Budżet przejadania wzrostu

BMK
opublikowano: 26-09-2007, 00:00

Rząd przyjął budżet na 2008 r. Nie widać w nim reformatorskich posunięć, a niski deficyt to zasługa wzrostu gospodarczego.

Rząd przyjął budżet na 2008 r. Nie widać w nim reformatorskich posunięć, a niski deficyt to zasługa wzrostu gospodarczego.

— Mamy deficyt na poziomie 28 mld zł z jakimś kawałkiem — tymi słowami premier Jarosław Kaczyński poinformował o przyjęciu przez rząd projektu przyszłorocznego budżetu.

Ów kawałek to 0,6 mld zł, a założony deficyt wynika z dochodów rzędu 281,8 mld zł i wydatków na poziomie 310,4 mld zł.

Zdaniem premiera, rzeczywisty deficyt może się okazać niższy od prognozowanego, choć „podwójne” ulgi podatkowe na dzieci (projekt uwzględnia przegłosowaną pod koniec kadencji Sejmu większą ulgę podatkową 1145 zł na dziecko) zmniejszą dochody budżetu o 7 mld zł. Premier nie wyklucza, że tegoroczny deficyt może się okazać niższy niż 23 mld zł (według planu miał wynieść 30 mld zł).

Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK, uważa, że projekt budżetu jest kontynuacją polityki makroekonomicznej prowadzonej w Polsce od kilku lat. Zależy ona od wzrostu gospodarczego.

— Jeśli jest szybki, widzimy relatywnie niski deficyt. Jeśli osłabnie, deficyt będzie bardzo duży. Innymi słowy: jeśli będzie wzrost, Polska spełni kryteria z Maastricht. Jeśli nie, to się nam nie uda. To podejście do budżetu nie jest typowe dla ostatnich dwóch lat — widać je od dłuższego czasu — ocenia Maciej Reluga.

Do założeń makroekonomicznych nie ma większych uwag.

— Chciałbym tylko widzieć mniejszy wzrost wydatków i mniejszy deficyt — dodaje ekonomista BZ WBK.

— Deficyt budżetowy powiększy się z około 20 do 28 mld zł, ale oprócz tego wzrośnie deficyt całego sektora finansów publicznych, o czym świadczy zwiększone do 45 mld zł zapotrzebowanie pożyczkowe. To budżet konsumpcji i przejadania wzrostu — twierdzi Ryszard Petru, główny ekonomista Banku BPH.

Podkreśla, że w razie spowolnienia wzrostu wydatki będą rosły (w 70 proc. są sztywne), natomiast dochody się zmniejszą.

— To budżet przypominający poprzednie, ale pogorszony o koncert życzeń, jaki zafundowali posłowie na koniec kadencji. Jeszcze dwa takie budżety i wchodzimy na ścieżkę węgierską — ostrzega Ryszard Petru.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: BMK

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu