Ceny paliw: brak szans na obniżkę
Wrześniowe zniesienie ceł tylko złagodzi skutki podwyżki
TEST WYTRZYMAŁOŚCI: Krzysztof Cetnar, członek zarządu Polskiego Koncernu Naftowego, otwarcie przyznaje, że PKN kształtując ceny, stosuje formułę popytową. Oznacza to, że paliwa kosztują tyle, ile nabywcy są gotowi za nie zapłacić. fot. Grzegorz Kawecki
Planowane na wrzesień zniesienie ceł na paliwa nie spowoduje cenowej rewolucji. Tak zgodnie twierdzą przedstawiciele Polskiego Koncernu Naftowego i analitycy branży paliwowej. Decyzja rządu może co najwyżej złagodzić skutki jesiennej podwyżki podatku akcyzowego. Eksperci oceniają, że litr benzyny podrożeje po tej operacji około 10 gr.
Przedstawiciele PKN niezmiennie tłumaczą kolejne podwyżki cen produktów koncernu wzrostem notowań spotowych ropy Brent oraz kursu dolara. Od początku 2000 r. ceny benzyny Eurosuper 95 z Płocka zmieniły się już 24-krotnie. Podwyżek było aż 14. Przewidywana przez PKN na 1 września cena tego paliwa to około 3,30 zł za litr.
Bez szans na obniżkę
Zdaniem Witolda Ozimskiego z łódzkiej firmy Reflex, wrześniowa podwyżka akcyzy (o 5 gr za litr) i prognozowany wzrost giełdowych cen paliw mogą spowodować, że na polskim rynku detaliczne ceny benzyny wzrosną około 15 gr za litr. Decyzja rządu o zniesienie ceł na paliwa w połowie przyszłego miesiąca, może zredukować tę podwyżkę w najlepszym wypadku o jedną trzecią.
— Nie ma szans na zahamowanie wzrostu cen paliw poprzez przyspieszoną rezygnację z ceł importowych. Radykalne zmiany będą możliwe tylko wtedy, gdy PKN zacznie kalkulować ceny na podstawie kosztów produkcji. Żeby tak się stało, na rynku musi istnieć prawdziwa konkurencja — uważa Witold Ozimski.
Duży może więcej
Z kolei Krzysztof Cetnar, członek zarządu koncernu otwarcie przyznaje, że spółka — ustalając ceny — nie stosuje tzw. formuły kosztowej, lecz rynkową.
— Ceny naszych produktów zależą od tego, ile odbiorcy są gotowi za nie zapłacić. Bierzemy też pod uwagę koszty pozyskania paliw ze źródeł alternatywnych, czyli z importu — wyjaśnia Krzysztof Cetnar.
Zdaniem eksperta z Refleksu, stosowanie rynkowej formuły do kalkulowania cen byłoby dopuszczalne na konkurencyjnym rynku — nie zaś w sytuacji, gdy jedna firma na skutek polityki państwa zdobyła dominującą, niemal monopolistyczną pozycję.
— Ochrona celna, rezygnacja z utworzenia w Polsce co najmniej dwóch konkurencyjnych ośrodków produkcji paliw i włączenie CPN do koncernu to przyczyny obecnej sytuacji na krajowym rynku paliw. Wprowadzenie na nim konkurencji będzie teraz niezwykle trudne. Jedyną nadzieją jest dobra prywatyzacja Rafinerii Gdańskiej — ta jednak wciąż się opóźnia — mówi Witold Ozimski.
Parasol był potrzebny
Przedstawiciele zarządu PKN podkreślają, że celna ochrona krajowego rynku paliw była koncernowi niezbędna, dała mu bowiem czas na modernizację i dostosowanie jakości produktów do standardów europejskich.
— Dzięki temu mogliśmy wdrożyć program inwestycyjny o wartości przekraczającej 2 mld USD. W efekcie przerób ropy w Płocku systematycznie wzrasta i w tym roku przekroczy 12,5 mln ton. Rośnie też uzysk produktów białych. W 2000 r. wyniesie ponad 88 proc. — twierdzi Czesław Bugaj, członek zarządu PKN odpowiedzialny za produkcję.