Ceny energii nie będą uwolnione

Barbara Warpechowska
opublikowano: 2015-08-20 22:00

Jedna czwarta odbiorców płaci za prąd urzędową cenę. Ten rynek nadal będzie regulowany. Minister gospodarki nie zgodził się na zmiany.

O pełnej konkurencyjności rynku sprzedaży energii możemy mówić w przypadku przedsiębiorstw. Firmy mają prawo wyboru sprzedawcy, zaś sprzedawcy — dzięki wyeliminowaniu regulacji cen — prawo do stanowienia własnej oferty. Inna sytuacja obowiązuje w segmencie gospodarstw domowych (tzw. taryfa G). Około 15 mln gospodarstw domowych zużywa 25 proc. energii elektrycznej. To ostatni kawałek rynku energetycznego, na którym ceny są regulowane. Nie wiadomo, kiedy nastąpi liberalizacja cen.

Niewielki zysk

Z monitoringu prowadzonego przez Urząd Regulacji Energetyki (URE) wynika, że od rozpoczęcia procesu liberalizacji rynku energii elektrycznej,czyli od połowy 2007 r. do końca czerwca 2015 r., sprzedawcę energii zmieniło ponad 343,7 tys. gospodarstw domowych. To wobec prawie 15 mln odbiorców zaledwie 2 proc. Dlaczego tak mało? Według spółek energetycznych przyczyny wynikają przede wszystkim z niskich potencjalnych korzyści, jakie może przynieść zmiana. Utrzymująca się taryfikacja cen, czyli obowiązek ich zatwierdzania przez prezesa URE, bezwzględnie wyrównała ceny na rynku. Różnice pmiędzy ofertami poszczególnych sprzedawców w skali roku przynosiły najwyżej 20-30 zł oszczędności.

— W obecnej sytuacji sprzedawcy szukają dodatkowej marży, np. poprzez wprowadzanie opłat miesięcznych podnoszących wartość rachunku klienta. Konsumenci narażeni są również na nierzetelne oferty i sprzedawców stosujących nieuczciwe praktyki rynkowe, a wszystko to na teoretycznie bezpiecznym, bo regulowanym rynku. Uwolnienie cen w grupie taryfowej G dałoby pozytywny impuls do dalszego rozwoju rynku i zapewniłoby większą przejrzystość ofert — uważa Jakub Jacewicz, dyrektor departamentu usług energetycznych Multimedia Polska.

Maksymalna cena

Jakie rozwiązania należałoby wprowadzić, aby rynek stał się bardziej konkurencyjny? Pierwszym krokiem do zwiększenia konkurencji powinno być pełne uwolnienie cen energii. Taka decyzja z pewnością spowoduje intensyfikację działań zarówno po stronie sprzedawców jak i klientów — uważa Tauron.

Prezes URE w czerwcu ponownie wystąpił do ministra gospodarki (po raz pierwszy zrobił to rok temu) o wprowadzenie maksymalnej ceny energii elektrycznej dla odbiorców z grupy taryfowej G. Regulator uważa, że na obecnym etapie rozwoju rynku powinien on dawać firmom pełniącym funkcję sprzedawcy z urzędu możliwość oferowania energii po cenach konkurencyjnych w stosunku do innych podmiotów, a jednocześnie gwarantować odbiorcom możliwość zakupu energii po przewidywalnej i przejrzystej cenie z limitowanym górnym pułapem zatwierdzonym przez regulatora.

— Chcemy odejść od obecnego modelu traktowania cen jako sztywnych w kierunku umożliwienia spółkom obrotu stosowania cen niższych, niż taryfowe. Chcemy tym samym dać tzw. sprzedawcom z urzędu możliwość elastycznego reagowania na zmieniającą się sytuację rynkową w relacjach z odbiorcami w gospodarstwach domowych. Uważamy, że na obecnym etapie rozwoju rynku konieczne jest dalsze jego uelastycznienie, nie zaś uwolnienie — mówi Agnieszka Głośniewska, rzeczniczka URE.

Do wprowadzenia takiego rozwiązania skłaniają pozytywne skutki, jakie dało się zaobserwować na rynku gazu po wdrożeniu analogicznej regulacji.

— Wprowadzenie cen maksymalnych nie jest dobrym rozwiązaniem. Taki krok mógłby wpłynąć na zabezpieczenie wyłącznie interesów sprzedawców zasiedziałych, dając im możliwość walki ceną o klientów indywidualnych. W świetle obecnie obowiązującego rozporządzenia taryfowego takiej możliwości nie mają. Aby zapewnić konkurencyjność, należy przeciwdziałać forsowanym przez TOEE działaniom mającym na celu wykluczenie z rynku alternatywnych sprzedawców energii. Do tych działań można zaliczyć np. wprowadzenie umowy kompleksowej na zasadach obecnie wymaganych przez TOEE i PTPIREE, czyli narzucających sprzedawcy odpowiedzialność za regularne płatności klienta w stosunku do OSD — uważa Paweł Owczarski, prezes Polskiego Prądu.

Jakub Jacewicz dodaje, że oprócz zmian systemowych ważna jest również promocja dobrych praktyk rynkowych. Przykładem takich działań jest nadanie przez TOE Certyfikatów Sprzedawcy Energii potwierdzających, że dana spółka jest rzetelnym sprzedawcą prądu i stosuje najwyższe standardy w zakresie obsługi klienta.

Nie ma zgody

Proponowane przez URE wprowadzenie maksymalnej ceny sprzedaży energii elektrycznej dla odbiorców z grupy taryfowej G nie zostało zaaprobowane przez ministra gospodarki. Trudno się temu dziwić, patrząc na kalendarz. Uwolnienie cen zawsze dotyczy polityki. Tym bardziej, że w 2007 r. ówczesny prezes URE Adam Szafrański podjął decyzję o zwolnieniu spółek energetycznych z obowiązku zatwierdzania taryf grupy G. Zaskoczyło to spółki oraz ich klientów, ale najbardziej premiera Jarosława Kaczyńskiego, który nie kryjąc oburzenia błyskawicznie odwołał prezesa. Jego następca Mariusz Swora szybko wrócił do obowiązku zatwierdzania taryf. I tak jest do dzisiaj. © Ⓟ