Cena uzyskana za lokomotywy sprzedane przez PKP do Niemiec nie była zaniżona - ocenił w środę specjalista z Instytutu Pojazdów Szynowych z Krakowa, jeden z nowych biegłych powołanych w procesie toczącym się przed sądem w Białymstoku. Sześciu urzędników PKP odpowiada w nim m.in. za niegospodarność.
Jak powiedział w środę przed sądem specjalista z Krakowa, sprzedane lokomotywy były "technicznie niesprawne, ale zdatne". Wyjaśnił, że po stosownych naprawach nadawały się do użytku. Pytany przez sąd o cenę uzyskaną ze sprzedaży 10 lokomotyw, powiedział, że w sytuacji, gdy stały one na bocznicy i nie były używane, generując koszty utrzymania, każda cena wyższa od minimalnej, jaką można było za nie dostać jest "uzasadniona".
Wypowiedź eksperta jest sprzeczna z opinią, na której oparty został akt oskarżenia w tej sprawie. Głosiła ona, że transakcja przyniosła PKP straty, bo jej wartość była o ponad 2 mln zł niższa od rzeczywistej wartości lokomotyw. rof/ kow/ alz/