Czytasz dzięki

By finanse nie stały się hazardem

Rozmawiał Bartłomiej Mayer
opublikowano: 02-11-2020, 22:00

Jeśli inwestowanie nie zaburza normalnego funkcjonowania człowieka, to jest czymś właściwym — mówi ksiądz Andrzej Kuźma, duchowny cerkwi prawosławnej

Fot. ARC

„PB”: Wierny jest uczony w cerkwi, że powinien być skromny, a nawet pokorny. To w prawosławiu cenne wartości. Zupełnie inaczej niż w korporacji, gdzie należy się chwalić, pokazywać z jak najlepszej strony, bo od tego zależy kariera. Jak pogodzić te dwa porządki?

Andrzej Kuźma: Nie znam życia korporacyjnego, choć mogę się domyślić, że osoby mocno zaangażowane w życie ekonomiczne muszą być bardzo dynamiczne, co przeradza się w coś, co jest sprzeczne z właściwą postawą. Taki człowiek staje się pewny siebie, arogancki, pokazuje siebie jako bardzo twardego, bardzo mocnego, który daje sobie ze wszystkim radę. W pewnym momencie dochodzi jednak do swego rodzaju „przegrzania”. Jeśli nawet taki człowiek osiąga sukcesy w sferze ekonomicznej, to w sferach psychicznej i czysto ludzkiej się załamuje. Ma problemy osobowościowe. To wszystko prowadzi do pewnego rodzaju degradacji. Prawosławie nigdy nie patrzyło źle na ludzi przedsiębiorczych. Nigdy nie twierdziło, że ludzie powinni unikać zdobywania dóbr materialnych. Wszelka aktywność zawsze jednak powinna być skonfrontowana z postawą ewangeliczną, nawiązującą do życia Chrystusa, a też ze zwykłą ludzką uczciwością, skromnością. Skromność nie obniża kompetencji czy zdolności ludzkich. Bardzo często wręcz pomaga je wyeksponować.

Wyznawcom prawosławia trudniej chyba jest w tej sytuacji robić szybkie i spektakularne kariery w korporacjach czy w ogóle w biznesie?

Jeśli to wymaga, aby człowiek stawał się arogancki i twardy, może być trudno.

Czy cerkiew ma jakieś zalecenia w kwestii zarabiania pieniędzy, szczególnie dużych?

Cerkiew nigdy nie wskazywała, że osoba wyznania prawosławnego powinna być biedna. Ewangelie i prawosławie wskazują człowiekowi, aby był osobą aktywną i przedsiębiorczą. W jednej z przypowieści jest mowa o pewnym panu, który opuszczając miejsce zamieszkania, powierzył majątek trzem osobom: jedna otrzymała pięć talentów, druga trzy, a trzecia jeden. Dwie obracały majątkiem w taki sposób, że go podwoiły, natomiast ostatnia zakopała talent, bo bała się, że coś się z nim stanie. Gdy pan wrócił, pochwalił sługi, które pomnożyły powierzone im pieniądze, a ten sługa, który tego nie zrobił, usłyszał, że postąpił niewłaściwie. Głównym przekazem tej przypowieści jest przekaz duchowy — chodzi o pomnażanie wartości duchowych. Jest w niej też bardzo wyraźnie powiedziane, że człowiek w swoim życiu nie powinien pozostawać bierny — powinien je twórczo wykorzystywać. Samo bogactwo czy inwestowanie nie jest rzeczą niewłaściwą, jest rzeczą, do której zachęca nas ten przekaz ewangeliczny.

Przypowieść o talentach nie mówi oczywiście, w jaki sposób te osoby inwestowały. Czy cerkiew ma tutaj jakieś wskazania?

Cerkiew nie sformułowała jasnych ukazań dotyczących sfer życia społecznego, w tym inwestowania czy form zarabiania. Nie stworzyła modelu, który by wskazywał, w co można inwestować, a w co nie. Niemniej z etyki życia chrześcijańskiego można wywnioskować, że człowiek może i powinien inwestować w rzeczy, które nie przeczą pewnym normom etycznym. Trudno mi tutaj znaleźć jakieś przykłady, ale jeśli inwestujemy w sieć handlową, która zajmuje się sprzedażą materiałów budowlanych, to jest to rzecz naturalna i właściwa, ale jeśli inwestujemy w nowe technologie, które służą ingerowaniu w funkcjonowanie płodu, to jest to nieetyczne i niewłaściwe.

Giełda bywa różnie postrzegana. Niektórzy ekonomiści twierdzą nawet, że jest ruletką. Tymczasem hazard jest przez cerkiew zakazany. Czy da się pogodzić inwestowanie na giełdzie i bycie prawosławnym?

Hazard jest rzeczą, która jest niedobra i niebezpieczna dla człowieka. Dlatego zarówno w ukazaniach kanonicznych, jak też w ukazaniach czysto duchowych wskazuje się, aby człowiek tego unikał. Co do inwestowania, to chyba bywają takie momenty, kiedy dochodzimy do granicy hazardu, do tego, że inwestowanie staje się bardzo ryzykowne. Jeśli człowiek bardzo mocno przeżywa taką aktywność, jeśli życie giełdowe staje się centrum jego uwagi, centrum jego funkcjonowania, to mamy do czynienia z pewnego rodzaju hazardem. Dopóki jednak inwestowanie nie wpływa w zasadniczy sposóbna życie człowieka, dopóki nie łamie go, nie jest czymś złym, a jest nawet czymś właściwym.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Bartłomiej Mayer

Polecane