Budowlańcy ruszą na drogi

Brak zamówień w wielu segmentach budownictwa zachęci firmy do startu w przetargach drogowych. Na drogach pracy będzie sporo, ale dla wszystkich nie wystarczy.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • Jakie niebezpieczeństwo czyha w przyszłym roku na firmy z rynku kolejowego
  • Z jakiego powodu firmy kolejowe planują ekspansję na rynku drogowym
  • Jakie problemy mogły wygenerować inwestycje z Polskiego Ładu

W 2021 r. PKP Polskie Linie Kolejowe miały ogłosić przetargi za co najmniej 17 mld zł, a w praktyce wartość okazała się czterokrotnie niższa. Brak pieniędzy wynika z zamrożenia Krajowego Planu Odbudowy i problemów w uzgodnieniu z Komisją Europejską innych programów dotacyjnych. W tym roku więc pracy na torach będzie mniej niż w poprzednich latach. Branżowe organizacje napisały nawet list do premiera Mateusza Morawieckiego, z prośbą o uruchomienie finansowania nowych zamówień. Jeśli będziemy czekać do czasu odmrożenia unijnych programów, to podpisania pierwszych kontraktów możemy spodziewać się najwcześniej w 2023 r., a być może nawet w 2024 r. Do tego czasu nie wytrzymają jednak dostawcy budowlanych materiałów kolejowych, którym już brakuje zamówień. W negatywnym scenariuszu w przyszłym roku możemy nawet być świadkami upadłości dostawców niektórych materiałów albo przynajmniej otwierania przez nich postępowań restrukturyzacyjnych.

Wodne inwestycje płyną powoli

Alternatywą dla spadku zamówień np. w segmencie kolejowym miały być projekty hydrotechniczne. Rząd zapowiadał wielomiliardowe przetargi na zbiorniki retencyjne i regulację rzek. W Krajowym Programie Żeglugowym skierowanym do konsultacji społecznych uwzględniono dziesięć priorytetowych inwestycji, które do 2030 r. mają pochłonąć 1,6 mld zł. Problem w tym, że na cztery z nich – za ponad 300 mln zł – brakuje pieniędzy, a finansowanie reszty jest uzależnione od uruchomienia unijnych dotacji. Tymczasem w Europie budowana jest autostrada wodna Sekwana-Skalda za 33 mld zł. W porównaniu z tą inwestycją, polskie śródlądowe projekty hydrotechniczne wypadają naprawdę blado.

Nieco lepiej jest w portach, gdzie kontynuowana może być np. rozbudowa terminala kontenerowego w Gdańsku. W przyszłym roku zakończyć powinny się też pierwsze prace przy budowie kanału łączącego Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską.

Drożej, ale czy z zyskiem?
Drożej, ale czy z zyskiem?
Firmy budowlane prognozują, że wysokie ceny energii i gazu nakręcą spiralę podwyżek np. stali, czy cementu, okien czy aluminiowo-szklanych elewacji i w konsekwencji podniosą ceny robót. Równocześnie jednak w wielu segmentach rynku popyt spada, więc wyższe ceny nie oznaczają wyższej rentowności ani dostawców, ani wykonawców.
Mateusz Wlodarczyk / Forum

Kontrakty drogowe to za mało

Stabilny poziom jest natomiast w przetargach drogowych. Przedsiębiorcy mają nadzieję, że w przyszłym roku także nie zabraknie postępowań.

- Na inwestycje drogowe, przynajmniej formalnie, jest zabezpieczone finansowanie, więc zakładamy, że w tym segmencie nie będzie spadku zamówień. Samo budownictwo drogowe nie zagospodaruje jednak potencjału branży uwolnionego w wyniku braku zamówień w innych segmentach rynku – podkreśla Barbara Dzieciuchowicz, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa.

Część firm silnych na rynku kolejowym już zapowiedziała zwiększenie ekspansji na rynku drogowym. Eksperci obawiają się więc, że segment drogowy dotknie klęska urodzaju. Zamówienia będą, ale wygłodniałe firmy zaostrzą – już i tak zaciętą – rywalizację.

Tym bardziej, że wolne moce mogą mieć nie tylko firmy z rynku budownictwa infrastrukturalnego. Rosnące stopy procentowe utrudnią klientom pozyskanie finansowania na zakup mieszkań, więc w tym segmencie może być mniej zleceń.

Ratunkiem, zwłaszcza dla małych i średnich podmiotów, mają być inwestycje lokalne, finansowane przez Bank Gospodarstwa Krajowego w ramach Polskiego Ładu. Dotyczą nie tylko projektów drogowych, ale także budowy gazociągów, sieci wodno-kanalizacyjnych itp. Pierwszy etap, wart ponad 23 mld zł, został już rozstrzygnięty i rusza kolejny. Bank na finansowanie inwestycji planował udzielać początkowo samorządom promesy o wartości nawet 95 proc. kosztów inwestycji, a pieniądze przelać w kolejnych etapach realizacji. Część samorządów obawiała się jednak, że ich wkład nie wystarczy na zaliczkę i początkowe finansowanie inwestycji, więc do czasu uruchomienia rzeczywistego finansowania przez BGK postanowiły przerzucić koszty na wykonawców. Dla małych firm budowanych byłoby to jednak zbyt duże obciążenie. Rządowi urzędnicy zmienili jednak pod koniec roku uchwałę, obiecując bardziej elastyczne zasady finansowania.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane