Byki z Wall Street sprowadzone na ziemię

MWIE
opublikowano: 2011-08-25 22:34

Czwartkowa sesja na Wall Street przyniosła ponowny atak podaży. Sprzedający odzyskali teren utracony dzień wcześniej.

Po tym, jak środa przyniosła wyraźnie lepsze od prognoz dane o sprzedaży dóbr trwałego użytku, czwartkowy odczyt z rynku pracy ponownie sprowadził inwestorów na ziemię.

Indeksy zza oceanu zakończyły serię trzech wzrostów z rzędu, która wyniosła indeks S&P500 o prawie 5 proc. do góry. Dow Jones i S&P500 straciły po nieco ponad półtora proc., a technologiczny Nasdaq spadł o prawie 2,0 proc.

Otwarcie na Wall Street nie było jeszcze złe, ale w pierwszej godzinie handlu nastroje gwałtownie się pogorszyły. Obrazował to fakt, że pod koniec notowań na Starym Kontynencie DAX stracił w niespełna pół godziny ponad 4 proc., spadając głęboko poniżej kreski.

Nastroje popsuły opublikowane przed otwarciem niekorzystne informacje amerykańskiego rynku pracy. W ubiegłym tygodniu wnioski o zasiłek złożyło 417 tys. osób. Oliwy do ognia dolał Joseph Stiglitz, laureat nagrody Nobla, który stwierdził, że prawdopodobieństwo pogrążenia się gospodarki USA w recesji jest bardzo duże.

Ponadto inwestorzy zaczęli sobie zdawać sprawę z tego, że spekulacja pod ogłoszenie w piątek nowego programu skupu aktywów poszła za daleko. Jednym z warunków stawianych przez Bena Bernanke była presja na spadek cen w gospodarce. Tymczasem zeszłotygodniowe dane pokazały, że inflacja konsumentów sięgnęła w ujęciu miesięcznym 0,5 proc., ponad dwukrotnie przekraczając prognozy analityków.