Ceny mieszkań zamroziło

opublikowano: 25-05-2020, 22:00

W kwietniu w największych miastach średnie ceny ofertowe były zbliżone do tych notowanych w marcu, wynika z raportu Expandera i rentier.io.

Jarosław Sadowski, analityk Expandera, nie ma wątpliwości, że zatrzymanie wzrostu cen ofertowych (które wciąż są przeciętnie o 13 proc. wyżej niż rok temu) związane jest z pandemią i wprowadzeniem ograniczeń w poruszaniu się. W niektórych miastach doszło nawet do spadku cen — w Katowicach o 4 proc. m/m, w Radomiu o 3,2 proc., a w Lublinie o 3 proc. Zdaniem specjalisty kluczowe dla tendencji na rynku będzie zachowanie kupujących.

— Obecnie widać pierwsze pozytywne sygnały związane z poluzowaniem rządowych restrykcji. Na portalach zauważalny jest większy ruch niż w tygodniach najbardziej rygorystycznego lockdownu. W maju obserwujemy też zdecydowanie wyższe zainteresowanie kredytami hipotecznymi niż w kwietniu. Nie wiadomo jednak, czy to przełoży się na faktyczne transakcje. Poza tym chwilowo popyt może zmniejszyć ogłoszenie nowego programu ulg podatkowych dla osób kupujących mieszkania z rynku pierwotnego. To może sprawić, że takie osoby wstrzymają się z zakupem do czasu uruchomienia dopłat. Dopiero gdy ten program zacznie działać, może zachęcać do zakupów, ale pod warunkiem, że kwoty ulg będą odpowiednio wysokie — uważa Jarosław Sadowski.

Ministerstwo Rozwoju chce wprowadzić ulgi w podatku PIT dla osób nabywających mieszkania na rynku pierwotnym lub budujących dom jednorodzinny na własnej działce. Na popyt wpływ będą mieć też poziom bezrobocia oraz dostępność kredytu.

— Z jednej strony są one obecnie najtańsze w historii. Średnie oprocentowanie dla kredytu z wysokim (25 proc.) wkładem własnym wynosi tylko 2,93 proc. Z drugiej strony dostępność kredytów jest teraz bardzo ograniczona — dodaje Jarosław Sadowski.

W zestawieniu Expandera pozostały jedynie cztery banki, które udzielają kredytu z 10-procentowym wkładem własnym. Banki wprowadziły też ograniczenia dotyczące źródła dochodu czy branży, w której ktoś pracuje. To sprawia, że część Polaków ma obecnie bardzo małe szanse na uzyskanie kredytu hipotecznego.

— Z jednej strony mamy więc rekordowo tanie kredyty hipoteczne. Z drugiej brak pracy lub ryzyko jej utraty, a także trudność w uzyskaniu kredytu. Dlatego bardzo trudno przewidzieć, który z tych elementów będzie decydujący i jak zmienią się ceny mieszkań w przyszłości — przyznaje Jarosław Sadowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane