Importerzy działaja bezkarnie, bo wystarczy, że towar odprawia np. w porcie w Hamburgu lub Rotterdamie, by móc go bez przeszkód wwieźć do Polski, bo kontrole służb celnych są nieliczne.
Polscy producenci przekonują, że stoją na straconej pozycji głównie z tego powodu, że muszą przestrzegać surowych norm jakości obuwia, podczas gdy importerzy sprowadzają produkty wytwarzane ze skóry zawierającej szkodliwe substancje. Należą do nich m.in. sześciowartościowy chrom (używany do garbowania skóry), formaldehyd (środek chemiczny stosowany do produkcji barwników), substancje kancerogenne czy też środki wywołujące alergie. (PAP)