Centra IT są jak radiolodzy. Ma ich nie być, a rosną

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2026-02-17 18:13

Słynny inwestor Vinod Khosla powiedział, że w ciągu pięciu lat na świecie znikną centra BPO i IT. Czyli coś, co stanowi też jeden z filarów polskiego eksportu. Na razie jednak trend na świecie podąża w absolutnie odwrotną stronę — na listę centrów outsourcingu wchodzą nowe kraje.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

W dziedzinie prognoz geniusze nie mają wielkiej przewagi nad maluczkimi, więc pozwolę sobie zakwestionować słowa wielkiego inwestora. Vinod Khosla, uznawany swego czasu za największego inwestora venture capital w Stanach Zjednoczonych, współzałożyciel takich firm jak Sun Microsystems, powiedział w wywiadzie dla „Hindustan Times”: „Usługi informatyczne i BPO znikną prawie na pewno w ciągu najbliższych pięciu lat. To ogromne zagrożenie i nie możemy go ignorować. Dlatego 250 mln młodych ludzi w Indiach powinno sprzedawać produkty i usługi oparte na sztucznej inteligencji reszcie świata, gdy tylko pojawią się na rynku pracy — powiedział Vinod Khosla.

Wykopałem ten wczorajszy cytat z dalekich głębin internetu, ponieważ dobrze oddaje strach, który panuje nie tylko w Indiach, ale też w Polsce, która wraz z Indiami jest jednym z największych centrów outsourcingowych dla usług biznesowych i informatycznych na świecie. Polska generuje z tego tytułu eksport na poziomie 60 mld USD rocznie, czterokrotnie (!) więcej niż przed dekadą. Co rusz słyszę opinię, czy to od przypadkowych uczestników dyskusji na X, czy od ekonomistów, że rewolucja AI może zagrozić części tej sprzedaży, a za tym może pójść pogorszenie bilansu handlowego i równowagi makroekonomicznej kraju.

Jednak zmiany w eksporcie usług biznesowych i IT na świecie wskazują na razie na odwrotny trend — wzrost, a nie spadek znaczenia centrów outsourcingu. Taka obserwacja jest oczywiście tylko spojrzeniem w lusterko wsteczne i może nie doceniać znaczenia obecnych zmian technologicznych, natomiast pewne zjawiska są mimo wszystko uspokajające.

Przede wszystkim warto zauważyć, że automatyzacja usług biznesowych trwa już od dawna i wiele prostych usług — jak obsługa klienta przez czatboty i infolinie — jest wyraźnie bardziej automatyzowanych niż 10-20 lat temu. Mimo to eksport usług biznesowych z najtańszych dużych centrów, jak np. Filipiny, wciąż rośnie. W trzecim kwartale zeszłego roku sprzedaż zagraniczna usług biznesowych i informatycznych z Filipin zwiększyła się o 8 proc. rok do roku zgodnie z historycznym trendem. Kraj przeżywał dołek w tym zakresie na początku 2025 r., ale później eksport się ożywił. W Filipinach panuje naprawdę duży strach o ten sektor, ponieważ jego udział w gospodarce jest dużo większy niż w Polsce.

Ponadto na świecie wyraźnie następuje wzmożenie outsourcingu usług do nowych lokalizacji. Od kilku lat na przykład bardzo szybko rośnie eksport usług biznesowych i informatycznych z Meksyku, bo najwyraźniej amerykańskie korporacje odkryły zalety nearshoringu. Co zresztą wskazuje, że oprócz kosztów w tej dziedzinie ważna jest bliskość geograficzna, na czym w relacji do Europy Zachodniej korzysta Polska. W zakresie eksportu bardzo dobrze radzi sobie też Brazylia. Te trendy uległy wzmożeniu już po pojawieniu się modeli LLM, takich jak chatGPT, które wzbudziły nadzieję na znaczną redukcję kosztów w pracach administracyjnych.

Słowa Vinoda Khosli przypominają trochę to, co dokładnie 10 lat temu powiedział Geoffrey Hinton, informatyk, jeden z inicjatorów badań nad sztuczną inteligencją i laureat Nagrody Nobla z 2024 r. Stwierdził on (film z tą wypowiedzią jest na YouTubie), że jest absolutnie oczywiste, iż zawód radiologa nie będzie wkrótce potrzebny z powodu postępu technologicznego w dziedzinie uczenia maszynowego. Od tamtego czasu zatrudnienie radiologów w USA wzrosło o około 30 proc.

Jest kilka mechanizmów, które sprawiają, że skok wydajności w jakiejś dziedzinie nie musi wyeliminować firm i ludzi z gry.

Pierwszy to tzw. efekt o-ringu, który oznacza, że jeżeli automatyzacji podlega 95 proc. czynności w ramach jakiegoś zadania, to wartość pracy ludzkiej w pozostałych 5 proc. może wręcz się zwiększać. Jeżeli coś da się zautomatyzować w 100 proc. — jak pracę konia w transporcie — wtedy czynność rzeczywiście przestaje być wykonywana przez człowieka… zwierzę w tym przypadku. Jeżeli jednak automatyzacji podlega 95 proc., wtedy człowiek może potencjalnie zostać.

Drugi to efekt Jevonsa — nazwa pochodzi od nazwiska brytyjskiego ekonomisty Stanleya Jevonsa. Zaobserwował on pod koniec XIX wieku, że skok wydajności wykorzystania węgla wcale nie prowadzi do spadku, ale do wzrostu zapotrzebowania na ten surowiec. Jeżeli jakiś zasób tanieje, to ludzie mogą go chcieć więcej, a nie mniej. Tak samo może być z usługami biznesowymi czy informatycznymi.

Te dwa efekty mogą, ale oczywiście nie muszą wystąpić. Jesteśmy dopiero na samym początku rewolucji AI i do różnych wielkich projekcji warto podchodzić z dystansem. Warto robić swoje, uczyć się, inwestować w wiedzę i znajomość nowych technologii, podejmować ryzyko i wyzwania. Wielkie wizje niech sobie wybrzmiewają daleko w tle.