Camptoo przejechało się na kamperach

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2022-10-30 19:45

Sąd w Hadze ogłosił bankructwo działającej m.in. w Polsce platformy do wynajmu samochodów kempingowych. Najemcy i wynajmujący mają kłopot z odzyskaniem pieniędzy.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jakie są konsekwencje bankructwa holenderskiej spółki Camptoo dla właścicieli aut i najemców
  • jak przekłada się to na działalność platformy w Polsce
  • jaka była skala działalności firmy
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

26 października platforma Camptoo zaprzestała działalności ze skutkiem natychmiastowym. Sąd zamienił stan czasowego zawieszenia płatności w spółkach Deelit Ventures, Deelit Ventures IP oraz Camptoo NL na stan upadłości. Spółki te są częścią grupy Camptoo.

Jako powód podano brak możliwości wywiązania się ze zobowiązań finansowych. Platforma została wyłączona również w Polsce. W oświadczeniu polskiego oddziału czytamy, że w związku z ogłoszeniem upadłości spółki, o czym poinformowała holenderska centrala, zostaje wstrzymana wszelka działalność Camptoo w Polsce, w tym bieżące i przyszłe rezerwacje.

Przykra niespodzianka

„Dla pracowników i współpracowników w Polsce jest to sytuacja niespodziewana. W miarę możliwości i na podstawie informacji otrzymywanych z Camptoo NL będziemy o wszystkim na bieżąco informować” - napisali przedstawiciele Camptoo w Polsce.

Z raju do piekła:
Z raju do piekła:
Na platformę Camptoo najemców zaprowadziła wizja rajskich wakacji, właścicieli kamperów - wizja zysku. Bankructwo spółki dla jednych i drugich oznacza kłopoty.
Andrey Armyagov

– Jestem zaskoczony, do końca zapewniano nas, że do upadłości nie dojdzie. Polski oddział podlegał Camptoo NL, tutejsi pracownicy byli zatrudnieni przez spółkę z Holandii. Dlatego jej upadłość oznacza zakończenie naszej działalności. Nie znam losu spółek zależnych w Australii, Wielkiej Brytanii, Szwecji i Danii - mówi Jacek Fior, koordynator Camptoo w Polsce.

Zamrożone pieniądze

Co zamknięcie platformy oznacza dla właścicieli aut i ich najemców? Kłopoty. W oświadczeniu opublikowanym na stronie Camptoo czytamy, że firma pośredniczyła w zawarciu umowy i otrzymywała od najemców opłaty za najem oraz kaucję. Nie jest jednak w stanie przekazać opłaconego z góry czynszu wynajmującym ani zwrócić kaucji najemcom. Camptoo nie może też zwrócić kaucji wpłaconej przez najemcę. Przedstawiciele platformy zwracają też uwagę na fakt, iż ubezpieczyciele nie gwarantują ewentualnej wypłaty odszkodowania, jeśli polisa była kupiona za pośrednictwem platformy. Osobom, które korzystają z wynajętego pojazdu. Camptoo zaleca bezpośredni kontakt z właścicielem.

„Najemca i wynajmujący mogą swobodnie dokonywać ustaleń poza Camptoo w sprawie wynajmu kampera lub przyczepy kempingowej. Warto jednak upewnić się , że samochód kempingowy lub przyczepa kempingowa są ubezpieczone” - czytamy w oświadczeniu.

Bez happy endu

Camptoo, wywodząca się z Holandii platforma od 8 lat działająca w obszarze tzw. ekonomii współdzielenia, łączyła właścicieli kamperów z chętnymi do ich wynajęcia. Po sukcesie na macierzystym rynku jej założyciele postawili na ekspansję i ruszyli na podbój innych krajów, m.in. Australii i Wielkiej Brytanii. Platforma zawitała również m.in do Szwecji i Finlandii. Od połowy 2021 r. działała też w Polsce. Łącznie w ubiegłym roku dawała dostęp do blisko 5 tys. pojazdów w 15 krajach.

– Z powodu serii niezrozumiałych dla mnie złych decyzji zarządczych, historia Capmtoo nie zakończyła się happy endem. Na rynku online liczy się przede wszystkim zaufanie partnerów i klientów - komentuje Lukáš Janoušek,  prezes i współzałożyciel konkurencyjnej platformy Campiri.