Celtycki tygrys stracił pazury

RB
opublikowano: 26-09-2008, 00:00

Gospodarka Irlandii wpadła w recesję i ciągnie za sobą kolejne kraje. Zagrożone są Włochy i Niemcy.

Gospodarka Irlandii wpadła w recesję i ciągnie za sobą kolejne kraje. Zagrożone są Włochy i Niemcy.

O śnie Donalda Tuska, w którym premier porównuje Polskę z Irlandią, lepiej zapomnieć. Ale nie z powodu możliwości naszego kraju, lecz Zielonej Wyspy. Powód? Amerykański kryzys coraz szybciej przelewa się przez Atlantyk. Pierwszym krajem, który znalazł się na jego drodze, jest właśnie Irlandia. Jej gospodarka już na tym cierpi. W pierwszym kwartale tego roku PKB skurczył się o 0,3 proc. licząc miesiąc do miesiąca, a rok do roku o 1,5 proc. W kolejnych trzech miesiącach nie było widać poprawy, a gospodarka ponownie cofnęła się — o 0,5 proc. (m/m) i 0,8 proc. (r/r).

Technicznie więc jako pierwsza gospodarka Eurolandu znalazła się w recesji.

— Koniunktura na całym świecie pogarsza się, a europejskie kraje odczuwają to coraz dotkliwiej — mówi Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.

Recesja w Irlandii może zaskakiwać, bo od 10 lat przeżywała boom gospodarczy, a jej PKB rósł rocznie zawsze powyżej 4,5 proc. Co więcej, ostatnią roczną recesję celtycki tygrys zanotował w 1983 r.

— Gospodarka Irlandii oparta jest w dużym stopniu na branży budowlanej, a obecny kryzys na rynku nieruchomości mocno ja pogrążył — tłumaczy profesor Jan Winiecki, główny ekonomista West LB Bank.

Potwierdza to Pat McArdle, główny ekonomista Ulster Bank w Dublinie, który twierdzi, że tamtejszy rynek budowlany storpedował gospodarkę.

Piotr Bielski dodaje, że Irlandczycy notowali przez długi czas duże wzrosty cen nieruchomości, co nadmuchało bańkę spekulacyjną, która musiała w końcu pęknąć.

— W trzecim kwartale możemy spodziewać się jeszcze gorszych danych — straszy Pat McArdle.

Recesja w Irlandii może być dopiero początkiem większej, europejskiej fali. Ekonomiści prognozują szczyt kryzysu na rynku finansowym na początek przyszłego roku.

— Wygląda na to, że następne będą Włochy, poważnym kandydatem stają się też Niemcy — prognozuje Julian Callow, ekonomista Barclays Capital.

W obu tych krajach z miesiąca na miesiąc zmniejsza się liczba zamówień w przemyśle, a dodatkowym ciosem dla przedsiębiorców jest drogie euro. Jan Winiecki jest jednak w ich przypadku optymistą.

— Mało prawdopodobne, żeby ich gospodarki wpadły w recesję, ale będą się czołgać poniżej 1-procentowej dynamiki wzrostu — ocenia ekonomista West LB Bank.

Mocne hamowanie gospodarki Polsce jednak nie grozi. Zdaniem Piotra Bielskiego, mamy dwa poważne argumenty za utrzymaniem dynamiki na dobrym poziomie: fundusze europejskie oraz przyszłoroczne obniżki podatków.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: RB

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu