Nie sprawdziły się prognozy pesymistów, że BZ WBK popłynie na funduszach inwestycyjnych. Na razie zręcznie omija rafy.
W ubiegłym roku grupa BZ WBK nieźle zarabiała na TFI Arka, która płynęła na fali hossy na rynku funduszy inwestycyjnych. Skończyło się, gdy zapanowała sztormowa pogoda. Flauta od dłuższego już czasu utrzymuje się też na giełdzie, na której nieźle zarabiał dom maklerski banku. Efekty — dochody z dystrybucji funduszy inwestycyjnych spadły w I kwartale o 18 proc., (119 mln zł), a wynik z prowizji maklerskich aż o 37 proc. (28,2 mln zł). Łączne grupa na prowizjach zarobiła 349 mln zł o 4,8 proc. mniej niż przed rokiem. To nieco poniżej konsensusu rynkowego. Zgodny z oczekiwaniami był wynik z odsetek, na których BZ WBK zarobił 375 mln zł, osiągając 29-proc. dynamikę w stosunku do I kw. 2007 r. — Wyniki banku nie są niespodzianką. Przewidywaliśmy, że zawirowania na rynkach finansowych odbiją się na nich niekorzystnie. Pytanie pozostaje — jak szybko bank zdywersyfikuje działalność, żeby zrekompensować straty na funduszach inwestycyjnych i na przychodach związanych z koniunkturą na giełdzie — mówi Marta Czajkowska, analityk KBC Securities. Na razie nieźle mu to wychodzi. BZ WBK kładzie większy nacisk na działalność bankową, intensywnie się reklamuje, co przekłada się na przyrost portfela kredytowego (o 38 proc. r/r) i depozytowego (o 29 proc. r/r). Mocno inwestuje w sieć — w I kwartale otworzył 22 oddziały. Wszystko to kosztuje. Wydatki banku w pierwszych miesiącach roku wzrosły o 18,4 proc.
— BZ WBK sporo inwestuje, co widać w kosztach, w przyszłości jednak powinno przełożyć się na lepsze wyniki — mówi Marta Czajkowska.