Z psychologicznego punktu widzenia wydaje się uzasadnione, że strach związany z wojną w Iranie jest o połowę mniejszy niż w analogicznym momencie po wybuchu wojny w Ukrainie. Nastroje konsumentów teraz w ciągu dwóch miesięcy pogorszyły się o ponad 4 pkt, wtedy o 8 pkt. Teraz ewidentnie mniejszy jest ruch w stronę oszczędności ostrożnościowych.
Nastroje konsumentów trochę gorsze
W czwartek poznaliśmy dwie interesujące informacje o sytuacji polskich konsumentów: wyniki badania koniunktury za kwiecień oraz dane o sprzedaży detalicznej za marzec. Zgodnie z zasadą, że nowsze dane są ważniejsze, zaczynam od tych pierwszych.
Nastroje polskich konsumentów oczywiście się pogarszają, choć jest to – podobnie jak w przypadku firm – nieduża zmiana. Bieżący wskaźnik ufności konsumentów spadł łącznie w marcu i kwietniu o 4,5 pkt. Dla porównania, w kwietniu 2022 r. zmiana ta wynosiła minus 8 pkt. Jak zwykle w takich sytuacjach jak obecna bardziej pogarsza się ocena sytuacji kraju (-7,2 pkt) niż własnej sytuacji finansowej (-1,8 pkt). Ludzie się boją widząc napływające informacje, ale w swoim własnym otoczeniu jeszcze nie widzą skutków negatywnych zmian.
Interesujące jest to, że w badaniu konsumentów nie doszło do pogorszenia oceny bieżących ważnych zakupów. Ocena ta jest wręcz lepsza, niż była w lutym, o 0,8 pkt. Dla porównania, w kwietniu 2022 r. ocena zakupów i plany zakupowe konsumentów ulegały znaczącemu pogorszeniu. To jest najlepsze potwierdzenie tezy, że kryzys obywa się na razie głównie w sferze psychologicznej. Jest to zrozumiałe, biorąc pod uwagę fakt, że jedynym namacalnym sygnałem kryzysu był wzrost cen paliw, który został w pewnym momencie zniwelowany przez obniżkę VAT.
Przypomnę w tym miejscu, że dokładnie taki sam wniosek wypływa z badań nastrojów firm. Tam też widać, że ocena bieżącej sytuacji jest lepsza niż oczekiwania.
Kupujemy znacznie więcej
Doskonałe okazały się dane o faktycznej sprzedaży detalicznej w marcu. Wzrosła ona realnie aż o 8,7 proc. r/r, najwięcej od kwietnia 2022 r. Choć musimy wziąć poprawkę na fakt, że sprzedaż była napędzana przez wyjątkowo wysoką liczbę czynników przejściowych: paniczne tankowanie paliw, powrót do sklepów po bardzo mroźnej zimie, wcześniejsze niż rok wcześniej Święta Wielkanocy.
W marcu sprzedaż paliw była o jedną piątą wyższa niż w lutym, a sprzedaż ubrań aż o 42 proc. W tym drugim przypadku był to najwyższy wzrost od maja 2021 r., kiedy zniesiony został ostatni lockdown związany z pandemią. Tym razem był to prawdopodobnie efekt nagłej zmiany pogody: z wyjątkowo mroźnej na wyjątkowo ciepłą.
Nie wiemy oczywiście, ile dokładnie jest w danych efektów przejściowych, a ile trendu. Optymizmem napawa fakt, że w niezłym tempie rośnie sprzedaż dóbr trwałych w Polsce, co może wskazywać, że fundamentalna sytuacja konsumenta jest niezła.
W kolejnych miesiącach efekty przejściowe miną i sprzedaż będzie rosła wolniej. Ale będzie rosła.

