Canal+ i jego właściciel Vivendi to potentaci na międzynarodowym rynku medialnym.

— Chcemy być numerem jeden na rynku telewizyjnym w Polsce — mówi Julien Verley, wiceprezes Grupy Canal+ do spraw strategii i finansów.
ITI chciał sprzedać Grupę TVN, a zdecydował się na dużo mniejszą transakcję — joint venture platform satelitarnych i sprzedaż mniejszościowego pakietu telewizji. Rynek jest trochę rozczarowany. Canal+ przekonuje, że to strategiczne posunięcie.
— Canal+ był do tej pory nadawcą i operatorem płatnej telewizji. Teraz wchodzimy na rynek telewizji naziemnej, otwartej. Chcemy się nauczyć, jak działa ten rynek, dlatego zdecydowaliśmy się na taki alians. A nie może być lepszego niż ten z ITI — oparty na prawdziwym partnerstwie z ludźmi, którzy są założycielami i dotychczasowymi właścicielami Grupy TVN. Z tego wynika struktura transakcji — mówi Julien Verley.
Kupno udziałów w telewizji naziemnej i rozwój w segmencie platform satelitarnych to wejście na rynek o ograniczonym potencjale rozwoju, ustępujący na rzecz internetu. Nowy udziałowiec TVN ma na to odpowiedź. Zarówno TVN, jak i platforma satelitarna będą rozwijały kanały dystrybucji treści przez internet, wideo na żądanie, smart-tv (treści udostępniane bezpośrednio na ekranie telewizora).
— Dużą rolę odegra TP, z którą chcemy rozwijać te usługi. To nasz strategiczny partner, potrzebny nam też w segmencie dystrybucji treści — mówi Julien Verley.
Więcej w czwartkowym "Pulsie Biznesu" oraz archiwum "PB>>