakiejkolwiek reakcji z naszej strony mógłby oznaczać braki paliw na rynku, długie kolejki kierowców na stacjach paliw i utrudnienia w funkcjonowaniu polskiego przemysłu. Stąd niezbędne są szybkie kroki zmierzające do zwiększenia udziału ropy sprowadzanej drogą morską do naszego kraju. To z kolei rodzi m.in. potrzebę rozbudowy przez PERN na dużą skalę magazynów surowcowych. Tylko posiadając nowe, większe rezerwy, będziemy w stanie zabezpieczyć się przed kryzysem związanym z przerwaniem dostaw ze Wschodu.
Czy nie jest za późno na takie inwestycje?
Jeszcze nie, byle tylko tym razem Polska nie zmarnowała szansy. Tak jak to stało się z jednym z dużych projektów poprawy bezpieczeństwa kraju. W ubiegłym roku zagraniczny inwestor proponował Ministerstwu Gospodarki zrealizowanie tzw. giełdy ropy naftowej w Polsce. Niestety, nie otrzymał na czas odpowiedzi od polskich władz i wycofał się.