Po kilku latach doświadczeń z wiążącymi interpretacjami przepisów podatkowych, wydawanymi na wniosek podatników przez urzędy skarbowe na podstawie przepisów ordynacji podatkowej, minister finansów rozważa zasadniczą reorganizację — wyłącznym źródłem wiążących interpretacji miałby być resort finansów.
Ta koncepcja ma zarówno sporo zalet, jak i wad. Podstawowa korzyść to znacznie większa spójność stosowania prawa podatkowego. Jak w przypadku funkcjonujących już od dawna centralnych opinii statystycznych, pojawia się szansa ujednolicenia praktyki urzędów skarbowych w całym kraju. Wszystkie (jest ich ponad trzysta), sięgałyby do jednej bazy informacji, dzięki czemu skrajne różnice w traktowaniu identycznych stanów faktycznych stałyby się pieśnią przeszłości. Zmora uznaniowości, będąca źródłem nadużyć o charakterze korupcyjnym, przestałaby nękać obywateli. Centralizacja interpretacji prawa przysłużyłaby się także usprawnieniu pracy urzędów skarbowych zaabsorbowanych dziś udzielaniem odpowiedzi podatnikom.
Jest jednak i druga strona. Jaką mamy gwarancję, że ministerstwo odpowie podatnikom w sensownych terminach? Dziś urzędy skarbowe z trudem mieszczą się w ustawowych trzymiesięcznych terminach i nierzadko przedłużają je pod byle pretekstem. Jak organ centralny miałby sprawnie przejąć obowiązki rzeszy wykwalifikowanych pracowników, nie powodując koszmarnych zatorów i opóźnień? Wentylem bezpieczeństwa powinien pozostać przepis, zgodnie z którym stanowisko podatnika przedstawione w zapytaniu niejako uprawomocnia się po trzech miesiącach, jeśli nie uzyska on w tym czasie odpowiedzi organu.
Jeszcze jeden problem staje się widoczny, jeśli poddać analizie interpretacje Ministerstwa Finansów publikowane na podstawie obowiązującej ordynacji podatkowej. Resort w sposób oczywisty koncentruje się na realizacji celu fiskalnego. Wyjaśniając przepisy, robi to często w sposób dla podatników znacznie mniej korzystny niż urzędy skarbowe. Powstaje więc pytanie o obiektywność i sposób traktowania litery prawa przez urząd administracji centralnej. Konflikt interesów wydaje się tu wyraźniejszy niż na poziomie urzędów skarbowych, dla których suma ściąganych pieniędzy nie jest priorytetem.
Wojciech Sztuba, partner w TPA Horwath Sztuba Kaczmarek