Butelka wina zamiast bitcoina

Zdrowie bitcoina! — woła rynek wina, chełpiąc się, że po prześcignięciu złota i FTSE z konkurencyjnych aktywów została mu tylko kryptowaluta

Inwestorzy na rynku kolekcjonerskiego wina będą mieli pretekst do napełniania kieliszków, bo ubiegłoroczny skok wartości skrzynek z butelkami wyprzedził i brytyjskie blue chipy, i złoto — zagrzewa do wznoszenia toastów „Financial Times”. Żeby podeprzeć tę wiadomość średnio użytecznym przykładem, wcale nie trzeba się napracować, bo wystarczy pobieżnie przejrzeć tabelę stawek i przytoczyć lśniący skrót DRC z towarzyszącą mu roczną zwyżką 31 proc. Stojący za tymi trzema literami burgundzki hit z Domaine de la Romanée-Conti to jednak rozwiązanie słusznie kojarzone z udaną inwestycją, ale też ze stosownym progiem śmiało przebijającym 50 tys. zł za butelkę, według danych Wine-Searcher. W całym indeksie tysiąca najbardziej poszukiwanych win na giełdzie Liv-ex osławione DRC ma nawet żywiej drożejących sąsiadów — w sam raz, żeby do końca listopada liczne towarzystwo zanotowało roczny wzrost na poziomie 11,3 proc. Stwierdzenie, że wskaźnik Liv-ex 1000 popisowo prześcignął spółki z londyńskiej giełdy, jest więc podobnie użyteczne w praktyce, co chwytliwa gwarancja, że DRC zdrożeje — dlatego zamiast na podobne nagłówki, dobrze spojrzeć na zestawienie pięcioletnich stóp zwrotu z bazy Wine Searcher, w którym stawki początkowe zaczynają się od 37 USD, czyli od kwoty, jaką niecałe pięć lat temu płaciło się za bitcoina.

 

2010 Peter Michael Ma Danseuse Pinot Noir:

Pięcioletnia stopa wzrostu: 445,7%

Odrzucając nieznaczące zwyżki wynikające z chwilowego chciejstwa, a także roczniki niedostępne już w obiegu, analitycy branżowego portalu pierwsze miejsce przyznali trunkowi amerykańskiemu ze średnią ceną 2 tys. zł za butelkę. Inwestor, który nie słyszał do tej pory o kalifornijskim majątku Petera Michaela, nie zasłużył jednak, żeby iść do kąta, bo winnica założona została w latach 80. właściwie jako działalność dodatkowa względem tej prowadzonej przez właściciela w obiecującej Dolinie Krzemowej. Technologiczny boom rozkwitał, a winorośl powoli obrastała nietypowo wysoko położony teren, który ze względu na niższą temperaturę pozwalał na produkcję wina w mniej amerykańskim, a bardziej europejskostarym stylu. Taki posmak tradycji spodobał się natomiast równie kontrowersyjnemu co wpływowemu krytykowi Robertowi Parkerowi, który od rocznika 1995 czternastu winom Petera Michaela przyznał notę 98 na 100 punktów lub wyższą. O tym, czy rynek słusznie podąża za wyrokami Parkera, sporo znawców wypowiada się, nie szczędząc ironii, jednak korelacja jego przychylności i przychylności popytu jest na tyle dodatnia, że mechanizm napędza się często sam, bez pomocy i bez przeszkód ze strony innych ekspertów.

