Ceny mieszkań wcale nie galopują

opublikowano: 31-01-2018, 22:00

Wieści o ogromnych zwyżkach na rynku nieruchomości są znacznie przesadzone. Jesteśmy pod tym względem w ogonie Europy

Galopujące ceny mieszkań, zbliżające się ryzyko bańki spekulacyjnej — tak o sytuacji w mieszkaniówce mówiono w ostatnich miesiącach. Momentami można było odnieść wrażenie, że to ostatni dzwonek na zakup własnego M, bo niebawem ceny będą tak wysokie, że będzie można o nim tylko pomarzyć. Tymczasem, według danych Eurostatu, w III kw. 2017 r. ceny mieszkań w Polsce były wyższe tylko o 3,7 proc. niż przed rokiem. Dla porównania — w Czechach i Irlandii zwyżki wyniosły aż 12 proc., a w Portugalii i na Węgrzech — 10 proc.

— Oczywiście w naszym kraju są miasta, w których wzrost był znacznie większy niż średnia — np., według NBP, aż o około 10 proc. wzrosły ceny na rynku wtórnym w Trójmieście, Łodzi i Wrocławiu — ale to wyjątki. W większości państw Unii ceny rosną szybciej niż u nas. Wśród analizowanych 31 krajów zajmujemy dopiero 26. miejsce — mówi Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors.

Straszenie stawką

Zdaniem Marcina Krasonia, analityka rynku nieruchomości w firmie Home Broker, informacje o „galopujących cenach” zwykle nie mają poparcia w twardych danych.

— W skali kraju ceny rosną o kilka procent rocznie. Owszem, obserwujemy niemal boom na kupowanie mieszkań, szczególnie nowych. Rynek jest w najlepszej kondycji od lat. Jak wynika z danych firmy Reas, deweloperzy w ostatnich 12 miesiącach sprzedali ponad dwa razy więcej lokali niż w szczycie ostatniej hossy. Rekordowe są też dane GUS o aktywności deweloperów. Mamy do czynienia z wyjątkową sytuacją, w której firmy jeszcze nigdy nie budowały, nie sprzedawały ani nie planowały tak wielu mieszkań — tłumaczy Marcin Krasoń. Przypomina, że ubiegły rok przyniósł 89,8 tys. oddanych mieszkań, rozpoczętą budowę 105,4 tys. i pozwolenia na kolejne 128,5 tys.

— W atrakcyjnych miejscach inwestycje deweloperskie wyprzedają się już na etapie budowy, kupić na rynku pierwotnym dobry lokal gotowy do zamieszkania to prawdziwa sztuka, nic więc dziwnego, że ceny rosną, ale warto zauważyć, że wzrost jest skromny — zarówno na tle niektórych krajów UE, jak i w zestawieniu z sytuacją w latach 2006-08. Być może właśnie to, co działo się 10 lat temu, sprawia, że dziś jest dużo spokojniej. Może Polak wreszcie jest mądry przed szkodą — mówi Marcin Krasoń.

Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl, zapewnia, że informacje o „galopujących cenach” nie są rozpowszechniane na zamówienie deweloperów. Wynikają raczej z kiepskiej znajomości rynku.

— Takie newsy mogą działać wręcz na niekorzyść deweloperów, ponieważ silniejszy wzrost cen mieszkań zadziałałby raczej deprymująco niż mobilizująco. Czasy, kiedy rosnące dosłownie z dnia na dzień ceny lokali deweloperskich wywoływały histerię zakupów, dawno minęły, i raczej już nie powrócą w przewidywalnejprzyszłości — uważa Jarosław Jędrzyński.

(Nie)rozdmuchany problem

Mniej optymistyczne prognozy dla potencjalnych kupujących ma Maciej Górka, dyrektor ds. rozwoju E-bazanieruchomości. pl, który zwraca uwagę, że w 2017 r. ceny u największych deweloperów rosły z miesiąca na miesiąc o kilkaset złotych za 1 mkw. Co więcej, spółki zapowiadają kolejne podwyżki w pierwszym kwartale 2018 r.

— Uwolnienie cen jest spowodowane nie tylko rosnącym popytem, ale także zakończeniem programu MdM, który wymuszał na deweloperach wprowadzanie do sprzedaży tańszych mieszkań, mieszczących się w limicie. Średnie ceny wzrosły także na rynku wtórnym, ale ich dynamika nie była tak wysoka jak na rynku pierwotnym, a zwyżki dotyczyły głównie dużych miast. Średnia cena ofertowa metra używanego mieszkania w aglomeracjach wzrosła o 150-200 zł. Na wzrost stawek na rynku pierwotnym, oprócz rosnącego popytu, wpływ mają kurczące się banki ziemi oraz rosnące koszty materiałów i robocizny — mówi Maciej Górka.

Zdaniem Jarosława Jędrzyńskiego, istnieje absolutny konsensus rynkowy co do tego, że wzrost cen mieszkań w perspektywie rocznej przyspieszy średnio do 10 proc., a nawet więcej. — Słabą stroną takich przewidywań jest ich powszechne przyjęcie jako absolutnego pewnika, a jak wiadomo, takie rynkowe „pewniki”, zamiast bezwzględnie się sprawdzać, często przynoszą niespodzianki — przypomina Jarosław Jędrzyński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Gołasa

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Ceny mieszkań wcale nie galopują