W 2016 r. na 256 zezwoleń wydanych przez 14 specjalnych stref ekonomicznych (SSE) aż 93 stanowiły reinwestycje. Dwa pierwsze w tym roku zezwolenia Tarnobrzeskiej SSE to właśnie projekty firm, które działają w niej od lat. Cellfast, polski producent węży, akcesoriów ogrodowych, systemów rynnowych i podsufitek, odebrał trzecie już zezwolenie. Chce zwiększyć moce produkcyjne. Wyda 50 mln zł na rozbudowę zakładu w Stalowej Woli i zwiększy zatrudnienie o 10 osób, do 392.

Firma weszła do strefy w 2010 r. i zadeklarowała stworzenie 100 miejsc pracy oraz inwestycję rzędu 55 mln zł. Trzy lata później miała już ponad 300 pracowników i postanowiła zainwestować jeszcze 20 mln zł. Pro-Fund, polski producent konstrukcji stalowych, odebrał już czwarte zezwolenie w TSSE. Tym razem obiecuje 12,5 mln zł nakładów i zwiększenie liczby pracowników o 10, do 192.
Firma weszła do strefy w Nowej Dębie w 2011 r., miała wtedy sześciu pracowników. W 2012 r. i 2016 r. inwestowała po kilka milionów złotych, najnowszy projekt jest największy pod względem nakładów. Do Cellfastu i Pro-Fundu wkrótce dołączą kolejni inwestorzy. — Zainteresowanie jest bardzo duże. Jesteśmy w trakcie siedmiu procedur. Biorące w nich udział firmy obiecują 221 mln zł inwestycji i 274 miejsca pracy. W pierwszym kwartale powinniśmy wydać co najmniej pięć zezwoleń — mówi Maciej Ślęzak, szef tarnobrzeskiego oddziału ARP, która zarządza TSSE.
W całym roku strefa planuje wydanie 20 zezwoleń. — To plan. Mamy nadzieję, że ten rok nie będzie gorszy od 2016 r., gdy wydaliśmy 24 zezwolenia — podsumowuje Maciej Ślęzak. Dało to strefie 5. miejsce wśród 14 stref, najlepsza była spółka z Mielca, która wydała 40 zezwoleń. Pod względem deklarowanych nakładów — 1,7 mld zł — TSSE zajęła trzecie miejsce, po wałbrzyskiej — 2,6 mld zł, i katowickiej — 1,9 mld zł. Była też trzecia pod względem liczby nowych miejsc pracy, które obiecali inwestorzy: 1493 wobec 1,6 tys. w katowickiej i 1,5 tys. w kostrzyńsko-słubickiej.