O 11,5 proc. zdrożały w rok mieszkania na rynku wtórnym na siedmiu najważniejszych rynkach w Polsce, wynika z odczytu indeksu hedonicznego, obliczanego przez NBP. Bartosz Turek, analityk HRE Investment, przypomina, że w pierwszym kwartale zwyżka sięgnęła 11 proc. Indeks hedoniczny uwzględnia nie tylko kwoty, za które Polacy kupują mieszkania, ale też jakość sprzedawanych lokali.

— Opublikowane właśnie dane za drugi kwartał pokazują, że nie tylko wzrost cen nie zahamował, ale w drugim kwartale br. był nawet wyższy niż kwartał wcześniej. Ze zrewidowanego odczytu indeksu wynika bowiem, że w pierwszym kwartale 2019 r. dynamika wzrostu cen szacowana była na bez mała 11 proc. r/r. Jest to o tyle zaskoczenie, że dostępne dotychczas dane na temat średniej wartości kredytu sugerowały raczej, że obserwowany wzrost cen mieszkań może zwalniać. Na razie zmian takich nie potwierdzają dane zbierane przez bank centralny, choć warto zauważyć, że przy okazji zbierania danych za kolejne trzy miesiące NBP rewiduje też wcześniejsze publikacje — podkreśla Bartosz Turek.
Jego zdaniem nie można mówić o bańce cenowej na miarę tej sprzed 12 lat ze względuna m.in. rekordowo niskie stopy procentowe i wyższe niż przed ponad dekadą dochody Polaków.
— Syntetyczny wskaźnik stworzony przez HRE Think Tank (HRE Index) sugeruje, że rodzimy rynek mieszkaniowy jest w dobrej kondycji. Jego odczyt za I kwartał 2019 r. wynosił 0,68. To wyraźnie mniej niż pierwszy próg ostrożnościowy (0,85 pkt) oraz mniej niż w rekordowym 2008 r. (0,82 pkt). Jak można ten wynik odczytywać? Choć ceny mieszkań rosną dynamicznie, to dobra sytuacja finansowa gospodarstw domowych czy tonowana przez banki i regulatora akcja kredytowa, stanowią zdrowszy niż przed ponad dekadą fundament rodzimego rynku mieszkaniowego — uważa Bartosz Turek.