 2009 Bodegas Alto Moncayo Garnacha:

Pięcioletnia stopa wzrostu: 395,7%

Gdyby próg 2 tys. zł w przypadku Petera Michaela okazał się mniej przystępny dla budżetu nadwyrężonego przez Święta, można się pocieszyć wiadomością, że do obiegu i tak trafia tylko niewielka porcja skrzynek tego wina — lwią część konsumuje oczekująca lista nabywców, a także składające sute zamówienia lokale. Dla kontrastu, drugie miejsce w rankingu tych drożejących butelek zajmuje rocznik o średniej cenie około 590 zł i jednym szczepie, bo hiszpański producent z Campo de Borja uprawia tylko fioletowoczerwone winogrona grenache. Mimo że niektóre winorośle hiszpańskiego Alto Moncayo przedzierają się korzeniami przez jałowe warstwy łupka już od stu lat, o skoku cen zadecydował ponownie nie kto inny, tylko Robert Parker, a dokładnie jego obsesyjnie śledzony ranking Wine Advocate, który zaszczycił wino najwyższą notą. Na wieść o przyznanych punktach stawka podskoczyła z 44 USD do 300 USD, żeby w końcu ustabilizować się na obecnym poziomie niecałych 600 zł za butelkę wina garnacha, czyli grenache, a nawet cannonau. Pierwsze słowo to określenie hiszpańskie, drugie francuskie i bardziej popularne, a trzecie spontanicznie wpisywane w wyszukiwarkę i wywodzące się z Sardynii. Cannonau di Sardegna, czyli sardyńskie wino ze szczepu grenache, przez chwilę było jednym z najintensywniej poszukiwanych, dlatego że ujęto je w książce o diecie długowiecznych — razem z mniej entuzjastycznie przyjętą fasolą i chudym mięsem.

2000 La Rioja Alta Viña Ardanza Reserva:

 Pięcioletnia stopa wzrostu:  286,9%

Zeskakując ze stopni podium, mija się dwa kolejne wina amerykańskie, żeby jeszcze raz powrócić do Hiszpanii, tym razem pokazującej temperament na piątej lokacie ze stawką około 340 zł. W tym przypadku wino w pewnym sensie postawiło się krytykom, bo zdrożało z 37 USD do 106 USD za butelkę, mimo że eksperci z El Mundo Vini podsumowali je jako przeciętne. Gdyby więc inwestor miał wątpliwości, dlaczego dopiero piąte miejsce jest w tym rankingu bardziej interesujące od dwóch poprzednich, powinien zwrócić uwagę na człon „Reserva”, dobrze znany z półek sklepów. Rioja Alta dzieli swoją nazwę z podregionem, w którym zajmuje sporą część ziemi, natomiast określenia typu „Reserva” czy „Gran Reserva” dotyczą już teoretycznie wyższego stopnia wyjątkowości. Intuicyjnie, kiedy widzimy taki dodatek na etykiecie, mamy przeczucie, że to coś zarezerwowanego, może odłożonego w jakimś wybranym zbiorze w kamiennej głębi piwnic winnicy — nie zawsze mamy rację, chociaż kierunek jest właściwy. Za najznakomitsze z La Rioja Alta uznaje się wino Gran Reserva 890, które ma być sporządzane wyłącznie z surowo wybieranych gron i powinno dojrzewać przez około sześć lat w nowych beczkach. Samo użycie terminu „Reserva” jest uregulowane przepisami, które jednak różnią się w zależności od regionu Hiszpanii, dlatego ocena jakości wina tylko na podstawie tego zapisu może być zwodnicza. Zwykle odnosi się on właśnie do dojrzewania przynajmniej przez trzy lata przed wprowadzeniem do obiegu, z czego najmniej rok powinien upłynąć w beczce. Kiedy mowa o „Gran Reserva” zwyczajowy okres wydłuża się do pięciu lat, a producent w teorii zobowiązany jest do posłużenia się zapisem wyłącznie przy dobrych rocznikach. Wartość La Rioja Alta zweryfikował akurat rynek, dlatego nie jest to przykład, w którym trzeba podkreślać, jak niezbędna jest wzmożona podejrzliwość — szczególnie że wracając na grunt kryptowalut, iberoamerykański odpowiednik dopiero ma co pokazać. Chilijska kryptowaluta Chaucha jest jeszcze tańsza od butelki wspomnianej Reservy, jednak Bloomberg podaje dla niej 70 tys. proc. zwyżki w ciągu dwóch miesięcy, bo fakt, że dosłownie nazywa się „drobne” albo „zielona fasolka” zupełnie nie wzbudza podejrzeń.

 

34,19 proc. Tyle w ciągu roku zdrożały średnio burgundzkie wina z Domaine Georges Roumier, podaje Liv-ex, na następnych miejscach wymieniając bordoskie Château Canon i Château Le Tertre Rôteboeuf, a także burgundzką gwiazdę Domaine de la Romanée-Conti. Przeciętna cena najpopularniejszego z win Domaine Georges Roumier to 3,9 tys. zł za butelkę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Butelka wina zamiast bitcoina