BZ WBK w barwach biało- czerwonych

Eugeniusz Twaróg
27-05-2010, 00:00

Skoro Zachód renacjonalizuje banki, dlaczego nie mielibyśmy zrepolonizować BZ WBK? Idea ma spore poparcie.

BZ WBK w barwach biało-czerwonych

KNF jest za, wsparcie oferuje EBI oraz EBOR, do gry chętnie wejdzie PKO BP i może PZU. Potrzebują tylko błogosławieństwa resortu skarbu

Skoro Zachód renacjonalizuje banki, dlaczego nie mielibyśmy zrepolonizować BZ WBK? Idea ma spore poparcie.

Jeszcze niedawno Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) uważała, że sprzedaż WestLB funduszowi private equity nie jest najlepszym rozwiązaniem i wskazywała na inwestora branżowego jako właściwego kupca. Teraz przewodniczący KNF publicznie mówi, że BZ WBK, piąty na liście krajowych banków, mogłyby przejąć… fundusze. O co w tym chodzi? Dlaczego regulator rynku w ogóle zajmuje głos w sprawie fuzji na rynku? Z naszych informacji wynika, że sprawa ma swoje głębokie dno. Coraz więcej ekspertów rynkowych i osób mogących mieć wpływ na tę transakcję dochodzi do wniosku, że zamiast oddawać BZ WBK zagranicznemu inwestorowi, lepiej zatrzymać go w polskich rękach.

— Przed 10 laty sprzedaż branżowemu inwestorowi oznaczała transfer technologii, know-how, ale przede wszystkim kapitału. Od tamtego czasu sektor bankowy okrzepł, jest dobrze skapitalizowany, wykształcił kadrę i oferuje produkty, usługi i technologię, które w niczym nie ustępują bankom zachodnim — mówi osoba wtajemniczona w projekt.

Naczynia połączone

O ile też dekadę temu trudno było sobie wyobrazić, żeby rodzime instytucje finansowe stać było na zebranie odpowiednich pieniędzy na przejęcie dużego banku, to dzisiaj nie powinno być z tym większego problemu. Jest kilka scenariuszy, jak spłacić AIB, właściciela BZ WBK i zachować kontrolę krajowego kapitału nad bankiem (patrz obok). Rzecz ważna, nie chodzi o wymachiwanie szabelką i narodowym sztandarem, odwoływanie się do resentymentów narodowych i patriotycznych. Projekt ma ściśle biznesowy charakter. Zostanie zrealizowany tylko wtedy, gdy zaangażowani w niego gracze na operacji zarobią. Choć należy też dodać, że narodowa nutka pobrzmiewa podczas rozmów o transakcji z Irlandczykami. Operacja wymaga jeśli nie wsparcia, to przynajmniej poparcia sfer rządowych oraz całej klasy politycznej. W ogóle wymaga klasy.

— Pomysł może wzbudzić sporo kontrowersji za granicą. Polska postrzegana jest przecież jako kraj, który dwie trzecie sektora finansowego sprywatyzował. Zasadne będzie pytanie, dlaczego teraz prywatyzacja jest hamowana — mówi kolejna osoba, która wie o sprawie.

Są na to argumenty. Po pierwsze — o ile 10 lat temu kapitał nie miał przynależności narodowej, to po ostatnim kryzysie aż nadto dobrze wiemy, że nie bez znaczenia jest, kto ma pieniądze w rękach. Nikt nie mrugnął powieką, gdy zachodnie rządy pompowały setki miliardów eurodolarów w systemy bankowe. Po drugie — kryzys grecki ponownie pokazał, że jakość aktywów europejskich grup finansowych pozostawia wiele do życzenia.

— W tych niespokojnych czasach należy rozważyć bardzo dogłębnie, czy również w Polsce nie powinniśmy jako państwo z większą troską pochylić się nad systemem bankowym. Jak dotąd jest on w świetnej kondycji, ale pamiętajmy, że cały świat to system naczyń połączonych. Tak więc wzmocnienie krajowego systemu bankowego ma duże znaczenie dla całej gospodarki kraju — mówi kolejny uczestnik rozmów o przejęciu banku.

Grupa pod wezwaniem

Do BZ WBK należy około 7 proc. rynku, gdyby dodać do tego ponad 21 proc., które ma PKO BP, plus kilkuprocentowy udział banków spółdzielczych oraz BGŻ, BOŚ Banku i Banku Pocztowego, to okazałoby się, że około 40 proc. sektora bankowego byłoby pod kontrolą rodzimego kapitału. Jakie to w ogóle ma znaczenie? Jeden z uczestników projektu na przykładzie ostatniego kryzysu tłumaczy, że banki z krajowym kapitałem były w najgorszym momencie ostatniego kryzysu finansowego jedynymi instytucjami, które nie zacieśniły pętli kredytowej. PKO BP i banki spółdzielcze jako jedyne rozwijały akcję kredytową. Podobnie jak np. AlB oraz Bank of Ireland w Irlandii, a francuskie banki we Francji.

— Zarazem większość banków w Polsce z dominującym kapitałem zagranicznym działało procyklicznie, czyli zakręcało kurek z kredytami wtedy, kiedy gospodarka najbardziej czekała na antykryzysowy impuls — mówi menedżer, który z przekonania jest liberałem.

Przedstawiciele instytucji finansowych, wymienianych wśród potencjalnych nabywców BZ WBK, nie chcą komentować naszych informacji. Zbigniew Jagiełło, szef PKO BP, podtrzymuje wcześniejsze stanowisko, że bank skupia się na rozwoju organicznym, ale uważnie przygląda się temu, co dzieje się na rynku przejęć.

Z naszych informacji wynika, że bank chętnie widziałby siebie w roli lidera konsorcjum przejmującego BZ WBK.

Andrzej Klesyk, prezes PZU, powiedział wprawdzie publicznie, że BZ WBK go nie interesuje, ale…

— Nieoficjalnie sprawą interesuje się resort skarbu i nie sądzę, żeby spółka nie zaangażowała się w ten projekt — mówi przedstawiciel władz PZU.

Z wypowiedzi przewodniczącego KNF wynika jednoznacznie, że nadzór sprzyja pomysłowi. Z analiz rynkowych wynika, że również UOKiK raczej nie będzie miał nic przeciwko temu rozwiązaniu.

Koncepcja warta grzechu

Andrzej Powierża, analityk DM Banku Handlowego

Zgadzam się z poglądem, że strategiczny akcjonariusz niewiele może wnieść do BZ WBK. To jest dobrze poukładany bank i udowodnił, że potrafi sobie poradzić. Pytanie, czy polski akcjonariusz dałby wartość dodaną, byłby neutralny, czy raczej stałby się balastem dla banku. To zależy od ostatecznej konstrukcji całej transakcji. Zgadzam się z przewodniczącym KNF, że w przypadku rozproszonego krajowego akcjonariatu ważna byłaby mocna pozycja zarządu, co jednak niesie za sobą pewne ryzyko. Na dłuższa metę niekorzystne jest dla spółki oraz akcjonariatu, gdy firma "należy" do zarządu, a nie właścicieli. Wszystko zatem zależy, jak przejęcie, a następnie zarządzanie bankiem zostanie dograne w szczegółach. Bardzo dobrze, że takie analizy są robione. Pomysł trąci polityką, ale w tym dobrym sensie. Wydaje mi się, że bank dysponuje własnym know-how i nie potrzebuje akcjonariusza strategicznego, zatem jeśli mamy możliwość uczestniczenia w tej transakcji, zwłaszcza że, prawdopodobnie, ceny jednak nie będą wygórowane, to szukanie okazji na zbudowanie samodzielnego, polskiego banku wydaje się sensowne.

Dużo zawdzięczamy zagranicy

Marcin Materna, szef analityków DM Millennium

Bank powinien zostać kupiony przez tego, kto zapłaci najwięcej. Może to być polski rząd, pod warunkiem, żeby potem nie okazało się, że to Kowalski zapłacił za transakcję własnymi podatkami. Nie widzę przeciwwskazań, dla których nie miałby to być inwestor zagraniczny. Pamiętajmy, że polski sektor bankowy dlatego jest tak konkurencyjny i zdrowy, że każdy z właścicieli wniósł swoje know- -how, pomysły i kapitały. Gdyby nie ING i Citi, to bankowość korporacyjna w Polsce byłaby na zupełnie innym poziomie i nasze największe firmy obsługiwałyby oddziały zagranicznych banków. Gdyby nie Commerzbank, bankowość internetowa (mBank) wystartowałaby pewnie nieco później. Uważam, że transakcja z udziałem państwa nie jest dobrym pomysłem, bo przy okazji fuzji Pekao-BPH przekonaliśmy się, ile złego może zrobić polityka, gdy wmiesza się w biznes. Gdyby przejmującym miał być PKO BP (bez opcji fuzji z BZ WBK) oraz inne instytucje, byłoby to rozwiązanie tymczasowe. Trudno sobie wyobrazić EBOR OFE jako inwestorów długoterminowych. Za cztery-pięć lat i tak pojawiłyby się plany sprzedaży pakietów do jednego inwestora. Większy sens miałaby fuzja PKO BP z BZ WBK. Pod warunkiem, że uda się uzyskać dobrą cenę. Dotyczy to zresztą każdego scenariusza. Jeśli mamy przepłacić za BZ WBK, to lepiej oddać pole inwestorowi zagranicznemu.

DUBLIŃSKA WIZYTA

Wczorajsza "GW" powiązała fakt, że Jan Krzysztof Bielecki był w Dublinie z projektem przejęcia BZ WBK przez krajowy kapitał. Szef rady gospodarczej przy premierze miał rozmawiać na ten temat z AIB, właścicielem 75 proc. akcji polskiego banku oraz irlandzkim rządem. Z naszych informacji wynika, że były premier i do niedawna szef Pekao wie o całej sprawie. Pomysł repolonizacji zna jednak wiele osób w rządzie. Według naszych informacji, Jan K. Bielecki nie jest zaangażowany w ten projekt. Nie może. Do lutego 2011 r. ręce wiąże mu zakaz konkurencji w Pekao, który jest wymieniany wśród potencjalnych kupców BZ WBK.

Polski kapitał minimalizuje ryzyko

Marta Gajęcka

Patrząc na rynek oraz na zaangażowanie europejskich banków w papiery greckie, hiszpańskie, portugalskie, widać, że niewiele jest takich, które nie mają ekspozycji na kraje zagrożone kryzysem. Należy zadać sobie pytanie, czy sprzedaż BZ WBK grupie finansowej, co do której nie ma pewności, iż nie posiada ryzykownych aktywów i czy w konsekwencji nie odbije się negatywnie na sytuacji polskiego banku? Wobec wciąż niestabilnej sytuacji na rynkach finansowych należy tak przeprowadzić transakcję, by maksymalnie zminimalizować takie ryzyko. Stąd też wydaje się, że zorganizowanie finansowania opartego na krajowych instytucjach finansowych, które nie posiadają ryzykownych aktywów, jest bardzo korzystnym rozwiązaniem. EBI mogłoby się zaangażować w transakcję w zakresie, w jakim wiązałaby się ona z powstaniem przy tej okazji funduszu infrastrukturalnego.

Głównym uzasadnieniem dla takiej operacji jest obawa o przeniesienie na polski rynek problemów wynikających z zaangażowania grup finansowych w krajach zagrożonych bądź już ogarniętych kryzysem i troska o stabilność sektora finansowego w Polsce. Z punktu widzenia EBI udział w funduszu infrastrukturalnym, a także współpraca z BZ WBK po jego sprzedaży jak najbardziej mieści się w misji naszego banku, który przecież ma na celu wspieranie stabilnego rozwoju. Także dla EBOR mogłaby być to interesująca inwestycja. Jeśli bank brał udział w ratowaniu sektorów bankowych w krajach bałtyckich, to nie widzę powodu, dla którego nie mógłby wziąć udziału w bezpiecznej i zyskownej operacji.

