Ceny rosną coraz wolniej. We wrześniu inflacja spadła do 4,4 proc. Duże podwyżki stóp nie są już konieczne.
Ceny towarów i usług konsumpcyjnych we wrześniu wzrosły o 4,4 proc. w ujęciu rocznym. To wynik raczej zgodny z oczekiwaniami analityków. W sierpniu inflacja wyniosła 4,6 proc. W ujęciu miesięcznym, po dwóch miesiącach spadków, ceny odbiły i wzrosły o 0,3 proc. To głównie efekt podwyżek cen żywności i paliw.
Zdaniem analityków, te dane mogą oznaczać, że Rada Polityki Pieniężnej wstrzyma się na razie z podwyżkami stop procentowych. Tym bardziej że płace nie rosną tak szybko jak oczekiwano. Przeciętne wynagrodzenie w przedsiębiorstwach wzrosło rok do roku o 3,7 proc., do 2,439 zł, choć oczekiwano, że będzie to 4,7 proc. W ryzach utrzymywana jest także podaż pieniądza: we wrześniu spadła o 0,2 proc. licząc miesiąc do miesiąca.
— Wskaźnik inflacji jest dla nas odrobinę rozczarowujący, ale przy zaskakująco słabszym wzroście płac i spadku podaży pieniądza nie widzimy presji cenowej. Nie spodziewam się podwyżki stóp w tym miesiącu — mówi Katarzyna Zajdel-Kurowska, szefowa działu analiz Banku Handlowego.
Jednak nie można już powiedzieć, że pora zakończyć cykl podwyżek stóp wywołany mocnym wzrostem inflacji w tym roku.
— Dane nie są jednoznaczne. Nie wykluczam jednej lub dwóch podwyżek stóp procentowych w nadchodzących miesiącach. Na pewno do końca marca inflacja ustabilizuje się na poziomie około 4 proc. — mówi Olivier Desbarres, analityk CSFB.
To, że ceny nie będą już rosły tak szybko, jak do sierpnia, potwierdza też Bureau for Investments and Economic Cycles (BIEC), badające wskaźnik przyszłej inflacji (WPI). W najnowszym raporcie BIEC podało, że wrzesień był czwartym z kolei miesiącem spadku WPI.
— To pozwala uważać, że wzrost cen w II kwartale miał charakter szokowy i był krótkotrwały. Na razie nic nie zapowiada pojawienia się presji inflacyjnej w gospodarce. W kolejnych miesiącach można się spodziewać dalszej redukcji wskaźnika cen konsumpcyjnych — podało BIEC.