Cash Flow wysoko ceni swoje akcje

Kamil Zatoński
opublikowano: 2006-04-07 00:00

Firma zajmująca się obrotem wierzytelnościami, Cash Flow, za niespełna dwa tygodnie wystartuje z ofertą publiczną. Spółka zaoferuje inwestorom w sumie 2,5 mln nowych akcji, z tego w transzy instytucjonalnej znajdzie się 1,5 mln walorów. Pozostałe trafią do drobnych graczy. Przedział cenowy ustalono na 6-8 zł, więc wartość emisji wyniesie 15-20 mln zł. Biorąc pod uwagę dotychczas osiągane wyniki oraz zestawienie szans i zagrożeń dla rezultatów w przyszłych okresach, wydaje się, że cena emisyjna powinna znaleźć się bliżej dolnej granicy widełek.

Dominującą pozycję w przychodach spółki (ponad 60 proc.) stanowi windykacja wierzytelności. Firma koncentruje się na wierzytelnościach korporacyjnych (głównie tych o wartości przekraczającej 20 tys. zł), w odróżnieniu od dużych firm (Kruk, EGB, Intrum Justitia), zajmujących się także windykacją długów gospodarstw domowych, np. wobec banków, telekomów czy zakładów energetycznych. To powoduje, że Cash Flow (także ze względu na dość niewielką skalą działalności) woli porównywać się z bezpośrednimi konkurentami, jak Indos Chorzów, Akcept, Kinkel i Masłowski. I faktycznie na ich tle — przynajmniej pod względem obrotów — wygląda jak gigant, choć liderem rentowności już nie jest.

Spółka kusi inwestorów wizją skokowego wzrostu przychodów (z 18,6 do 40,9 mln zł) i zysku netto (z 1,4 do 3,7 mln zł). Szefowie Cash Flow uznali, że infrastruktura i tzw. kapitał ludzki pozwalają obyć się bez inwestycji rzeczowych czy osobowych, dlatego całość środków zasili kapitał obrotowy. Przy utrzymaniu kosztów stałych powinno to pozwolić na zwiększenie rentowności operacyjnej, choć wzrost będzie spowalniany przez wojnę cenową na rynku usług windykacyjnych. Stąd być może decyzja o przeznaczeniu relatywnie sporej części środków z emisji na faktoring (około 35 proc., czyli minimum 5,4 mln zł). Ponad połowa (minimum 8,1 mln zł) pójdzie na zakup wierzytelności, a reszta zostanie wykorzystana m.in. na obsługę wierzytelności sekurytyzowanych. W tym świetle oczekiwana przez zarząd wartość przychodów wydaje się realna do osiągnięcia. Trudniej będzie natomiast o tak wyraźną poprawę rentowności netto.

Obok wspomnianej presji na marże, poważniejszym ryzykiem jest rosnąca popularność usługi ubezpieczenia wierzytelności dla firm, co może spowodować zmniejszenie zainteresowania windykacją. Ale i tu przedstawiciele branży nie pozostaną bezczynni: towarzystwa ubezpieczeniowe mogą zlecać im obsługę serwisową polis. Cash Flow podpisał już w tym celu umowę z TUW Concordia, co ma przynieść 2,9 mln zł dodatkowych przychodów, a zakładana rentowność tej działalności to 20 proc.

Mniej atrakcyjnie w Cash Flow wyglądają wskaźniki rynku ka- pitałowego: najpopularniejszy z nich, wskaźnik cena/zysk, oparty na wynikach firmy za 2005 r., nawet przy dolnej granicy widełek kształtuje się na bardzo wysokim poziomie 21,9. Dopiero, uwzględniając prognozę wypracowania przez spółkę w tym roku 3,6 mln zł zysku netto, spada on do 12,3. To i tak sporo w porównaniu z Eurofaktorem, jedyną giełdową spółką o w miarę zbliżonym profilu (a przecież dużo większą i o mocniejszej pozycji rynkowej). Eurofaktor przy założeniu braku wydatków na inwestycje oczekiwał 10,4 mln zł zysku netto w tym roku, a to dawałoby wskaźnik cena/zysk na poziomie 7. Wydaje się więc, że aby zainteresować inwestorów akcjami (zwłaszcza instytucje), spółka będzie musiała nieco spuścić z tonu i wyznaczyć cenę na poziomie zbliżonym do 6 zł.