Maciej Serafin: Pierwszy Polak w Pikes Peak

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2026-06-04 19:27

Pikes Peak International Hill Climb to jeden z najbardziej niezwykłych i bezlitosnych wyścigów na świecie. Odbywa się od 100 lat w Kolorado i często nazywany jest „Race to the Clouds”. W tym roku po raz pierwszy w historii na jego mecie stanie Polak.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Trasa Pikes Peak International Hill Climb prowadzi z poziomu około 2800 m, aż na ponad 4300 m n.p.m. i liczy 156 zakrętów. Nie ma żadnych barier ochronnych. To motorsport w czystej, surowej formie – jeden błąd może oznaczać… koniec.

Dla wielu kierowców ten wyścig jest tym, czym 24 Hours of Le Mans dla świata wyścigów długodystansowych – sprawdzianem wytrzymałości i perfekcji. Albo czym Rajd Dakar dla rajdów cross country – ekstremum, w którym warunki zmieniają się szybciej niż może za nimi nadążyć strategia. Tyle że tutaj nie ma drugiej próby. Jest tylko jedna szansa.

W 2026 r. po raz pierwszy w historii na starcie stanie Polak – Maciej Serafin, mistrz Polski i Europy w wyścigach górskich. Dołącza do grona kierowców wybranych z ponad tysiąca zgłoszeń, gdzie miejsca jest zaledwie dla około 75 uczestników. Samo zakwalifikowanie się do listy startowej jest już sukcesem.

Przygotowania do startu rozpoczęły się wiele miesięcy wcześniej. Specjalnie przebudowana Honda klasy TCR została wzmocniona pod kątem jazdy na wysokości, gdzie powietrze zawiera znacznie mniej tlenu, a moc silnika może spaść nawet o kilkadziesiąt procent. Każdy element – od turbosprężarki po chłodzenie – musi być dostosowany do warunków, które na szczycie przypominają bardziej test fizjologiczny niż klasyczny wyścig.

Ogromnym wyzwaniem jest też sama trasa. 156 zakrętów trzeba znać niemal na pamięć, bo nie ma tam miejsca na improwizację. Kierowcy trenują w symulatorach i na wizualizacjach onboardów, budując w głowie pełny obraz przejazdu jeszcze zanim wyjadą na start.

Cały projekt to także ogromne przedsięwzięcie logistyczne – od transportu samochodu i części, przez serwis, aż po przygotowanie zaplecza w Kolorado. To nie jest pojedynczy start, tylko wielomiesięczna operacja, w której każdy detal ma znaczenie.

Dla Macieja Serafina ten wyścig to nie tylko sportowy cel, ale też symboliczny moment – wejście do jednej z najbardziej wymagających rywalizacji w motorsporcie na świecie. A dla polskich kibiców to pierwszy raz, kiedy biało-czerwona flaga pojawi się na starcie ( i oby na mecie) „Wyścigu do Chmur”.

Dziś wspólnie z Mateuszem Żuchowskim zapraszamy na rozmowę z Maciejem Serafinem, który już za nieco ponad dwa tygodnie stanie na starcie najsłynniejszego wyścigu górskiego na świecie.

Znajdziesz nas na pb.pl, w swojej ulubionej aplikacji podcastowej (m.in. Spotify) oraz na YouTubie. Nowe odcinki w każdy czwartek.