Sąd Okręgowy w Katowicach wyłączył pięciu sędziów ze sprawy o upadłość Centrozapu ze względu na powiązania z zarządem. Wniosek Chemetu, wierzyciela spółki, musi więc poczekać.
Giełdowy Centrozap od połowy marca czeka na ogłoszenie upadłości. Domagają się tego Zakład Aparatury Chemicznej Chemet, któremu spółka jest winna ponad 1 mln zł, oraz od kwietnia sam zarząd Centrozapu.
Postępowanie się przeciąga, ponieważ już na pierwszej rozprawie upadłościowej w kwietniu przedstawiciel Chemetu zażądał wyłączenia wszystkich sędziów Sądu Rejonowego w Katowicach z prowadzenia sprawy. Jako powód podał ich powiązania z Jackiem Krysiakiem, ówczesnym prezesem Centrozapu. W praktyce oznaczałoby to przeniesienie sprawy do innego sądu. Jednak władze Centrozapu w trybie pilnym awansowały Ireneusza Króla z wiceprezesa na prezesa spółki.
— 21 maja Sąd Okręgowy w Katowicach zdecydował o wyłączeniu pięciu sędziów, na ich żądanie, z prowadzenia sprawy upadłości Centrozapu. Chodziło o powiązania rodzinno-towarzyskie — mówi Krzysztof Zawała, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Katowicach.
Na postanowienie sądu 2 czerwca Chemet złożył zażalenie, ponieważ nadal domagał się, by sprawa była prowadzona poza Katowicami. Ostatecznie trafiła do Sądu Apelacyjnego w Katowicach. Na decyzję trzeba poczekać ponad miesiąc.
Wiele wskazuje na to, że zamiast syndyka do spółki wkroczy likwidator.
Centrozap, działający w branży odlewniczej, w zasadzie już nie funkcjonuje. Zarząd wyprowadził się do innego budynku i pod szyldem CMS prowadzi działalność gospodarczą na własny rachunek. Pracownicy dostali wypowiedzenia, a dokumenty spółki są wynoszone i częściowo niszczone.
Na dzisiaj zaplanowano WZA Centrozapu. Ma ono udzielić skwitowania zarządowi, radzie nadzorczej oraz przyjąć sprawozdanie finansowe. Strata za 2002 r. wyniosła 43 mln zł. Według prognoz, miał być zysk.