Centra usług zwolniły tempo

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2019-06-11 22:00

Niegdyś najszybszy sektor urósł tylko o 10 proc., a ABSL obniża prognozy. Plany firm napawają optymizmem, ale mogą je zniweczyć przepisy

Przeczytaj tekst i dowiedz się:

  • jakie centra usług otwierane są w Polsce
  • dlaczego spada tempo wzrostu rynku 
  • gdzie otwierane są centra usług
  • dlaczego przyszłość branży stoi pod znakiem zapytania 

W 2009 r. w sektorze nowoczesnych usług biznesowych w Polsce pracowało 56,6 tys. osób, a w kolejnych latach przybywało po 20 proc. rocznie. Dziś w centrach BPO, usług wspólnych, IT i B+R zatrudnionych jest 307 tys. osób. Przez ostatni rok przybyło 28 tys. miejsc pracy, co oznacza wzrost o 10 proc. wobec 13 proc. rok wcześniej.

Wolniej ale lepiej

Branżowy związek ABSL prognozuje, że niższe tempo będzie się utrzymywało i w 2020 r. wielkość zatrudnienia wyniesie 336 tys. (wzrost o 9,6 proc). Rok temu przewidywał 340 tys. (ale w 2016 r. spodziewał się osiągnąć poziom 300 tys. osób dopiero w 2020 r.). Eksperci ABSL podkreślają, że liczy się jakość.

— Widać wyraźny trend w przenoszeniu i tworzeniu w Polsce globalnych, seniorskich stanowisk, które mają przełożenie na kilkanaście rynków — mówi Wojciech Popławski, wiceprezes ABSL oraz dyrektor zarządzający Accenture Operations.

Potwierdza to badanie ABSL: 60 proc. firm ocenia obsługiwane przez siebie procesy jako zaawansowane i wymagające wiedzy. Rośnie udział stanowisk specjalistycznych, które stanowią już 50 proc. wszystkich (rok temu: 45 proc.).

Do wyboru, do koloru

Polskę wyróżnia na świecie duża liczba miast, w których powstają centra usług — jest ich prawie 50. W 11 największych zatrudnionych jest 95 proc. pracowników. Liderzy pozostają od lat niezmienni: to Kraków, Warszawa i Wrocław. Nic dziwnego: 70 proc. miejsc pracy w okresie 2016-19 powstało w już istniejących centrach. Największy procentowy wzrost zatrudnienia, po 14 proc., zanotowały Poznań i Katowice z obszarem metropolitalnym. Warszawa też uplasowała się powyżej krajowej średniej — rynek urósł o 12 proc. To m.in. efekt największej liczby nowych ośrodków, których w stolicy przybyło 15. Na drugim miejscu pod tym względem znalazł się Kraków (15), a na trzecim Trójmiasto (12). ABSL poprosił inwestorów o ocenę siedmiu najważniejszych miast.

W poszczególnych kategoriach najczęściej liderem jest Łódź oceniona najwyżej za współpracę z lokalnymi uczelniami, lokalną jednostką obsługi inwestora i dostępność wykwalifikowanej kadry. W całościowej ocenie (nie jest to łączna ocena składowych) wygrał Poznań, który zepchnął na drugie miejsce ubiegłorocznego lidera, Kraków. Trzecie miejsce utrzymał Wrocław. Z badań ABSL dla Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju wynika, że wybrane miasta średnie mogą ściągnąć centra usług.

— Szanse na rozwój sektora w badanych miastach są silnie zróżnicowane. Najwyżej ocenione miasta w raporcie to: Opole, Tarnów, Płock, Elbląg, Nowy Sącz, Kalisz, Legnica, Koszalin, Gorzów Wielkopolski i Piła — mówi Janusz Górecki, szef badań w ABSL.

Serce roście

Firmy zapowiadają rozwój. 85 proc. ma w planach zwiększenie zatrudnienia w najbliższym roku, to o 2 pkt proc. więcej niż w ubiegłorocznej edycji badania. 87 proc. centrów zamierza poszerzyć zakres działalności o nowe procesy i obsługę nowych rynków — to najwyższy odsetek od 2017 r. Mogą to być jednak tylko pobożne życzenia. W ubiegłym roku zakres usług zwiększyło 79 proc. firm, podczas gdy rok wcześniej 82 proc., a w 2016 r. 88 proc. Co piąty inwestor zapowiada otwarcie nowego centrum w kolejnym mieście w Polsce.

— Dotychczasowy wzrost sektora w Polsce był możliwy dzięki stabilnym warunkom biznesowym i stabilnemu otoczeniu prawnemu. Dla dalszego rozwoju potrzebne jest utrzymanie tej stabilności i przewidywalności oraz utrzymanie konkurencyjności Polski i kosztów zatrudnienia — dodaje Wojciech Popławski.

Podcięte skrzydła

Tu jednak ABSL ma poważne obawy o przyszłość. Wśród czynników wpływających na wyhamowanie wzrostu liczby pracowników obok ograniczonej podaży i automatyzacji (stosowanej lub testowanej w 70 proc. centrów, o 12 pkt proc. więcej niż rok temu) wymienia wprowadzenie zmian legislacyjnych prowadzących do zmniejszenia atrakcyjności tworzenia miejsc pracy. Chodzi o zniesienie limitu 30-krotności składek na ZUS, który dotknie 20-100 proc. centrów usług.

„Pisząc wprost: firmom (w szczególności w miastach niebędących największymi ośrodkami usług biznesowych) będzie trudniej konkurować o wysoko wykwalifikowanych specjalistów niż obecnie. W konsekwencji obniży się konkurencyjność Polski jako miejsca inwestycji w centra nowoczesnych usług biznesowych” — czytamy w raporcie.

Jeśli tak się stanie, Polska może stracić szansę na pozycję na podium, za Indiami i Filipinami, wśród najważniejszych krajów, w których działają centra usług biznesowych. Firma doradcza Everest Group prognozuje, że w latach 2019-20 przeskoczymy Kanadę.

Możesz zainteresować się również: