O ile w budownictwie drogowym oferty składane w przetargach są o wiele niższe od kosztorysów inwestorskich, o tyle na rynku spalarni sytuacja jest dokładnie odwrotna. To zamawiający najwyraźniej mają problem z wyceną inwestycji. Tak stało się już w przypadku Szczecina i Bydgoszczy, gdzie najtańsze ze złożonych ofert były droższe od kosztorysów inwestora. Miasta będą więc ubiegać się o zwiększenie puli dofinansowania. Ale od resortu rozwoju regionalnego, który rozdysponowuje dotacje, dostaną figę z makiem.
— Nie mam im z czego dać. Wszystko jest już rozdzielone.Sądzę, że miasta, którym zabraknie pieniędzy, będą musiały sięgnąć do własnej kasy lub ubiegać się o dofinansowanie z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) — mówi Adam Zdziebło, wiceminister rozwoju regionalnego.
A kwoty są niebagatelne. W przypadku Szczecina brakuje aż 182 mln zł wobec ponad 656 mln zł proponowanych przez konsorcjum Warbudu i Vinci Environnement. Szczeciński Zakład Unieszkodliwiania Odpadów już przygotowuje wniosek do NFOŚiGW o zwiększenie dofinansowania (obecnie przyznane wsparcie opiewa na 255 mln zł). W Bydgoszczy sprawa nie jest przesądzona. Spółka ProNatura, która odpowiada za realizację zadania, musi wpierw powtórzyć procedurę wyboru ofert.
Krajowa Izba Odwoławcza (KIO) orzekła, że najtańsza propozycja włoskiego konsorcjum Astaldi i TME. Termomeccanica Ecologia (o 24 mln zł droższa od budżetu wynoszącego 504 mln zł) zawierała wadę. Konsorcjum nie będzie już brane pod uwagę przy powtórnej ocenie ofert.
— Wyrok przyjęliśmy. W tym postępowaniu zamyka drogę dla naszej oferty. Gdyby istniała możliwość poprawienia formalnego błędu, oferta pozostałaby najkorzystniejszą — mówi Mateusz Witczyński, konsultant ds. PR Astaldi.
— Jeśli scenariusz z odrzuceniem włoskiej oferty okaże się realny, ProNatura podejmie rozmowy z NFOŚiGW w sprawie dodatkowych pieniędzy na inwestycję — mówi Marcin Janczylik, rzecznik ProNatury.
Samorządowa spółka nie ma wyjścia, bowiem druga z kolei najtańsza oferta, złożona przez giełdowy Mostostal Warszawa, opiewa na 644,5 mln zł, czyli o ponad 100 mln zł więcej. Skąd rozbieżności między kosztorysami a ofertami?
— To rynek, który jest nieprzewidywalny. A spalarnie to trudne i skomplikowane projekty — uważa Adam Zdziebło.
Tymczasem rzecznik ProNatury zapewnia, że ponowne rozpatrzenie ofert w Bydgoszczy nie wpłynie na terminowe zakończenie inwestycji.
— Spalarnia musi być bowiem zbudowana i odebrana do końca 2015 r., a wykonawca ma na to 1100 dni od dnia podpisania umowy. Termin zakończenia budowy nie jest więc w żaden sposób zagrożony — mówi Marcin Janczylik.