Pięć scenariuszy dla BZ WBK*

1Wchodzi zagraniczny inwestor branżowy

Scenariusz najłatwiejszy w realizacji. Chętnych na BZ WBK początkowo było wielu, ale grono zainteresowanych dość szybko się wykruszyło. Od początku za faworyta uchodzi Societe Generale, jeden z największych graczy na rynkach francuskim i europejskim. Co prawda niedawno dyrektor finansowy SocGen powiedział, że bank będzie bardzo selektywnie podchodził do akwizycji, ale chyba nie dotyczy to BZ WBK. Z naszych informacji wynika, że SocGen ma na oku dwa banki: w Turcji oraz nasz BZ WBK. Francuzom już dawno przypadł on do gustu. We wrześniu ubiegłego roku w Polsce był Frederic Oudea, prezes SocGen. Rozmawiał z doradcami i przedstawicielami banków inwestycyjnych. Właśnie o BZ WBK. Francuzi mają w Polsce Eurobank, ale to zdecydowanie poniżej ich ambicji, bo to bank wyspecjalizowany w szybkich kredytach, niszowy. Przejmując BZ WBK od razu opanowaliby kawał rynku. Wśród potencjalnych nabywców wymienia się jeszcze brytyjski HSBC oraz Santander z Hiszpanii. Mówi się też, że transakcji poważnie przygląda się rosyjski Sbierbank oraz inwestor z Kanady.

Od redakcji:

Niezależnie, kto od Irlandczyków odkupi polskie aktywa, z punktu widzenia zarówno banku, jak i sektora finansowego będzie mieć to w gruncie rzeczy wtórne znaczenie. BZ WBK jest dobrze poukładanym bankiem, ma dobry system informatyczny, jest nieźle skapitalizowany, płynny i kieruje nim sprawny zarząd. Właściwie trudno stwierdzić, na czym miałaby polegać wartość dodana wniesiona przez inwestora. Minusem takiego rozwiązania jest z kolei niepewność dotycząca sytuacji w Grecji, Hiszpanii i Portugalii, bo większość europejskich banków siedzi po uszy w papierach dłużnych tych państw.

2Wykup menedżerski

Scenariusz najmniej prawdopodobny. Tzn. jeszcze w ubiegłym roku można było na siłę sobie wyobrazić, że BZ WBK przejmuje menedżment banku przy wsparciu funduszy inwestycyjnych i private equity. Było to w czasach, gdy PKO BP miał wyższą kapitalizację rynkową niż grupa Citibank. Na naszej giełdzie przeceny były mniejsze, ale wycena giełdowa BZ WBK dawała jakieś nadzieje, że uda się uzbierać tyle pieniędzy, żeby spłacić Irlandczyków.

Od redakcji:

To już przeszłość. BZ WBK mocno podrożał w związku z zapowiedziami o sprzedaży i giełda musiałaby się naprawdę solidnie wahnąć, żeby opcję wykupu menedżerskiego można było brać poważnie. O ile kiedykolwiek ten scenariusz należało traktować serio.

3Do gry wchodzi państwo

Także ten scenariusz jest trudny do realizacji. Ale zdaniem naszych rozmówców jest realny. Wymaga jednak dużej determinacji i woli

politycznej na miarę przedsięwzięć Eugeniusza Kwiatkowskiego, budowniczego Gdyni. Pomysł jest taki, że na potrzeby transakcji z AIB rząd emituje obligacje rozprowadzane w społeczeństwie. Emisję mogłaby gwarantować któraś dużych instytucji na rynku, np. PKO BP. Możliwe, że obligacje rozeszłyby się równie dobrze jak niedawno akcje PZU. Kupony od papierów spłacane byłyby z zysków BZ WBK.

Od redakcji:

Politycznie emisję można byłoby bardzo dobrze sprzedać. Rząd mógłby pokazać, że repolonizuje sektor bankowy, do czego trudno byłoby się przyczepić opozycji. Operacja byłaby jednak trudna do przeprowadzenia. Najpierw trzeba dobić targu z Irlandczykami, a nie ma pewności, czy gotowi są rozmawiać z kupcem, który oferuje kota w worku. AIB potrzebuje nie tylko pieniędzy, potrzebuje ich szybko, zatem sprzeda bank temu kto od razu wyłoży kasę na stół.

