Kryzys zjada zyski w wielu branżach, ale nie budownictwie. To nie jest pojedynczy wyskok. Dobra passa w tym roku powinna się utrzymać.
— Dobre wyniki z pierwszego kwartału to efekt realizacji zamówień zawartych w 2007 i 2008 r., a więc w okresie hossy budowlanej — mówi Marcin Deręgowski, analityk Millennium DM.
Barometrem dla każdej branży są wyniki największych spółek. Budimex, PBG i Polimex pochwaliły się zyskami dużo wyższymi od oczekiwań.
— Wyniki dużych spółek budowlanych, które m.in. realizują kontrakty finansowane z budżetu lub z pieniędzy z Unii, wyróżniają się na tle rynku. Zagrożenie kryzysem, paradoksalnie, na razie pomaga firmom z branży. Presja płacowa spada, podobnie jak ceny usług podwykonawców i ceny materiałów. To pomaga osiągnąć wyższą rentowność kontraktów budowlanych — mówi Krzysztof Pado, analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego.
Sytuacja giełdowych spółek budowlanych, przynajmniej tych największych, jest niezła, ale giełda tego nie uwzględnia. Zostały one potraktowane tak jak wszystkie. Indeks WIG-Budownictwo od dwóch lat znajduje się w bessie.


O tym, jak wygląda przyszłość branży, jak oceniają ją Tomasz Jerzyk, analityk DM BZ WBK, i Grzegorz Dobek, analityk DM BOŚ, piszemy w czwartkowym Pulsie Biznesu.