Ile będzie kosztować miedź? Sprzeczne sygnały nie pomagają stabilizacji. Co dalej? Podpowiedź przyjdzie dopiero z USA.
Wczoraj wczesnym popołudniem cena miedzi lekko zniżkowała. Powód? Wzrost zapasów na Londyńskiej Giełdzie Metali (LME). Wzrosły o 2925 ton, do 99225 ton.
— Informacja o wzroście zapasów miała spory wpływ na spadek kursu miedzi, jestem jednak przekonany, że w dłuższej perspektywie jej cena nie powinna przekroczyć progu 7 tys. USD za tonę surowca — mówi Marek Węgrzanowski, analityk X-Trade Brokers.
Obawy dotyczące zakłóceń w dostawach metalu z Ameryki Południowej i Zambii skutecznie ograniczają jednak głębszą przecenę kursu. Przedstawiciele największego na świecie koncernu górniczego, chilijskiego Codelco, poinformowali, że z powodu obsunięcia się skały w kopalni Chuquicamata tamtejsza produkcja miedzi zostanie ograniczona. Inwestorów zaniepokoiła także możliwość zaburzeń w dostawach miedzi z chilijskiej kopalni Escondida oraz kopalń w Peru, w których toczą się obecnie negocjacje w sprawie podpisania nowych kontraktów z pracownikami. Obawy rynków spotęgowały wczoraj również informacje o zamieszkach w zambijskiej kopalni Chambishi. Zdaniem analityków, ocenienie szkód w kopalni Chuquicamata zajmie trochę czasu, a poza tym inwestorzy oczekują rozwoju sytuacji w Escondidzie.
— Większy wpływ na kształtowanie cen miedzi będą miały raczej doniesienia o stanie amerykańskiej czy chińskiej gospodarki. Bardzo ważna okaże się informacja ogłoszona na początku sierpnia o stopach procentowych w USA — mówi Marek Węgrzanowski.
Zdaniem analityków na rynku miedzi brakuje obecnie wyraźnego trendu. Według jednego z londyńskich analityków cytowanego przez agencję Reutera, jeśli kurs miedzi wzrośnie powyżej 7550 USD za tonę, mogą nastąpić dalsze zwyżki. Spadek poniżej 7350 USD doprowadzi do wzrostu sprzedaży, co pogłębi spadki. Na LME tonę miedzi w trzymiesięcznych transakcjach terminowych wyceniano wczoraj na 7381 USD, czyli 61 USD poniżej wtorkowego zamknięcia. Wśród inwestorów przeważyły obawy o przerwanie dostaw.