Czytasz dzięki

Budżet państwa a środkowy palec

opublikowano: 16-02-2020, 22:00

Uchwalona w piątek przez Sejm stosunkiem 231:217, przy 1 pośle wstrzymującym się i 11 nieobecnych, bardzo spóźniona ustawa budżetowa na 2020 r. jak zwykle uznana została przez rządową większość za doskonałość (za głosował tylko klub PiS), natomiast według zjednoczonej opozycji jej miejsce jest w koszu.

Taka polaryzacja ocen to standard od początku III RP, punkt widzenia zawsze zależy od miejsca siedzenia — przy czym chodzi tu o salę nie Sejmu, lecz posiedzeń Rady Ministrów. Procedura przebiegła normalnie i dość sprawnie, 5 godzin brutto (z 1,5-godzinną przerwą) potrwał maraton 582 głosowań nad wnioskami mniejszości i poprawkami, zwieńczony finalnym wspomnianym w pierwszym zdaniu. Obecna normalność nie daje zapomnieć o hucpie z poprzedniej kadencji, gdy budżet 2017 władcy uchwalili w Sali Kolumnowej. Wtedy komentarzowi nadałem tytuł „Owoc gwałtu na procedurze”, albowiem ze względu na konieczność awaryjnego liczenia ręcznego (potrwałoby ze dwa dni) marszałek Marek Kuchciński przeforsował złączenie kilkuset najróżniejszych treściowo poprawek w… dwa głosowania. W piątkowym maratonie odtwarzana była taśma „odrzucić”, z bardzo nielicznymi przerywnikami „przyjąć”. Te drugie dotyczyły wyłącznie wniosków PiS, ale także nie wszystkich. Wieloletnią budżetową tradycją III RP są usiłowania wciśnięcia przez posłów różnych opcji wydatków bardzo lokalnych do centralnych. Zgłaszaniem takich potrzeb parlamentarzyści wykazują dbałość o potrzeby macierzystych okręgów wyborczych. Notabene wydatki o takim charakterze czasem przebijają się do ustawy budżetowej, ale tylko z łaski aktualnej władzy.

Joanna Lichocka to doświadczona dziennikarka telewizyjna, doskonale rozumiejąca wizerunkowe znaczenie gestów.
Zobacz więcej

Joanna Lichocka to doświadczona dziennikarka telewizyjna, doskonale rozumiejąca wizerunkowe znaczenie gestów. Tomasz Jastrzębowski

Od piątku rządowa propaganda szczyci się księgowym zrównoważeniem budżetu 2020. Faktycznie, w ustawie pierwszy raz w III RP po obu stronach równania wpisana została taka sama kwota — 435 340 000 000 zł. Ale władcy kraju wcale nie ukrywają żonglowania ogromnymi publicznymi pieniędzmi. Wypłacana w kwietniu dodatkowa, trzynasta emerytura/renta — oszacowana na blisko 11,5 mld zł — to prezent oczywiście bardzo oczekiwany przez świadczeniobiorców. Ale nie została normalnie objęta planem Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, jak wypłaty comiesięczne, lecz sfinansowana dziwacznie z utworzonego przecież w zupełnie innym celu Solidarnościowego Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych. Ma on także skróconą nazwę Fundusz Solidarnościowy — i praktycznie tylko ta, korzystniejsza propagandowo, jest obecnie używana.

Całkowicie poza budżetem 2020 poszło zasilenie kwotą prawie 2 mld (pułap wynosi 1,95 mld zł) rządowych mediów. Podobnie jak w 2019 r. większość państwowej darowizny pochłonie Telewizja Polska, okruchy spadną Polskiemu Radiu. Minister finansów wyemituje zerokuponowe obligacje skarbowe o terminie wykupu przypuszczalnie za dwa lata. Czyli prawdziwe pieniądze państwowe na realizację propagandowej tzw. misji trafią do TVP natychmiast, ale deficyt zostanie ukryty i odsunięty w czasie. Formalnie nie, lecz praktycznie to ustawa okołobudżetowa. Uchwalona została wieczorem w wigilię głosowań budżetowych, zaś w historii III RP już na trwałe zapisała się pozdrowieniem, wystosowanym przez posłankę PiS Joannę Lichocką — doświadczoną dziennikarkę telewizyjną — do wszystkich nieakceptujących obecnego stanu mediów narodowych. Pozdrowieniem środkowym palcem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane