Certyfikat: rynkowa przepustka

Marlena Kaczmarek
opublikowano: 2001-02-22 00:00

Certyfikat: rynkowa przepustka

Firmy wdrażające systemy zarządzania jakością najczęściej wybierają certyfikatora z tego rynku, na którym działają.

Firmy coraz więcej wiedzą o działających na naszym rynku certyfikatorach, a także o stosowanych procedurach, jakości usług, zajmowanej na świecie pozycji oraz ilości i rodzaju akredytacji rządowych, posiadanych przez poszczególne jednostki. Bazując na tej wiedzy polskie przedsiębiorstwa, wdrażające systemy zarządzania jakością, wybierają certyfikatora, którego pozytywna ocena ułatwi firmie rozwój.

Powody rotacji

Istnieje wiele powodów, dla których firma decyduje się na wybór bądź też zmianę certyfikatora.

— Jedną z przyczyn jest zmiana właściciela firmy, który przyjmuje nowego certyfikatora, zgodnie z nową polityką korporacyjną. Podobna sytuacja ma miejsce, gdy następuje podział lub łączenie przedsiębiorstw. Zdarza się, że przed firmą otwierają się nowe ukierunkowania eksportowe, a jej aktualna jednostka nie posiada adekwatnych akredytacji. Zmiana może też nastąpić w chwili recertyfikacji. Powodem zmiany może być również niezadowolenie klienta spowodowane niedostateczną jakością obsługi lub niską oceną kompetencji audytorów. Dla równowagi dodam jednak, że zdarzają się sytuacje odwrotne, kiedy klient zmienia certyfikatora na ,,łatwiejszego” lub wręcz ,,korespondencyjnego” — wyjaśnia Juliusz Pol, konsultant Det Norske Veritas Polska.

Normę wyznacza rynek

Najczęściej o wyborze określonej jednostki certyfikacyjnej decydują jednak przesłanki rynkowe.

— Od 1994 roku posiadamy ISO 9001, wydany przez RW TÜV Polska. Był to świadomy wybór certyfikatora, gdyż nasza firma działa na rynku niemieckim i skandynawskim. Poza tym, już wcześniej działaliśmy zgodnie z niemieckimi normami technicznymi, więc wdrożenie ISO 9001 u RW TÜV Polska było swoistą kontynuacją. Z drugiej strony, od 1972 roku posiadamy też jakościowo-techniczną normę IPI Amerykańskiego Instytutu Naftowego (jej wymagania są zbieżne z ISO 9001), która honorowana jest na rynkach: amerykańskim, azjatyckim i bliskowschodnim — twierdzi Zdzisław Mączka, pełnomocnik zarządu ds. zarządzania jakością Huty Ferrum.

— Wdrażając w 1997 roku ISO 9002 wybraliśmy jako audytora Polskie Centrum Badań i Certyfikacji. Jest to co prawda najdroższa na naszym rynku firma, ale jest też członkiem międzynarodowej sieci certyfikatorów IQ Net. To pozwoliło nam działać na rynku amerykańskim, francuskim i niemieckim. W marcu tego roku czeka nas kolejny audyt sprawdzający. Niewykluczone, że mając na uwadze kwestie rynkowe, zdecydujemy się wybrać innego certyfikatora. Już teraz rozpatrujemy dwie nowe możliwości: TÜV oraz Urząd Dozoru Technicznego z Warszawy — twierdzi Janusz Magdziak, pełnomocnik ds. systemów zapewnienia jakości Fabryki Metalurgicznej Ursus.

Element strategii

Coraz częściej zdarza się, że wybór określonej jednostki audytującej wynika z szerszej strategii danej firmy.

— TRW ISCS Europe, który ostatnio otrzymał certyfikat BS EN ISO 9001 i uzupełniający go certyfikat TickIT Guide Issue 4, podjął decyzję o ujednoliceniu systemów jakości we wszystkich regionalnych oddziałach firmy. Ogólnopolski audyt certyfikacyjny przeprowadzony został przez angielską firmę Lloyd’s Register Quality Assurance i zgodnie z decyzją centralnego zarządu, ta właśnie jednostka została audytorem polskiego oddziału TRW ISCS. Wdrożenie ISO było warunkowane potrzebami rynków miejscowych. Wielu naszych klientów to międzynarodowe firmy, które wymagają, żeby projekty prowadzone były według tej samej metodologii we wszystkich krajach — twierdzi Jacek Rogala, prezes TRW ISCS Polska.

Marlena Kaczmarek

[email protected] tel. (22) 611-62-71

Możesz zainteresować się również: