C/WK - wskaźnik ten prawdę ci powie

Andrzej Stec
opublikowano: 23-03-2010, 00:00

Na giełdzie nie ma już promocji, ale do

przewartościowania rynku droga jeszcze

bardzo daleka

122 proc. giełdowego zysku w ubiegłym roku (dla porównania WIG wzrósł 47 proc.). 11 proc. zysku w tym roku (3 proc.). Co trzeba było zrobić, aby tyle zarobić? Wystarczyło w sylwestra właściwie wybrać do portfela 10 spółek spośród 100 o największej kapitalizacji. Kryterium wyboru było tylko jedno: najniższy wskaźnik cena/wartość księgowa.

Krajowe indeksy giełdowe rosną już ponad rok. I to bez dłuższych przystanków. W głowach niektórych inwestorów i analityków kłębią się już myśli o przewartościowaniu rynku. Główny argument: "fundamenty, choć się poprawiają, nie nadążają za wzrostami indeksów". Na dodatek światu grozi kolejny kryzys, tym razem fiskalny.

Przewartościowanie rynku lub jego niedowartościowanie można mierzyć na wiele sposobów. Jednym z najlepszych, z punktu widzenia co najmniej średniodystansowca, jest prosty, popularny i — co ważne — skuteczny wskaźnik cena/wartość księgowa (tzw. C/WK lub P/BV). Co ważne, wykorzystują go nie tylko drobni inwestorzy.

Przytoczony wskaźnik porównuje cenę akcji danej spółki do przypadającej na nią wartości księgowej (kapitałów własnych, czyli majątku pomniejszonego o zobowiązania). Dzięki niemu można sprawdzić, jak inwestorzy wyceniają złotówkę majątku spółek giełdowych. Wylicza się go zarówno dla całego rynku (wtedy porównuje się kapitalizację spółek do ich łącznego majątku), jak i dla pojedynczych spółek.

Wskaźnik ten niemal idealnie sprawdza się w praktyce. Choćby w ostatnich cyklach koniunkturalnych. W szczycie hossy, czyli w lipcu 2007 roku za złotówkę majątku spółek giełdowych inwestorzy płacili na giełdzie średnio 4 zł. To historyczny rekord. Natomiast w lutym 2009 roku, czyli na samym dnie okrutnej bessy — zaledwie 70 groszy. To była największa promocja na warszawskim parkiecie, licząc od 1992 roku!

Wśród analityków przyjęło się, że wartość wskaźnika poniżej jedności symbolizuje jego niedowartościowanie. Teoretycznie opłaca się wtedy kupić spółkę, wycofać ją z giełdy, sprzedać jej aktywa i zainkasować premię (w rzeczywistości jest to bardzo trudne). Z punktu widzenia drobnych inwestorów jest to dobra okazja, aby powiększać portfele o akcje i zwiększać zaangażowanie na rynku akcji.

Kiedy mamy do czynienia z przewartościowaniem? Najprościej odpowiedzieć, że zawsze, kiedy wskaźnik jest wyższy od jedności. Problem w tym, że taka sytuacja ma miejsce niemal przez 90 proc. czasu. Ponadto, we wszystkich dotychczasowych hossach wskaźnik ten, tuż przed przesileniem rynkowym, potrafi osiągać naprawdę wysokie wartości (nawet 4, jak w lipcu 2007 roku). Statystycznie rzecz biorąc, wskaźnik powyżej 2-2,5 powinien zapalić już w głowach inwestorów pomarańczowe światło. W takich sytuacjach lepiej, aby nowicjusze trzymali się z daleka od rynku akcji. Zresztą, ostrożni inwestorzy również powinni zacząć myśleć o obligacjach lub przynajmniej krótszym horyzoncie inwestycyjnym.

Gdzie jesteśmy obecnie? Okazuje się, że pomimo bardzo mocnego wzrostu krajowych indeksów obecna wartość C/WK wciąż napawa optymizmem. Dla 318 spółek wchodzących w skład WIG wynosi 1,4 (uwzględniając wszystkich emitentów, wskaźnik wynosi 1,13). Tak tanio, nie licząc ubiegłego roku, było w 2002 roku, czyli przed rozpoczęciem kilkuletniej hossy.

Wskaźnik C/WK ma o niebo lepsze zastosowanie przy analizie całego rynku niż przy ocenie poszczególnych spółek. Powód? Wtedy trudniej wpaść w pułapkę. Przykładów nie brakuje. Należy pamiętać m.in. o różnicach w kapitałochłonności branż — niektóre (górnictwo, hutnictwo) potrzebują do prowadzenia działalności dużych aktywów (wskaźnik będzie więc z definicji niższy). Na drugim biegunie są branże związane z nowymi technologiami (np. informatyka), gdzie najważniejszym aktywem są pracownicy, których na próżno szukać w aktywach bilansowych (wskaźnik C/WK jest tutaj z definicji o wiele wyższy).

