Butelka wina za 36 pensji

opublikowano: 08-09-2019, 22:00

Na co przeznaczyć przeciętne wynagrodzenie za trzy lata nieludzko wczesnego wstawania? Na jeden wieczór z winem Liber Pater powinno wystarczyć

Oprócz bolączki porannych korków wrzesień przyniesie również rozprężenie, bo właśnie na ten miesiąc zapowiedziany jest rynkowy debiut najbardziej swawolnie wycenionego wina świata. Rocznik 2015 z ozdobną etykietą Liber Pater zasili obieg 240 butelkami trunku, przy czym każda kosztować będzie równowartość 130,8 tys. zł, a to — dla cierpkiego kontrastu — przeciętne wynagrodzenie netto za 36 miesięcy pracy. Pytanie jednak, co sprawiło, że mimo stawki godnej nagłówków żadne takie château nie przewinęło się jakoś znacząco przez bankietowe rozmówki o zbytkach w barku, garażu czy piwniczce.

Wygląda na to, że nieznajomość winnicy Liber Pater nie dowodzi ignorancji — 2015 będzie dopiero szóstym rocznikiem goszczącym na rynku, a poprzedzający go był 2011, i to w dodatku z sześciokrotnie skromniejszą ceną za butelkę. Wrześniowy rarytas upłynniany będzie natomiast w kręgu zapisanych uprzednio na listę i chętnych na zakup całej skrzynki, czyli sześciu porcji mnożących rachunek do równowartości mieszkania w centrum. O ile jednak sama wartość na tle kolekcjonerskich alkoholi nie wygląda aż tak rażąco, zmieszanie budzić może uzasadnienie: mowa nie o winnicy z tradycją ciągnącą się od mroku średniowiecza po carskie stoły, tylko o jaskrawie współczesnej koncepcji wyróżnienia oferty. Wina Liber Pater pielęgnować mają zatracone po epidemii filoksery dziedzictwo Bordeaux — przywracać doznania nieosiągalne w ramach nowoczesnych metod winiarskiej produkcji, stosowanych powszechnie nawet w nobliwych châteaux.

Choroba, która zaczęła doszczętnie trzebić francuskie uprawy już w latach 60. XIX wieku, zmusiła producentów do obsadzenia stoków na nowo, podczas gdy cały słownik dawnych i mniej odpornych odmian skończyć miał na archiwalnym regale. Znamy merlota czy cabernety, natomiast nie żadne coulant, castets czy petite vidure, które ocalić od zapomnienia postanowiła właśnie bordoska winnica o śmiałych cenach. Obsadzając poletko ciaśniej — 20 tys. krzewów na hektar wobec przyjętych w regionie 10 tys. — Liber Pater wracać ma do mód XIX- -wiecznych, stosując nawet szare gliniane amfory przypominające bardziej Gruzję niż przerwaną młodość Bordeaux.

W 2015 r. płynna zawartość tych naczyń wystarczyła do napełnienia 550 butelek, z czego wspomniane 240 trafić ma właśnie na rynek w zaledwie 40 skrzynkach. Następnych roczników — 2016 i 2017 — nie będzie z uwagi na przymrozek i odbudowę upraw, ale zapowiadany jako znakomity rocznik 2018 trafić ma do zapisanych na listę za około dwa lata. Prognozy w zakresie krajowych wynagrodzeń są jeszcze zamglone, ale spodziewana cena butelki pozwoli najpewniej na kolejny groteskowy model już w 2021 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu