Capital Partners boi się o udziały w eCardzie

Katarzyna Latek
opublikowano: 27-11-2008, 00:00

Tłem konfliktu w eCardzie może być zamiar wrogiego przejęcia kontroli nad spółką. Tak uważają przedstawiciele Capital Partners.

Przed awanturą pomiędzy udziałowcami spółką interesowali się inwestorzy

Tłem konfliktu w eCardzie może być zamiar wrogiego przejęcia kontroli nad spółką. Tak uważają przedstawiciele Capital Partners.

Oficjalnie to dobro spółki, brak komunikacji i wyniki finansowe były przyczynami konfliktu pomiędzy akcjonariuszami eCardu. Taka jest wersja przedstawicieli Smart Capital, który ma 25,37 proc. udziałów w spółce. Konflikt rozgorzał do tego stopnia, że na październikowe posiedzenie rady nadzorczej przyszli w towarzystwie przedstawicieli kancelarii prawnej i agencji ochrony. Podjęto próbę zawieszenia prezesa i od tamtej pory osoby związane z Capital Partners — drugim udziałowcem (23,98 proc.) — nie mają wstępu do siedziby firmy. Według Smart Capital, to konieczne, by spółka mogła normalnie funkcjonować.

Paweł Bala (prezes CP i wiceprzewodniczący rady) oraz Adam Chełchowski (wiceprezes CP i przewodniczący rady, nieuznawany przez Smart Capital) uważają, że powody podawane przez Smart Capital nie są prawdziwe. Ich zdaniem, może chodzić o wymuszenie sprzedaży udziałów w eCardzie lub przejęcie kontroli w inny sposób.

— W ubiegłym roku Smart Capital szukał finansowania, by wziąć udział w kolejnej emisji eCardu. Za pośrednictwem IDMSA wyemitował obligacje, których zabezpieczeniem były papiery eCardu. Jednak ich cena została zweryfikowana przez bessę. Wierzyciele mogą domagać się spłacenia długu i może to mieć związek z ostatnimi wydarzeniami — podpowiada Paweł Bala.

Maciej Giżyński, prezes Smart Capital, zapewnia, że wszystkie obligacje zostały spłacone w terminie wraz z odsetkami. IDMSA nie chce być postrzegany jako strona konfliktu.

— Organizowaliśmy emisję obligacji dla Smart Capital. Jednak nie jesteśmy akcjonariuszem eCardu i nie chcę komentować sytuacji w tej spółce — mówi Grzegorz Leszczyński, prezes IDMSA.

Według Pawła Bali, eCardem interesowało się co najmniej dwóch poważnych inwestorów — polski i zagraniczny. Kolejni chętni na zakup eCardu pojawili się na krótko przed październikową radą nadzorczą.

— Rozmawialiśmy o ewentualnej sprzedaży w przypadku ogłoszenia przez inwestora wezwania. Niestety, nie doszło jednak do uzgodnienia szczegółów. Zamiast tego doszło do próby zawieszenia prezesa Konrada Korobowicza i nielegalnego wprowadzenia do spółki Agencji Ochrony 909 — mówi Adam Chełchowski.

Szefowie Capital Partners obawiają się wrogiego przejęcia, jak w Optimusie, lub konfliktu, jaki miał miejsce w ADS.

— To tylko nasze czarne scenariusze i mamy nadzieję, że się nie sprawdzą, aczkolwiek działania takie, jak zamknięcie wejścia do siedziby eCardu na łańcuch, budzą nasze obawy. Pamiętajmy, że statut eCardu przewiduje możliwość podniesienia kapitału przez zarząd, bez konieczności zwoływania zgromadzenia akcjonariuszy (w ramach kapitału docelowego). Obawiamy się, że może zostać podjęta próba nieprzejrzystego wykorzystania tego rozwiązania w celu zdobycia dodatkowych 27 proc. głosów w spółce — mówią przedstawiciele Capital Partners.

Ostatnio na scenie pojawił się kolejny gracz — FinCo Group, firma zajmująca się doradztwem przy fuzjach i przejęciach (wraz z IDMSA była udziałowcem giełdowego Strzelca, czyli obecnie ADS).

— Ich przedstawiciel Rodryg Łobodda twierdzi, że FinCo jest doradcą finansowym Smart Capital, a podjęte przez nich działania to przyjęcie pewnej pozycji negocjacyjnej. Zakładamy uczciwe zamiary i pełen profesjonalizm, aczkolwiek ich rola w całym procesie jest bardzo zagadkowa — mówią Adam Chełchowski i Paweł Bala.

Czy FinCo szuka dla eCardu inwestora? Sama firma doradcza powstrzymuje się od komentarza.

— FinCo wraz z innymi doradcami rozważa możliwe warianty działania, natomiast za wcześnie mówić o jakichkolwiek skonkretyzowanych projektach. Jeśli spółka zostanie poinformowana o jakichkolwiek decyzjach akcjonariuszy wymagających ujawnienia, zostaną one podane do wiadomości w drodze raportu bieżącego i skomentowane przez zarząd — mówi wiceprezes eCardu Krzysztof Biniek (był w zarządzie eCardu jeszcze przed apogeum konfliktu).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Latek

Polecane