Buduje kapitał z klocków lego

Natalia Grzebisz-Zatońska
opublikowano: 2022-10-07 12:31

Damian Szymański, prezes Render Cube, notowanego na giełdzie producenta gier, może się pochwalić pokaźną kolekcją lego. Ich składanie traktuje jako hobby, ale też… ochronę kapitału przed wysoką inflacją.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Prezenty przyjemnie jest dostawać, a jeszcze bardziej – dawać. Dlatego Damian Szymański równie często otrzymuje klocki lego, co obdarowuje nimi innych. Bilans jest taki, że ma ponad 300 złożonych modeli. Wielkość kolekcji powoduje, że mieszkanie stało się za małe, by trzymać w nim wszystkie zestawy. Wiele z nich czeka na większy dom, w którym będzie specjalne miejsce dla lego. Kilka kompletów pojawiło się również w łódzkiej siedzibie Render Cube.

Pole dla wyobraźni

Cenne zabawki:
Cenne zabawki:
Moją najcenniejszą zdobyczą jest Ultimate Collector Series z maszyną AT-AT ze Star Warsów. Kosztowała około 4 tys. zł. Ulubioną figurką jest jednak Grogu, czyli Baby Yoda, który stoi na moim biurku i od razu skrada serce, bo jest uroczy – mówi Damian Szymański, prezes Render Cube.
K.Jarczewski

– W doborze prezentu najczęściej zaskakuje mnie ojciec, który nie tylko się zna na lego, lecz także jest kolekcjonerem. Cieszę się, kiedy dostanę od niego klocki, bo to zawsze coś wyjątkowego, czego nie mam jeszcze w kolekcji. Składanie skomplikowanych modeli wymaga cierpliwości, uważności, ale rezultat zawsze daje satysfakcję. Bardzo lubię moment, gdy kończę składanie i zaczynam widzieć kształt, na jaki jeszcze chwilę wcześniej konstrukcja w ogóle nie wskazywała – mówi Damian Szymański.

Według niego lego pobudza wyobraźnię, kreatywność i daje możliwość budowania scenerii opowiadań, co można wykorzystać przy tworzeniu gier komputerowych.

– Moja praca polega na opowiadaniu historii tak jak wtedy, gdy byłem dzieckiem i budowałem statki kosmiczne, zamki, a późnej wprowadzałem do nich życie i fabułę. Niektórzy moi znajomi idą o krok dalej i wykorzystują lego do projektowania i budowania map do gier. Dla mnie układanie zestawów to sposób na wyciszenie, odpoczynek od komputera i relaks. Układam je z partnerką, ojcem i dziećmi siostry. To uniwersalna zabawka, która łączy pokolenia i zawsze się sprawdza – przekonuje Damian Szymański.

Szef Render Cube’a nie składa klocków w domu nie tylko dlatego, że nie ma na to miejsca, ale również ze względu na koty, które lubią gryźć i czasem połykają lego. Kiedyś wpadły im w oko podarowane partnerce – także miłośniczce klocków – kwiaty z serii lego. Na szczęście opcja pick a brick pozwala dokupić brakujące elementy.

– Pasją zaraził mnie ojciec, zagorzały fan lego. Z czasów dzieciństwa zostało mi kilka figurek w bardzo dobrym stanie, bo te zabawki były świetnie zrobione. Lego oferuje też dożywotnią gwarancję, która umożliwia uzupełnienie brakujących części. Ale ja wolę zamówić nowe. Resztę klocków oddałem dzieciom siostry i tak przekazałem pasję kolejnym pokoleniom. Trzy lata temu, gdy w moim życiu pojawiło się nieco wolnego czasu, postanowiłem wrócić do tej zabawy. Zaczęło się od kupna kilku zestawów, a niedługo później okazało się, że mam już dość okazałą kolekcję. Niektóre są inwestycją, która czeka na odpowiedni czas na sprzedaż – mówi prezes Render Cube’a.

Polowanie na klocki

Napięcie rośnie:
Napięcie rośnie:
Bardzo lubię moment, gdy kończę składanie klocków i zaczynam widzieć kształt, na jaki jeszcze chwilę wcześniej konstrukcja w ogóle nie wskazywała – mówi Damian Szymański.
K.Jarczewski

Zestawy różnią się wielkością, tematyką, ale też ceną, która jak na zabawki potrafi być wysoka.

– Zawsze chciałem mieć Sokoła Millennium ze Star Warsów, ale kosztował 3 tys. zł i psychologicznie nie mogłem się przekonać do zakupu, bo to w końcu tylko klocki. Zdecydowałem się jednak i nie żałuję, bo statek jest świetny. Moją najcenniejszą zdobyczą jest Ultimate Collector Series z maszyną AT-AT, także ze Star Warsów. Kosztowała około 4 tys. zł. Ulubioną figurką jest jednak Grogu, czyli Baby Yoda, który stoi na moim biurku i od razu skrada serce, bo jest uroczy – mówi Damian Szymański.

Trudne do kupienia i zdecydowanie droższe niż cena wyjściowa są specjalne zestawy, które Lego dodaje jako gratis w okienku czasowym, lub te, które są sprzedawane przez krótki czas i nie wracają do oferty. Jeśli wtedy nie uda się ich kupić, pozostaje tylko odkupienie zestawu z drugiej ręki.

– Moim zdaniem chętniej kupowane są średnie zestawy, które kosztowały 200-300 zł i teraz trzeba zapłacić za nie 600-700 zł, niż droższe, których cena sięga kilku tysięcy. Mimo że na rynku pojawiły się zamienniki klocków lego, firma nadal notuje rosnące zyski. Na pewno wynika to z wysokiej jakości. Wykończenie, trwałość elementów, ich gęstość, odporność na nacisk, dopasowanie do siebie i efekt są bezkonkurencyjne – dodaje kolekcjoner klocków.

Przy kupnie Damian Szymański kieruje się przede wszystkim własnymi upodobaniami i sentymentem z dzieciństwa. Tak było choćby w przypadku tegorocznych wyborów.

– W tym roku Lego trafiło w mój najczulszy punkt i nie mogłem się powstrzymać przed zakupem modelu z serii Powrót do przyszłości, czyli kultowego auta Deorean. Z pewnością Lego wie, czym zachęcić do zakupu i gdzie szukać kupców. Mam też serię Stranger Things, która została wydana tylko raz, a po pewnym czasie okazała się bardzo pożądana – cena tych klocków wzrosła już kilkakrotnie. Teraz marzę o Titanicu, którego postawiłbym w specjalnym miejscu – mówi fan kultowych klocków.

Zysk to wartość dodana

Więcej miejsca:
Więcej miejsca:
Wielkość kolekcji Damiana Szymańskiego powoduje, że mieszkanie stało się za małe, by trzymać w nim wszystkie zestawy. Kilka kompletów pojawiło się więc w łódzkiej siedzibie Render Cube.
K.Jarczewski

Niedawno prezes Render Cube’a zaczął sprzedawać i traktować lego inwestycyjnie, choć nie jest to dla niego priorytet. Czas w tym przypadku gra na korzyść posiadaczy takich zabawek.

– Jeszcze nie spotkałem się z tym, by jakiś mój model był dostępny na rynku taniej niż go kupiłem. Kluczem jest zakup poniżej ceny detalicznej. Wtedy przez rok można zyskać około 30 proc. Jeśli zestaw był kupiony drożej, ale został wycofany z oficjalnej sprzedaży, to jego wartość wzrasta jeszcze bardziej. Na niektórych zestawach mam zysk 20-procentowy, a na innych nawet 400-procentowy. Wpływa na to także rosnąca liczba inwestorów Lego, co pewnie obniży zyski z takich sprzedaży. Nie traktuję tego jako sposobu na zarobek. To przede wszystkim moje hobby, a zysk ze sprzedaży ewentualnych zestawów to wartość dodana. Ale jeszcze nie zdarzyło mi się do tego dołożyć – mówi Damian Szymański.

Mimo że sam zajmuje się wirtualną rzeczywistością i grami, jego ulubionymi zestawami są te analogowe.

– Zwykłe serie do składania są dla mnie najlepsze. Mam też Lego Technics, ale nie zbieram ich ze względu na aplikacje. Na pewno sprawdzają się jako sposób na pobudzenie u dzieci pasji do programowania, ale te aplikacje po pewnym czasie mogą być niemożliwe do zaktualizowania i bezużyteczne – podsumowuje prezes Render Cube’a.