Bycze poniedziałki stały się już polską tradycją

Piotr Kuczyński
09-12-2003, 00:00

Można byłoby powiedzieć, że wczorajsza sesja w USA nie przyniosła nowych informacji, ale tylko na pozór tak było. Rynek nie dostał żadnego impulsu oprócz tego, że nadal mocno słabł dolar. Amerykanie uważają, że to pomaga ich gospodarce i mają rację, ale pod warunkiem, że ten proces nie wywoła ucieczki z rynku obligacji i akcji. Do wczoraj nie widać tego było na rynku obligacji, ale wzrost rentowności przed posiedzeniem Fed jest dosyć nietypowy i może być pierwszym sygnałem pojawiającej się nerwowości.

Drugim ciekawym sygnałem były wzrosty kursów akcji z sektorów defensywnych (przedsiębiorstwa użyteczności publicznej, ochrony zdrowia, producenci leków i tytoniu), w które inwestorzy inwestują, kiedy chcą kupić akcje, a boją się o trwałość wzrostów. Nadal problemy miały akcje notowane na NASDAQ. Szczególnie podejrzanie wygląda pro-spadkowa formacja podwójnego szczytu na indeksie sektora producentów półprzewodników (SOX), bo jeśli w USA ma nadal trwać hossa, to właśnie sektor produkcji półprzewodników powinien ją prowadzić. Mimo tych delikatnych ostrzeżeń końcówka sesji była zaskakująco pozytywna (tyle, że wolumen był mały), bo wszyscy czekali na dobre informacja po dzisiejszym posiedzeniu Fed i żyli myślą o pokonaniu przez DJIA 10.000 pkt. Reakcja na Fed i konferencję Cisco może ustawić kierunek do Świąt Bożego Narodzenia.

A Fed ma ułatwione zadanie. Inflacja jest mała i to mimo tego, że indeks surowców CRB bije rekordy, w czym bardzo pomaga cena złota i ropy naftowej. Ciekawe jest zachowanie OPEC, które mówi, że będzie dbał o stabilizację na rynku ropy, a robi wszystko, żeby cena rosła. Nie można się temu dziwić. Sprzedają ropę za coraz słabszego dolara, a w swoich krajach potrzeby mają coraz większe. Ceny rosnące na wejściu muszą wywołać wzrost cen na wyjściu albo obniżenia zysków spółek. Oczywiście o ile nie będzie się nadal cięło kosztów przenosząc stanowiska pracy do specjalnych stref eksportowych w krajach Trzeciego Świata. Tak czy inaczej, skoro inflacja jest mała, a rynek pracy nie pokazuje istotnego ożywienia, to Fed nie tylko nie zmieni dzisiaj stóp (tego nie oczekiwano i przed danymi), ale i najprawdopodobniej zapewni, że jeszcze bardzo długo pozostaną na obecnym poziomie. Nie wiadomo jak zareagują inwestorzy, którzy przecież w piątek wiedzieli, że po danych makro z rynku pracy sytuacja stała się jasna, a jednak sprzedawali akcje tylko po to, żeby je wczoraj kupować.

Nasz rynek już w piątek wyróżniał się bardzo małym obrotem — najmniejszym od Dnia Dziękczynienia. To był plus dla byków, bo obrót drastycznie malejący na spadku indeksów pokazuje zmniejszającą się chęć do sprzedaży akcji i zapowiada wzrosty. Poza tym w piątek ruch rynku do góry nastąpił po bardzo złych danych w USA i, mimo że sesja zakończyła się spadkiem, pokazał, że nie ma aktywnej podaży. Wczoraj te sygnały potwierdziły się — rynek był bardzo mocny i to mimo złej sytuacji w na rynkach europejskich. Tam nadal straszyło wzmacniające się euro. Najważniejsze było to, że wzrósł obrót, a duże spółki pod wodzą Pekao i rosnącego na małym obrocie BPH zachowywały się bardzo dobrze.

Dobre poniedziałki stają się ostatnio naszą polską tradycją. Pokonanie linii trendu krótkoterminowego utrwala przekonanie o tym, że indeksy będą poruszały się w szerokim kanale trendu spadkowego z górnym ograniczeniem na WIG-20 powyżej 1600 pkt. Jest to kończąca rok konsolidacja, która przygotowuje rynek do ewentualnego „efektu stycznia”. W tej sytuacji większość inwestorów będzie przekonana, że rynek może tylko rosnąć. Ja jednak mam wrażenie, że będziemy czekali na koniec roku pozostając w opisanym wyżej kanale trendu spadkowego. Teraz oporem jest poziom 1.560 pkt. Dopiero w jego okolicach powinna pojawić się bardziej agresywna podaż i tam powinna rozegrać się (być może już dzisiaj) bardziej emocjonująca bitwa między podażą a popytem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Bycze poniedziałki stały się już polską tradycją