Budowlańcy mają pod górkę

Nie dość, że firmy borykają się z brakami kadrowymi, to jeszcze inżynierowie tracą czas na biurokrację.

Rządowe instytucje rozstrzygnęły ostatnio wiele przetargów, wypełniając portfele firm budowlanych.

Zobacz więcej

Płacimy im 1,7 tys. EUR netto miesięcznie, a w Polsce wynagrodzenie dla pracowników sięga 5 tys. zł brutto. Nie przyjadą — twierdzi Dariusz Blocher. Grzegorz Kawecki

Widać to zwłaszcza w kontraktach kolejowych. Deloitte wyliczył, że w pierwszym półroczu 2016 r. portfele Trakcji, Torpolu i ZUE, czyli głównych budowniczych kolei sięgnęły 2,3 mld zł, a w tym samym okresie tego roku — 6,5 mld zł. Po uwzględnieniu Budimeksu, który wzmacnia pozycję na rynku kolejowym, tegoroczna pula jest o 1,5 mld zł wyższa. Wysokie ceny materiałów i brak kadry utrudniają jednak realizację zleceń.

— W przyszłym roku chcemy zatrudnić tysiąc pracowników — mówi Dariusz Blocher, prezes Budimeksu. Niedawno w „PB” mówił, że podkupowanie kadr innym firmom nie ma sensu. Obecnie bierze już pod uwagę ten scenariusz. Zakłada, że połowę pracowników znajdzie wśród Ukraińców, a połowę przejmie od podwykonawców.

— Jeśli będzie trzeba, podkupimy pracowników od podwykonawców,ale nie własnych, lecz pracujących dla konkurencji — twierdzi Dariusz Blocher.

Menedżerowie podkreślają, że brakuje robotników, a inżynierowie i pracownicy techniczni coraz więcej czasu muszą poświęcać na biurokrację. Jarosław Tomaszewski, prezes Trakcji, uważa, że biurokracja i niespójne przepisy to jeden z najważniejszych problemów w realizacji inwestycji. Część przedsiębiorców, np. Torpol, zamierza tymczasowo ściągnąć do Polski pracowników delegowanych do innych krajów.

Myśli też o tym Trakcja, która może zachęcić do przyjazdu do Polski część załogi spółki z Litwy. To jednak głównie specjaliści z rynku drogowego, na którym działalność próbuje zdywersyfikować spółka. Budimex natomiast zatrudnia ponad tysiąc osób w Niemczech. Realizują tam m.in. kontrakty prefabrykacyjne.

— Płacimy im 1,7 tys. EUR netto miesięcznie, a w Polsce wynagrodzenie dla pracowników sięga 5 tys. zł brutto. Nie przyjadą — twierdzi Dariusz Blocher. Gdyby firmy w Polsce zrównały wynagrodzenia z niemieckimi, koszty ponieśliby klienci, czyli pośrednio podatnicy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Budowlańcy mają pod górkę