Centra usług? Byle nie w Polsce

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 20-05-2009, 00:00

Nasz region stracił potencjał do lokowania inwestycji z sektora usług. Polska jest dopiero 38. Winni? Kryzys, koszty i polityka.

W rankingu AT Kearney spadliśmy o 20 pozycji

Nasz region stracił potencjał do lokowania inwestycji z sektora usług. Polska jest dopiero 38. Winni? Kryzys, koszty i polityka.

Polska spadła z 18. na 38. miejsce w najnowszym rankingu międzynarodowej firmy doradczej AT Kearney dotyczącym atrakcyjności krajów dla firm usługowych. Większy spadek od ostatniego badania Global Services Location Index (GSLI) z 2007 r. zanotowała tylko Słowacja.

— Jedna zła wiadomość to więcej niż dziesięć dobrych. Często wykorzystywaliśmy poprzedni raport AT Kearney, w którym nasz region był chwalony jako jedna z najatrakcyjniejszych lokalizacji inwestycji na świecie — mówi Marcin Kaszuba z Ernst Young (EY).

Przyznaje też, że pozycja Polski spada nie tylko w tym rankingu.

— O ile jeszcze w 2005 r. i w raporcie dotyczącym atrakcyjności inwestycyjnej Ernst Young, i w analogicznym raporcie AT Kearney Polska była na piątej pozycji, teraz nie ma nas w trzeciej dziesiątce. Najnowszy raport EY zostanie opublikowany w czerwcu. Zobaczymy, czy potwierdzą się te tendencje — zastanawia się Marcin Kaszuba.

Polityczna poprawność

Spadek atrakcyjności krajów naszego regionu na korzyść państw Bliskiego Wschodu, Azji, a nawet północnej części Afryki autorzy raportu tłumaczą gwałtownym wzrostem kosztów. Było to spowodowane m.in. spadkiem kursu dolara w 2008 r. Choć od tego czasu dolar się umacnia, to na niekorzyść takich krajów jak Polska przemawiają inne czynniki.

Od kilku miesięcy przenoszenie działalności za granicę to politycznie drażliwa kwestia. W USA, skąd pochodzi 70 proc. klientów centrów usług, coraz więcej firm otwiera je w mniejszych miastach amerykańskich. Dodatkowym atutem jest wzrost bezrobocia w USA i większa dostępność kadry.

— Polityka protekcjonizmu stosowana na Zachodzie faktycznie utrudnia nam życie. Ostatnio jeden z krajów na południu Europy zaproponował firmie wynajem biura pod usługi za 6 EUR/mkw., podczas gdy w Polsce jest to 12-14 EUR — opowiada Paweł Panczyj, przedstawiciel ogólnopolskiej Konfederacji Liderów Usług Biznesowych.

Nie jest tak źle

Złe wyniki rankingu to dla Polski cios także dlatego, że usługi miały być antidotum na kryzys. Zmniejszenie liczby projektów produkcyjnych mieliśmy nadrobić napływem inwestycji w centra usług. I podobno nadrabiamy.

— Całkowicie nie zgadzam się z tym raportem, bo przeczą mu fakty. Firmy z sektora BPO to w tej chwili najaktywniejsi inwestorzy zagraniczni. Atrakcyjność inwestycyjna Polski nie spadła w ostatnich sześciu miesiącach, a w sektorze BPO wręcz wzrosła, bo gwarantujemy coś, co mogą zaoferować nieliczne kraje: stabilność —podkreśla Sławomir Majman, wiceprezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ).

Przyznaje jednak, że sporo można w Polsce poprawić, by zwiększyć atrakcyjność dla sektora BPO: podnieść jakość życia w polskich miastach oraz wydajność pracowników.

Specjaliści nie załamują rąk.

— Jestem optymistą. Po pierwsze, ranking AT Kearney odnosi się do tworzenia nowych centrów, a my już sporo ich ściągnęliśmy. A przecież łatwiej i taniej jest rozwijać już istniejące, niż tworzyć je w zupełnie nowych miejscach. Poza tym przy ostatnich zmianach kursów walut atrakcyjność Polski znowu podskoczyła — mówi Paweł Panczyj.

Małgorzata Grzegorczyk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Centra usług? Byle nie w Polsce