Porównując wskaźnik poszczególnych spółek, jeszcze łatwiej o wpadkę. Powód? Trzeba uważać, aby nie natknąć się na sztucznie zawyżoną wartość księgową firmy (np. w wyniku przeszacowania wartości nieruchomości). Z drugiej strony, może się zdarzyć, że wysoki wskaźnik dyskontuje po prostu przeksięgowanie do kapitałów własnych zysków, czy też zarejestrowanie przez sąd emisji akcji.

Należy pamiętać, że niski wskaźnik C/WK dla całego rynku to nie wszystko. Choć istotnie zmniejsza on ryzyko trafienia w bessę, to jednak nie gwarantuje z automatu wysokich zysków, czy chociażby uniknięcia strat w wyniku głębszej korekty. Do pełni szczęścia, czyli systematycznie rosnącego wskaźnika C/WK, potrzeba jeszcze zwiększających się z kwartału na kwartał zysków firm. Czy obecnie można na to liczyć? Finansowe cenzurki spółek za IV kwartał dają taką nadzieję.

Prosta strategia daje zarobić

Czasami warto postawić na spółki o najniższym wskaźniku C/WK. Tak sugerują przynajmniej historyczne dane, które — trzeba podkreślić — nie gwarantują sukcesu w przyszłości. Przepis jest prosty. Wystarczy w ostatni dzień roku kupić akcje 10 spółek o najniższym wskaźniku C/WK. Aby zmniejszyć ryzyko inwestycyjne, można skupić się tylko na 100 firmach o największej kapitalizacji. Tak postępując w grudniu ubiegłego roku, do dzisiaj można było zarobić 11 proc. To trzy razy więcej niż WIG. Ta prosta strategia, zrealizowana rok wcześniej, dała zarobić w 2009 roku aż 122 proc. (WIG wzrósł "tylko" o 47 proc.). A jak wyglądają wyniki w roku okrutnej bessy, czyli w 2008 roku? W czasach dekoniunktury ta strategia sprawdza się nieco gorzej. Kierując się powyższymi kryteriami, strategia przyniosłaby 56 proc. straty. WIG spadł w tym czasie nieco mniej — o 51 proc.

3,4%

Tyle wzrósł w tym roku WIG.

11,3%

Tyle dał zarobić w tym roku portfel 10 spółek o najniższym wskaźniku C/WK wybranych spośród 100 firm o największej kapitalizacji.

47%

Tyle wzrósł w ubiegłym roku WIG.

122%

Tyle dał zarobić w ubiegłym roku portfel 10 spółek o najniższym wskaźniku C/WK wybranych spośród 100 firm o największej kapitalizacji.

C/WK sugeruje, że akcje mają potencjał do wzrostu

Wskaźnik cena do wartości księgowej to jeden z podstawowych wskaźników analizy fundamentalnej. Służy do oceny wartości firmy. Pokazuje, jak firma jest wyceniana przez rynek w stosunku do wartości jej kapitałów własnych. Wskaźnik jest pomocny w zidentyfikowaniu spółek niedowartościowanych fundamentalnie. Generalna jego interpretacja polega na tym, że C/WK poniżej 1 oznacza niską cenę spółki, a wartości powyżej 3 przewartościowanie. Obecna wartość na poziomie 1,4 dla spółek notowanych na GPW pokazuje nam, że wyceny firm są nieco wyższe od ich wartości księgowej, jednak jest to poziom, jaki odnotowywały po raz ostatni w 2003 roku, a więc na początku poprzedniego cyklu koniunkturalnego. W tym kontekście wskaźnik pokazuje nam, że ogólnie akcje nie są przewartościowane i mają potencjał do wzrostu.

Przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych korzystanie tylko z tego wskaźnika jest niewystarczające i analiza inwestycyjna zawsze musi obejmować inne dane przedsiębiorstwa, takie choćby jak osiągane zyski czy ocena możliwości rozwoju firmy. Warto też wiedzieć, że wskaźnik ten odnotowuje nieco inne wartości dla różnych spółek i branż. Jak zawsze zalecamy przyglądanie się sytuacji w każdej spółce odrębnie i traktowanie C/WK jedynie jako ogólnej wskazówki.

Katarzyna Dąbrowska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Stec

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy