Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA) jest na tropie dużej korupcji w światku informatycznym – twierdzą nasi informatorzy.
Sprawdzamy te doniesienia od kilku tygodni. Według naszych informacji, agenci CBA badają, czy firmy informatyczne ustawiały przetargi, płacąc „haracze” dostawcom technologii za oferowanie najlepszych cen. CBA odmówiło komentarza na ten temat.
- Do CBA i innych służb trafiło kilka doniesień w tej sprawie. Wynika z nich, że w kilku dużych korporacjach informatycznych są „bardziej lubiani” partnerzy, dla których rezerwuje się poszczególne „tematy”. W zamian za kasę na boku – mówi nasz informator.
Częściowo przedstawiciele „oskarżanych” firm (nie podajemy nazw, gdyż nie mamy dowodów na ich uczestnictwo w nielegalnych działaniach) potwierdzają, że w poszczególnych instytucjach preferowani są określeni partnerzy. Część z nich zdecydowanie zaprzecza jednak, że to proceder korupcyjny.
- Jeśli partner wypracuje sobie pozycję w jakiejś instytucji, to jest normalne, że otrzymuje od nas preferencyjne warunki. Ale nie ma mowy o tym, żeby za to płacił czy też był wykorzystywany jako pośrednik do korumpowania pracowników instytucji – mówi przedstawiciel jednej z korporacji.
Według naszych informatorów, w kilku dużych instytucjach publicznych szykują się kontrole CBA.
W piątek dostaliśmy sensacyjną informację od jednego z informatorów, że w
ubiegły poniedziałek CBA miało wkroczyć do PKO BP.
- Nic takiego nie miało
miejsca – informuje Izabela Świderek-Kowalczyk, rzecznik PKO BP.
Czytaj w środowym "Pulsie Biznesu".