4Grupa kupująca BZ WBK

Według tego scenariusza, organizacją finansowania zajęłoby się konsorcjum grupujące największe instytucje finansowe w kraju przy wsparciu zagranicy. Pieniądze wyłożyłyby PKO BP, PZU, BGK. Swoje trzy grosze mogłyby dorzucić EBI oraz EBOR. I wreszcie OFE oraz TFI. Wspólnie byłyby w stanie zgromadzić odpowiednią sumę pieniędzy.

Od redakcji:

Ten scenariusz jest najpoważniej rozpatrywany, choć niewolny jest od ryzyk. Najpoważniejsze wiąże się z pozyskaniem odpowiedniej liczby inwestorów. Można przy pomocy resortu skarbu przekonać do pomysłu PZU, czy PKO BP, ale OFE czy TFI przystąpią do transakcji, gdy będzie im się to opłacało.

5 Narodowa fuzja

W tym scenariuszu BZ WBK zostaje przejęty i wchłonięty przez PKO BP. Po fuzji powstaje gigant z niemal jedną trzecią udziałów w rynku, 10 mln klientów i 8 mln rachunków osobistych. To są plusy. Minusy? BZ WBK ma rozległą sieć 500 oddziałów, która częściowo pokrywa się w ogromną liczbą 2 tys. placówek PKO BP. Tylko z tego względu musiałoby dojść do redukcji zatrudnienia.

Od redakcji:

W tej wersji przejęcie BZ WBK nastręczałoby najmniej technicznych problemów i byłoby najprostsze do przeprowadzenia.

Polski nadzór dużo może

Komisja Nadzoru Finansowego wyraźnie daje do zrozumienia, że nie jest jej obojętne, kto kupi BZ WBK. Nie uważa, by dobrym kupcem był bank, który jeszcze niedawno był na garnuszku państwa, czyli podczas kryzysu finansowego brał pieniądze od rządu. To ważny sygnał dla rynku.

Stanisław Kluza, szef nadzoru, ma wiele do powiedzenia w sprawie BZ WBK. Bez jego przyzwolenia każdy inwestor będzie miał niemałe problemy z dopięciem transakcji. Komisja już nieraz pokazała, że potrafi działać jak podczas włoskiego strajku, nawet przy zatwierdzaniu prezesów czy wydawaniu licencji. Luigi Lovaglio kilkanaście miesięcy czekał na zatwierdzenie na stanowisko wiceszefa Pekao.

Grecka zaraza w

portfelach banków

Jednym z najważniejszych argumentów za przejęciem BZ WBK przez krajowy kapitał jest obawa, że bank zostanie sprzedany komuś, kto jest "zapakowany" w papiery tych krajów strefy euro, którym kryzys zagląda w oczy. Jak poważny to problem, pokazało zamieszanie wokół Grecji: okazało się, że wszystkie liczące się grupy finansowe mają papiery wyemitowane przez rząd w Atenach lub greckie firmy. Z dnia na dzień wartość tych aktywów dramatycznie zmalała. Według agencji Bloomberg, Societe Generale ma "na książce" greckie papiery za 3 mld EUR, BNP Paribas — za 8 mld EUR, a Commerzbank — za 1 mld EUR.

Od TFI po leasing i bankomaty

Nazwę BZ WBK kojarzy się zwykle tylko z bankiem. Tymczasem pod tym szyldem działa cała grupa. Należą do niej Dom Maklerski BZ WBK, BZ WBK AIB Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych, BZ WBK AIB Asset Management, BZ WBK Leasing, BZ WBK Finanse Leasing oraz BZ WBK Faktor, BZ WBK — Aviva Towarzystwo Ubezpieczeń Ogólnych oraz BZ WBK — Aviva Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie. Bank jest jednym z kilku agentów rozliczających transakcje bezgotówkowe. Udostępnia bankomaty klientom innych banków: ma 1047 maszyn — to jedna z największych sieci. Prowadzi 515 placówek własnych plus 86 partnerskich. Daje mu to trzecie miejsce na rynku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Emerytury / BZ WBK w barwach biało- czerwonych